~Oczami Liliany~
Poczułam mdłości i wystrzeliłam z łóżka jak rakieta.. wpadłam do łazienki i klęknęłam przed ubikacją.. co dalej się działo chyba wiecie... zwróciłam wszystko co jadłam. Za niecałą sekundę był przy mnie Harry i przytrzymywał mi włosy. Gdy już skończyłam umyłam zęby a chłopak pomógł mi wrócić do łózka.. chyba nawet lepiej, że zostanie. Mam mniej koszmarów..
-Połóż się spać, ok? Ja jutro jak wstaniesz będę, więc jakbyś cokolwiek chciała to pamiętaj, że jestem tu tuż przy twoim łóżku...ok?- dopytywał się zmartwiony.
-Ta.- odparłam szybko i zamknęłam zmęczone powieki.
Przez całą noc co chwilę wymiotowałam.. albo miałam gorączkę i dopiero nad ranem zasnęliśmy z Harrym.. Tak. Spał ze mną.. stwierdził, że mi zimno.. a ja byłam zbyt zmęczona by tłumaczyć mu, że to przez gorączkę. Przy nim mi się jednak lepiej spało... tak bezpieczniej.
-Lil... kochaanieee..- obudziły mnie szepty.
-Hmmm...?
-Już późno.. wstawaj.- odparł chłopak dając mi buziaka w policzek.
-Wal. się.- wychrypiałam przekręcając się na drugi bok i przykrywając głowę pierzyną. Odpowiedział mi głośny śmiech, a ja wbrew swojej woli się uśmiechnęłam. Poczułam jak ktoś wsuwa rękę pod pierzynę, a następnie pod moją koszulkę... *moją?!*
-Ej!- zaskrzeczałam głośniej.
-Jakoś musiałem cię zmusić.. już 14!-zaśmiał się chłopak.
-Co ty tu robisz..?
-Śniadanie zrobiłem.-popatrzyłam a rozanielonego chłopaka i dumnego z siebie...
-Ostatnio też mi zrobiłeś naleśniki.. to jest jedyne co umiesz robić...?-popatrzyłam podejrzanie na niego.
-Tak.. znaczy jeszcze mogę ci zrobić kawę, albo herbatę...-zmieszał się a ja zaczęłam się po cichu śmiać.
-Hej! To nie jest śmieszne.- zaczął mnie łaskotać.. znowu.
-Przestań, źle się czuję..-powiedziałam naburmuszona biorąc od niego naleśniki.
-Nie zarazisz się ode mnie..?- zapytałam pomiędzy kęsami.
-Od ciebie?! Maleństwo... mi nie grozi grypa.
-Jestem duża.- powiedziałam śmiertelnie poważnie kończąc swoją porcję.
-Jak tam chcesz. Ja wychodzę.. będę wieczorem.. przyjdzie do ciebie Zayn, więc ubierz się, ok? Albo przynajmniej ubierz spodnie, nie chcę, żeby się taką widział.- powiedział wskazując na moje nagie nogi.
-Gdzie idziesz...?- zapytałam spokojnie i ostrożnie... z obawą..? Spojrzał na mnie tymi szmaragdowymi oczkami i dał buziaka.
-Nie idę do żadnej dziewczyny, skarbie...- cmoknął mnie po raz trzeci, a ja to pogłębiłam. *mogłabym się budzić tak codziennie...*
Po paru minutach się oderwał ode mnie zdyszany.
-Kotku, jeśli nie przestaniesz tego robić, to nigdzie nie wyjdę, tylko będę musiał zostać się z tobą pieprzyć.. a nie chcę cię męczyć, bo jesteś i tak chora..- wychrypiał tym razem on, a mnie sparaliżowało. Zrobiłam si czerwona i spuściłam wzrok.Oczywiście zaczął się śmiać.
