29.3.15

Rozdział 30

-Możesz mówić sobie.. ja i tak zostanę. Zaraz sobie przyniosę jakiś koc i się położę. Nie idziemy jutro do szkoły.- oznajmiłem a dziewczyna nagle zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki.
~Oczami Liliany~
 Poczułam mdłości i wystrzeliłam z łóżka jak rakieta.. wpadłam do łazienki i klęknęłam przed ubikacją.. co dalej się działo chyba wiecie... zwróciłam wszystko co jadłam. Za niecałą sekundę był przy mnie Harry i przytrzymywał mi włosy. Gdy już skończyłam umyłam zęby a chłopak pomógł mi wrócić do łózka.. chyba nawet lepiej, że zostanie. Mam mniej koszmarów.. 
-Połóż się spać, ok? Ja jutro jak wstaniesz będę, więc jakbyś cokolwiek chciała to pamiętaj, że jestem tu tuż przy twoim łóżku...ok?- dopytywał się zmartwiony.
-Ta.- odparłam szybko i zamknęłam zmęczone powieki.
Przez całą noc co chwilę wymiotowałam.. albo miałam gorączkę i dopiero nad ranem zasnęliśmy z Harrym.. Tak. Spał ze mną.. stwierdził, że mi zimno.. a ja byłam zbyt zmęczona by tłumaczyć mu, że to przez gorączkę. Przy nim mi się jednak lepiej spało... tak bezpieczniej.
-Lil... kochaanieee..- obudziły mnie szepty.
-Hmmm...?
-Już późno.. wstawaj.- odparł chłopak dając mi buziaka w policzek.
-Wal. się.- wychrypiałam przekręcając się na drugi bok i przykrywając głowę pierzyną. Odpowiedział mi głośny śmiech, a ja wbrew swojej woli się uśmiechnęłam. Poczułam jak  ktoś wsuwa rękę pod pierzynę, a następnie pod moją koszulkę... *moją?!*
-Ej!- zaskrzeczałam głośniej.
-Jakoś musiałem cię zmusić.. już 14!-zaśmiał się chłopak.
-Co ty tu robisz..?
-Śniadanie zrobiłem.-popatrzyłam a rozanielonego chłopaka i dumnego z siebie...
-Ostatnio też mi zrobiłeś naleśniki.. to jest jedyne co umiesz robić...?-popatrzyłam podejrzanie na niego.
-Tak.. znaczy jeszcze mogę ci zrobić kawę, albo herbatę...-zmieszał się a ja zaczęłam się po cichu śmiać.
-Hej! To nie jest śmieszne.- zaczął mnie łaskotać.. znowu.
-Przestań, źle się czuję..-powiedziałam naburmuszona biorąc od niego naleśniki.
-Nie zarazisz się ode mnie..?- zapytałam pomiędzy kęsami.
-Od ciebie?! Maleństwo... mi nie grozi grypa.
-Jestem duża.- powiedziałam śmiertelnie poważnie kończąc swoją porcję.
-Jak tam chcesz. Ja wychodzę.. będę wieczorem.. przyjdzie do ciebie Zayn, więc ubierz się, ok? Albo przynajmniej ubierz spodnie, nie chcę, żeby się taką widział.- powiedział wskazując na moje nagie nogi.
-Gdzie idziesz...?- zapytałam spokojnie i ostrożnie... z obawą..? Spojrzał na mnie tymi szmaragdowymi oczkami i dał buziaka.
-Nie idę do żadnej dziewczyny, skarbie...- cmoknął mnie po raz trzeci, a ja to pogłębiłam. *mogłabym się budzić tak codziennie...*
 Po paru minutach się oderwał ode mnie zdyszany.
-Kotku, jeśli nie przestaniesz tego robić, to nigdzie nie wyjdę, tylko będę musiał zostać się z tobą pieprzyć.. a nie chcę cię męczyć, bo jesteś i tak chora..- wychrypiał tym razem on, a mnie sparaliżowało. Zrobiłam si czerwona i spuściłam wzrok.Oczywiście zaczął się śmiać.
-Wiesz co jest najśmieszniejsze w tym..? To, że mówię ci te wszystkie nieprzyzwoite słowa, a ty chociaż się zawstydzasz.. wciąż ci się podobają!- krzyknął schodząc ze mnie i przy okazji jeszcze cmokając mnie w nos.
  Usłyszałam otwierające się drzwi frontowe z dołu.