-Wiesz co jest najśmieszniejsze w tym..? To, że mówię ci te wszystkie nieprzyzwoite słowa, a ty chociaż się zawstydzasz.. wciąż ci się podobają!- krzyknął schodząc ze mnie i przy okazji jeszcze cmokając mnie w nos.
Usłyszałam otwierające się drzwi frontowe z dołu.
-Zayn..-wychrypiałam i szybko wstałam. Ubrałam legginsy i z powrotem wskoczyłam na łóżko, karząc Harry'emu zejść z niego. Styles zeszedł na dół i po krótkiej rozmowie z Malikiem usłyszałam jak opuszcza dom.
-Lili?-zapytał Zayn pukając do drzwi.
-Wejdź frajerze!- zachrypiałam głośniej i zaraz tego pożałowałam, bo poczułam bolesne szarpnięcie w gardle. Chłopak wparował do pokoju z kilkoma torbami jedzenia i filmów. Przynajmniej jeden o mnie pomyślał. Uśmiechnęłam się widząc go dumnym z siebie.
-Mam jedzenie, filmy i.... Jack'a.. chociaż Harry zabronił, al e ja zawsze mogę się napić.-wyszczerzył się, a ja spiorunowałam go wzrokiem.
-Masz żelki??-szepnęłam.
-Jasne!-odparł podchodząc do mojego DVD i włączając jakiś film.
-3 metry nad niebem.Najlepszy film ever!- krzyknął i padł koło mnie na łóżku. Podał mi żelki i wytłumaczył, że jeszcze są chipsy i czekolada, i soki, i ciasta, i oreo, i inne xd
Siedzieliśmy przed telewizorem oglądając filmy i jedząc masę kalorycznych rzeczy. Tego potrzebowałam.
-Mogę zapalić..?-zapytał wahając się Zayn, na co kiwnęłam głową. Wyciągnął papierosa i odpalając go powoli się zaciągnął. Poczułam dym papierosowy i mnie zemdliło. Wzięłam Zayn'a i poprowadziła do pufy, następnie weszłam z powrotem pod pierzynę.
-Rozumiem. W końcu jesteś chora.- parsknął, a ja się ciepło do niego uśmiechnęłam.
-Gdzie jest Harry..?- wychrypiałam patrząc na zegarek.. już 23.
-Ma.. musi załatwić parę spraw.Jak się czujesz?
-Dobrze.-nie chciałam drążyć tematu... skoro nie chciał mówić, to i tak nie powie.
-Nie chodzi mi o chorobę.- odparł, a mnie zatkało. Przecież on nie może wiedzieć, że ja.. Harry... ughgh!
-To jest dziwne... czy on mnie bierze na poważnie..?-zapytała i po usłyszeniu własnych słów.. sama sobie się dziwiłam, że zapytałam o to akurat Zayn'a.
-Nie mogę odpowiedzieć ci na to pytanie.. chociaż chciałbym, ale nie umiem. Nie jesteś jak reszta dziewczyn, to na pewno. Bo gdybyś była to by nie siedział z tobą cały dzień gdy jesteś chora,a ni nie starałby się, bo może mieć praktycznie każdą.. no tak jak ja.- zaśmiał się gorzko, a mi zrobiło się niezręcznie.. ale dlaczego?
-Zauważyłam, że jesteście strasznie skromni-zaśmiałam się.A Zayn udawał obrażonego przez chwilę.
-Jak tam w ogóle w szkole.. ucichło coś..?
-Wiesz.. jeszcze nie, ale zrobię, żeby ucichło do twojego powrotu- uśmiechnął się cwano i zaczął się śmiać.
-Idź do domu.. musisz się wyspać, jutro szkoła.- próbowałam go zepchnąć z łóżka ale zakończyło się to jego i moim śmiechem.
-Jestem słaba przez chorobę! Jak tylko wyzdrowieję to..
-Grozisz mi?!- Malik uklęknął przede mną tak, że teraz on był wyższy, a mój wzrok był na wysokości jego torsu. Zaczęłam go dźgać po brzuchu, a chłopak nie mógł przestać się śmiać.