-Zayn..-wychrypiałam  i szybko wstałam. Ubrałam legginsy i z powrotem wskoczyłam na łóżko, karząc Harry'emu zejść z niego. Styles zeszedł na dół i po krótkiej rozmowie z Malikiem usłyszałam jak opuszcza dom.
-Lili?-zapytał Zayn pukając do drzwi.
-Wejdź frajerze!- zachrypiałam głośniej i zaraz tego pożałowałam, bo poczułam bolesne szarpnięcie w gardle. Chłopak wparował do pokoju z kilkoma torbami jedzenia i filmów. Przynajmniej jeden o mnie pomyślał. Uśmiechnęłam się widząc go dumnym z siebie.
-Mam jedzenie, filmy i.... Jack'a.. chociaż Harry zabronił, al e ja zawsze mogę się napić.-wyszczerzył się, a ja spiorunowałam go wzrokiem.
-Masz żelki??-szepnęłam.
-Jasne!-odparł podchodząc do mojego DVD i włączając jakiś film.
-3 metry nad niebem.Najlepszy film ever!- krzyknął i padł koło mnie na łóżku. Podał mi żelki i wytłumaczył, że jeszcze są chipsy i czekolada, i soki, i ciasta, i oreo, i inne xd
Siedzieliśmy przed telewizorem oglądając filmy i jedząc masę kalorycznych rzeczy. Tego potrzebowałam.
-Mogę zapalić..?-zapytał wahając się Zayn, na co kiwnęłam głową. Wyciągnął papierosa i odpalając go powoli się zaciągnął. Poczułam dym papierosowy i mnie zemdliło. Wzięłam Zayn'a i  poprowadziła do pufy, następnie  weszłam z powrotem pod pierzynę.
-Rozumiem. W końcu jesteś chora.- parsknął, a ja się ciepło do niego uśmiechnęłam.
-Gdzie jest Harry..?- wychrypiałam patrząc na zegarek.. już 23.
-Ma.. musi załatwić parę spraw.Jak się czujesz?
-Dobrze.-nie chciałam drążyć tematu... skoro nie chciał mówić, to i tak nie powie.
-Nie chodzi mi o chorobę.- odparł, a mnie zatkało. Przecież on nie może wiedzieć, że ja.. Harry... ughgh!
-To jest dziwne... czy on mnie bierze na poważnie..?-zapytała i po usłyszeniu własnych słów.. sama sobie się dziwiłam, że zapytałam o to akurat Zayn'a.
-Nie mogę odpowiedzieć ci na to pytanie.. chociaż chciałbym, ale nie umiem. Nie jesteś jak reszta dziewczyn, to na pewno. Bo gdybyś była to  by nie siedział z tobą cały dzień gdy jesteś chora,a ni nie starałby się, bo może mieć praktycznie każdą.. no tak jak ja.- zaśmiał się gorzko, a mi zrobiło się niezręcznie.. ale dlaczego?
-Zauważyłam, że jesteście strasznie skromni-zaśmiałam się.A Zayn udawał obrażonego przez chwilę.
-Jak tam w ogóle w szkole.. ucichło coś..?
-Wiesz.. jeszcze nie, ale zrobię, żeby ucichło do twojego powrotu- uśmiechnął się cwano i zaczął się śmiać.
-Idź do domu.. musisz się wyspać, jutro szkoła.- próbowałam go zepchnąć z łóżka ale zakończyło się to jego i moim śmiechem.
-Jestem słaba przez chorobę! Jak tylko wyzdrowieję to..
-Grozisz mi?!- Malik uklęknął przede mną tak, że teraz on był wyższy, a mój wzrok był na wysokości jego torsu. Zaczęłam go dźgać po brzuchu, a chłopak nie mógł przestać się śmiać.
-Na prawdę idź. Poradzę sobie.-namawiałam go dalej.
-Ok.- mulat rozczochrał mi jeszcze włosy i cmoknął w czoło. Dziwny gest, ale miło z jego strony.
-Papa!- powiedziałam zamykając za nim drzwi, a chłopak odmachał i poszedł w stronę swojego domu.
Taki troszku dłuższy.. więcej Zayn'a kochanego :3
Jutro poniedziałek :c
Dla was na siłę na cały tydzień 
(wiem, że nie wszystko jest dziś gramatycznie porpawnie.. zlitujcie się *,* <3)
Branoc :* ♥





27.3.15

Rozdział 29

Jest cholernym dupkiem, a ja muszę być twarda.
-Ubieraj się. Musisz mnie odwieźć do domu.- rzuciłam i przeszłam przez drzwi. Po chwili zauważyłam, że dopiero gdy byłam poza wzrokiem loczka wypuściłam powietrze z płuc. Skierowałam się ku wyjściu i oddychnęłam świeżym powietrzem. Zacisnęłam powieki i chciałam się wybudzić z tego snu. Nigdy nie miałam szczęścia do chłopaków... ale nie myślałam, że aż takie Bóg ma plany.
-Jedziemy?- odezwał się tuż za mną chłopak.A ja tylko poszłam w stronę samochodu i weszłam w milczeniu. On zrobił to samo. Jechaliśmy w milczeniu. Włączyłam muzykę, chyba Harry nie chciał mnie bardziej denerwować, bo nic nie na to nie powiedział, a mi powoli opadły powieki.
~Oczami Harry'ego~
Zatrzymałem się na stacji, żeby zatankować. Spojrzałem na dziewczynę i byłem przygotowany na jej lodowate spojrzenia... ale ona po prostu usnęła. Nie jestem przyzwyczajony do tak bezbronnej Liliany. Zauważyłem maleńką kropelkę spływającą po jej policzku. Ukłuło mnie coś. Jej małe ciałko zaczęło drżeć pod wpływem zimna w samochodzie.*Jesteś idiotą Styles, ona cały czas była w tej bluzeczce na ramiączkach!* Wyjąłem koc z bagażnika  i ją nim przykryłem. Przy okazji wytarłem szarą plamkę po jej łezce i dłużej nie mogłem na nią patrzeć.Ruszyłem w dalszą drogę.. już niedaleko. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Ona wciąż spała, więc jej nie budziłem.. po prostu ją wniosłem i położyłem na łóżku u niej w pokoju. Zobaczyłem, że spod poduszki widać moją koszulkę, którą jej dałem. Mimowolnie się uśmiechnąłem na myśl, że co noc jest na jej maleńkim ciele. Powoli rozebrałem ją do bielizny i ubrałem w moją koszulkę. Usiadłem obok i obserwowałem jak śpi. Patrzyłem na jej piękną twarzyczkę i rozmyślałem, jak  ktoś tak mały jak ona, może mieć w sobie tyle siły. Nagle wydała z siebie grymas i zaczęła rzucać się po łóżku. Ona ciągle miewa te koszmary... nie mogę patrzyć jak się męczy.
-Nie! Zwolnij! Zaraz się rozbijemy!- wydarła z siebie słowa i zaczęła spazmatycznie szlochać. Szybko znalazłem się tuż obok niej i ją uspokajałem. 
-Lil, kochanie.. już dobrze. Ja tu jestem.. słyszysz? Przy mnie możesz czuć się bezpieczna..-szeptałem jej do ucha i patrzyłem jak jej klatka piersiowa powoli zwalnia swoje tempo. 
-Harry..?- szepnęła zachrypniętym głosem od krzyków.
-Tak, kochanie.
-Nie odchodź.-szepnęła otwierając oczy i za chwile je zamykając.. mimo tego, że była pod kołdrą wciąż drżała z zimna.. nie podobało mi się. Dotknąłem jej twarzy, a ona wręcz parzyła. Była cała rozpalona. *Jak ja mogłem do tego dopuścić?* 
  Nie mogłem jej tak zostawić, więc poszedłem na dół poszukać czegoś przeciw gorączce. Wszedłem do kuchni i uderzyłem ręką o blat.
-Ughg!- zdławiłem krzyk, żeby nie obudzić Lil, ale miałem ochotę krzyczeć i wszystko wokół roznieść w powietrze. Otwierałem wszystkie szafki po kolei, aż w końcu znalazłem pudełeczko z masą tabletek w środku.. znalazłem to, czego potrzebowałem, wziąłem szklankę wody i poszedłem na górę.
-Liliana.. kochanie, wstawaj. Musisz wziąć lekarstwo...- starałem się ją przebudzić.
-Hmm..?- mruknęła odchylając trochę powieki.
-Harry. Co ty tu robisz.- usiadła obierając się o deski od łóżka.
-Weź tabletki.. zostanę dziś z tobą.. jesteś rozpalona.- szybko wyrzuciłem z siebie dając jej do ręki wodę i tabletkę.
-Daj mi termometr.- przewidziałem, że nie uwierzy więc oczywiście wziąłem go ze sobą i dałem dziewczynie.
Zmierzyła temperaturę i miała  38.6 stopni gorączki. Wzięła lek bez gadania.
-Możesz iść. Dam sobie radę.- wychrypiała, bo znowu dostała chrypki.
-Możesz mówić sobie.. ja i tak zostanę. Zaraz sobie przyniosę jakiś koc i się położę. Nie idziemy jutro do szkoły.- oznajmiłem a dziewczyna nagle zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki.
Taki króciutki rozdzialik dla was.. 
Tym razem bez zdj., bo jestem wykończona xd <3