-Na prawdę idź. Poradzę sobie.-namawiałam go dalej.
-Ok.- mulat rozczochrał mi jeszcze włosy i cmoknął w czoło. Dziwny gest, ale miło z jego strony.
-Papa!- powiedziałam zamykając za nim drzwi, a chłopak odmachał i poszedł w stronę swojego domu.
-Lil... kochaanieee..- obudziły mnie szepty.
-Hmmm...?
-Już późno.. wstawaj.- odparł chłopak dając mi buziaka w policzek.
-Wal. się.- wychrypiałam przekręcając się na drugi bok i przykrywając głowę pierzyną. Odpowiedział mi głośny śmiech, a ja wbrew swojej woli się uśmiechnęłam. Poczułam jak ktoś wsuwa rękę pod pierzynę, a następnie pod moją koszulkę... *moją?!*
-Ej!- zaskrzeczałam głośniej.
-Jakoś musiałem cię zmusić.. już 14!-zaśmiał się chłopak.
-Co ty tu robisz..?
-Śniadanie zrobiłem.-popatrzyłam a rozanielonego chłopaka i dumnego z siebie...
-Ostatnio też mi zrobiłeś naleśniki.. to jest jedyne co umiesz robić...?-popatrzyłam podejrzanie na niego.
-Tak.. znaczy jeszcze mogę ci zrobić kawę, albo herbatę...-zmieszał się a ja zaczęłam się po cichu śmiać.
-Hej! To nie jest śmieszne.- zaczął mnie łaskotać.. znowu.
-Przestań, źle się czuję..-powiedziałam naburmuszona biorąc od niego naleśniki.
-Nie zarazisz się ode mnie..?- zapytałam pomiędzy kęsami.
-Od ciebie?! Maleństwo... mi nie grozi grypa.
-Jestem duża.- powiedziałam śmiertelnie poważnie kończąc swoją porcję.
-Jak tam chcesz. Ja wychodzę.. będę wieczorem.. przyjdzie do ciebie Zayn, więc ubierz się, ok? Albo przynajmniej ubierz spodnie, nie chcę, żeby się taką widział.- powiedział wskazując na moje nagie nogi.
-Gdzie idziesz...?- zapytałam spokojnie i ostrożnie... z obawą..? Spojrzał na mnie tymi szmaragdowymi oczkami i dał buziaka.
-Nie idę do żadnej dziewczyny, skarbie...- cmoknął mnie po raz trzeci, a ja to pogłębiłam. *mogłabym się budzić tak codziennie...*
Po paru minutach się oderwał ode mnie zdyszany.
-Kotku, jeśli nie przestaniesz tego robić, to nigdzie nie wyjdę, tylko będę musiał zostać się z tobą pieprzyć.. a nie chcę cię męczyć, bo jesteś i tak chora..- wychrypiał tym razem on, a mnie sparaliżowało. Zrobiłam si czerwona i spuściłam wzrok.Oczywiście zaczął się śmiać.
-Wiesz co jest najśmieszniejsze w tym..? To, że mówię ci te wszystkie nieprzyzwoite słowa, a ty chociaż się zawstydzasz.. wciąż ci się podobają!- krzyknął schodząc ze mnie i przy okazji jeszcze cmokając mnie w nos.
Usłyszałam otwierające się drzwi frontowe z dołu.
-Zayn..-wychrypiałam i szybko wstałam. Ubrałam legginsy i z powrotem wskoczyłam na łóżko, karząc Harry'emu zejść z niego. Styles zeszedł na dół i po krótkiej rozmowie z Malikiem usłyszałam jak opuszcza dom.
-Lili?-zapytał Zayn pukając do drzwi.