26.3.15

Rozdział 28

 Są treści o podtekście seksualnym w pewnym sensie (nie, to nie jest +18) czytacie na własną odpowiedzialność.

-Kochanie, ja przepraszam... po prostu nie mogę się nacieszyć tym, że nikt przede mną cię tak nie dotykał.. cieszę się niezmiernie, że jestem tym pierwszym. Nie mogę wyjść z podziwu jak tak ostra i twarda osóbka, może być tak samo krucha..- cały czas szeptał mi do ucha a ja nie miałam siły się opierać.. powoli się odwróciłam do niego przodem i spojrzałam prosto w oczy.. niemal widziałam jak iskierki pożądania przeskakują między nami dwojga. Chłopak uśmiechnął się szeroko i cmoknął mnie w nos. Zajęczałam z niezadowolenia i przywarłam do niego ustami.. jak i całym ciałem. Harry zajęczał gardłowo  nie przygotowany na taki ruch z mojej strony. Szybko się otrząsnął i zrewanżował. Złapał i ścisnął moje pośladki odwzajemniając  pocałunek. Nie był natarczywy.. raczej taki przyjazny i starał się być delikatny.. widziałam, że się stara.. ale szczerze mówiąc to obydwoje czuliśmy się za pewne jak w ogniu. Harry wędrował rękami po całym moim ciele, a ja nie byłam mu winna. Dotykałam powoli jego idealnie wyrzeźbionego ciała, okrążyłam każdy jego tatuaż. Nagle chłopak oderwał się ode mnie i spojrzał głęboko w oczy.
-Uwielbiam patrzeć na twoją twarz gdy mnie dotykasz.- uśmiechnął się i zszedł ze mnie (nie mam pojęcia skąd tam się znalazł.. za szybko się to działo).
-Ale.. ale co ty..?- zająknęłam się pragnąc więcej jego ciepłych ust i gorącego dotyku... pragnęłam JEGO.
-Przykro mi skarbie, ale jesteś w samej bieliźnie i jeżeli bym musiał dalej cię całować to w końcu bym nie wytrzymał, a pragnę tego najbardziej w tej chwili. Nie martw się, poczekam na ciebie.- cmoknął mnie w czoło.
-Harry...?
-Hmm..?
-Ja.. znaczy ty.. chyba nie musisz na mnie czekać.- odparłam miękko pełna obawy..
-Jesteś pewna?- zapytał delikatnie zaskoczony chłopak. Chcę żeby częściej taki był.
-Tak. Chcę to zrobić z tobą. -odpowiedziałam nieco pewniej, a chłopak wstał i wziął mnie na ręce. Chwilę później znajdowaliśmy się w ogromnym pokoju z dużym łóżkiem i baldachimem nad nim.  Harry delikatnie mnie położył na łóżku i znów zaczął się nasz taniec. Tym razem byliśmy zdecydowanie delikatniejsi dla siebie.. owszem była również namiętność i pożądanie.. ale dominowało uczucie, albo tak mi się wydaje, że to było uczucie. Chwilę później mojej górnej części bielizny już nie było. Loczek delikatnie mnie dotykał, bojąc się o mnie.. o moją decyzję. dy już się zaznajomiłam z jego dotykiem, chciał również się pozbyć dolnej części mojej bielizny... byłam na to gotowa.Tak mu powiedziałam, ale spanikowałam i go odepchnęłam, a on nie stawiał oporu, tylko po prostu się oddalił. Usiadł na drugim końcu łóżka trzymając głowę w rękach i co chwilę nachylając się do przodu. Wiedziałam, że trudno mu się opanować po takim zachowaniu z mojej strony... *przecież upewniał się 3 razy nim zechciał zacząć.*  Poczułam się winna, ale po prostu za bardzo się boję.. to za szybko. Wzięła z drugiej strony łóżka swój stanik i go założyłam. Cichutku usiadłam na skraju łóżka.
-Przepraszam..- szepnęłam ledwo słyszalnie.
-Nic nie szkodzi.- widziałam jak się powstrzymuje, aby nie krzyknąć.. doceniam to, ale widzę, że to dla niego trudne.Nie chciałabym, żeby tak reagował. Oddalał się.
-To za szybko.. ja się boję i nie potrafię na zawołanie się tego pozbyć.
-Rozumiem..-wypuścił powietrze z głośnym świstem
-Ja to wszystko rozumiem.. tylko nie rozumiem dlaczego się mnie boisz...-odparł i spojrzał mi w oczy...były wilgotne. Widziałam, że powstrzymuje łzy.
-Nie boję się ciebie. Owszem czasem jak się denerwowałeś... uhh.. boję się tego, że odejdziesz. Że mnie zostawisz.-powiedziałam ostatnie słowa najszybciej jak potrafiłam patrząc się na własne ręce.
-Na razie nie potrafię cię zostawić.
-Na razie.- powtórzyłam z ironią.
-Na razie!- krzyknęłam po raz drugi wstając z łóżka i kierując się do drzwi. Czułam, że się duszę. Topię. To jest bolesne. Zbyt bolesne. Poszłam po swoje ciuchy i je szybko ubrałam. Wyszłam na molo i chwilę tam stałam zastanawiając się jak ja się dostanę do domu. Fakt, że nie próbował mnie zatrzymać  jeszcze bardziej mnie bolał. Marznęłam, ale to był najmniejszy problem. Muszę jutro się pojawić w szkole, a jest 4 nad ranem, ja nawet nie jestem do cholery w domu. Nie będę po nikogo dzwoniła.. to niedorzeczne. Wróciłam do miejsca w którym zostawiłam Harry'ego, a on wciąż tam siedział.W tym samym miejscu. Ale rzeczy wokół niego były zdemolowane, całkiem porozrzucane po pokoju.On miał urywany oddech i napiętą żuchwę. Nie będę się nad nim litowała. Nie ma mowy. Jest cholernym dupkiem, a ja muszę być twarda.
-Ubieraj się. Musisz mnie odwieźć do domu.- rzuciłam i przeszłam przez drzwi. Po chwili zauważyłam, że dopiero gdy byłam poza wzrokiem loczka wypuściłam powietrze z płuc.
Tak, oto kolejny rozdział.
Późno, bo późno, ale ważne chyba, że jest.
Kolejny rozdział już jutro najprawdopodobniej..
Zróbcie tak, żeby chciało mi się pisać, proszę xd
Ostatnio nie mam motywacji do życia O.o
ladafak? Nie potrzebnie to tu piszę.
Dobranoc skarbki :* ♥