-Wejdź frajerze!- zachrypiałam głośniej i zaraz tego pożałowałam, bo poczułam bolesne szarpnięcie w gardle. Chłopak wparował do pokoju z kilkoma torbami jedzenia i filmów. Przynajmniej jeden o mnie pomyślał. Uśmiechnęłam się widząc go dumnym z siebie.
-Mam jedzenie, filmy i.... Jack'a.. chociaż Harry zabronił, al e ja zawsze mogę się napić.-wyszczerzył się, a ja spiorunowałam go wzrokiem.
-Masz żelki??-szepnęłam.
-Jasne!-odparł podchodząc do mojego DVD i włączając jakiś film.
-3 metry nad niebem.Najlepszy film ever!- krzyknął i padł koło mnie na łóżku. Podał mi żelki i wytłumaczył, że jeszcze są chipsy i czekolada, i soki, i ciasta, i oreo, i inne xd
Siedzieliśmy przed telewizorem oglądając filmy i jedząc masę kalorycznych rzeczy. Tego potrzebowałam.
-Mogę zapalić..?-zapytał wahając się Zayn, na co kiwnęłam głową. Wyciągnął papierosa i odpalając go powoli się zaciągnął. Poczułam dym papierosowy i mnie zemdliło. Wzięłam Zayn'a i poprowadziła do pufy, następnie weszłam z powrotem pod pierzynę.
-Rozumiem. W końcu jesteś chora.- parsknął, a ja się ciepło do niego uśmiechnęłam.
-Gdzie jest Harry..?- wychrypiałam patrząc na zegarek.. już 23.
-Ma.. musi załatwić parę spraw.Jak się czujesz?
-Dobrze.-nie chciałam drążyć tematu... skoro nie chciał mówić, to i tak nie powie.
-Nie chodzi mi o chorobę.- odparł, a mnie zatkało. Przecież on nie może wiedzieć, że ja.. Harry... ughgh!
-To jest dziwne... czy on mnie bierze na poważnie..?-zapytała i po usłyszeniu własnych słów.. sama sobie się dziwiłam, że zapytałam o to akurat Zayn'a.
-Nie mogę odpowiedzieć ci na to pytanie.. chociaż chciałbym, ale nie umiem. Nie jesteś jak reszta dziewczyn, to na pewno. Bo gdybyś była to by nie siedział z tobą cały dzień gdy jesteś chora,a ni nie starałby się, bo może mieć praktycznie każdą.. no tak jak ja.- zaśmiał się gorzko, a mi zrobiło się niezręcznie.. ale dlaczego?
-Zauważyłam, że jesteście strasznie skromni-zaśmiałam się.A Zayn udawał obrażonego przez chwilę.
-Jak tam w ogóle w szkole.. ucichło coś..?
-Wiesz.. jeszcze nie, ale zrobię, żeby ucichło do twojego powrotu- uśmiechnął się cwano i zaczął się śmiać.
-Idź do domu.. musisz się wyspać, jutro szkoła.- próbowałam go zepchnąć z łóżka ale zakończyło się to jego i moim śmiechem.
-Jestem słaba przez chorobę! Jak tylko wyzdrowieję to..
-Grozisz mi?!- Malik uklęknął przede mną tak, że teraz on był wyższy, a mój wzrok był na wysokości jego torsu. Zaczęłam go dźgać po brzuchu, a chłopak nie mógł przestać się śmiać.
-Na prawdę idź. Poradzę sobie.-namawiałam go dalej.
-Ok.- mulat rozczochrał mi jeszcze włosy i cmoknął w czoło. Dziwny gest, ale miło z jego strony.
-Papa!- powiedziałam zamykając za nim drzwi, a chłopak odmachał i poszedł w stronę swojego domu.
Taki troszku dłuższy.. więcej Zayn'a kochanego :3
Jutro poniedziałek :c
Dla was na siłę na cały tydzień
(wiem, że nie wszystko jest dziś gramatycznie porpawnie.. zlitujcie się *,* <3)
Branoc :* ♥