22.3.15

Rozdział 27

Powróciliśmy do rzeczywistości dopiero w tedy, gdy kierowca z tyłu zaczął na nas trąbić. Korku już nie było, Bieber'a też nie. Styles szybko się oderwał ode mnie i skierował wzrok na drogę po czym ruszył.
 Wręcz wyczuwałam tą  aurę zwycięstwa, wokół niego. Harry jechał uważnie patrząc na drogę. Oczywiście uśmiechał się przy tym tak bezczelnie, że miałam ochotę cofnąć to, co przed chwilą zrobiłam.
-Gdzie jedziesz...?- zapytałam jeszcze spokojnie, chociaż buzowały we mnie emocje.
-Gdzie jedziemy..? Pisałem, że chcę ci coś pokazać.
-Tak..? Uhmm... jaaa zgubiłam telefon.. znaczy zostawiłam w domu. Tak, zostawiłam w domu.- powiedziałam zmieszana tym, że pierw przed nim uciekałam, a później uciekałam do niego.
-Zostawiłaś tak..?- popatrzył na mnie z nutką śmiechu w głosie.
-Tak. Nie wierzysz mi?- zapytałam oburzona.
-Niestety nie. Wiesz dlaczego?
-Słucham.
-Trzymasz go w ręce.- wybuchł chłopak śmiechem, a ja zrobiłam się czerwona jak burak. Odwróciłam głowę w stronę szyby. Nigdy nie byłam w tym dobra szczerze mówiąc.. to nie jest moja dobra strona, zazwyczaj jestem szczera do bólu. W dosłownym znaczeniu tego słowa. Po chwili poczułam, że chłopak odwraca mnie w swoją stronę. Nawet nie zauważyłam kiedy się zatrzymaliśmy. Rozejrzałam się. Wybrzeże i jacht. Po chwili nie myślałam nawet o tym, gdzie jestem. Harry odkręcił mnie w swoją stronę i wziął w dłonie moją twarz. Zahipnotyzowało mnie spojrzenie jego zielonych oczu.
-Czemu tak bardzo boisz się zbliżyć do mnie...?- zapytał głębokim zmysłowym głosem, a ja zadrżałam pod jego wpływem.
-Możesz się czuć przy mnie bezpieczna. Nie skrzywdzę Cię. A każdego kto to zrobię zmiotę z powierzchni. Ok? Niczego się nie obawiaj.. proszę. Nie obawiaj się mnie.-chłopak okazał mi skruchę. Teraz to on spuścił głowę, a ja zmusiłam go do spojrzenia na mnie. Pocałowałam kącik ust Harry'ego. Zrobiłam to najdelikatniej jak mogłam.
~Oczami Harry'ego~
   Pocałowała mnie. Ale nie całowała tak, jak reszta dziewczyn. Zrobiła to powoli.. delikatnie, z delikatną namiętnością, jakby bała się, że zaraz zniknę. Że zniknie TEN Harry. *Może i miała racje?*
   Oddaliła się ode mnie, ale ja chcę więcej. Chcę dużo więcej... w chwili gdy na nią patrzę.. moje serce, czuję, że ono się topi.  Tracę swoją pewność i zanurzam się w coś czego do tej pory nie doświadczyłem. Nie podoba mi się to. Tracę kontrolę nad nią.. nad nią, ale przede wszystkim nad sobą. W takich chwilach zrobiłbym dla niej wszystko. Nie mogę tak tego ciągnąć. Musi wrócić stary Styles. Wróci. Ale jeszcze nie teraz. Chcę jeszcze to czuć.. chcę dać się porwać temu, czymkolwiek to jest. Tylko dziś. Później muszę się tego wyzbyć. Nie mogę niczego i nikogo kochać. Bo prędzej czy później to wszystko szlak trafia.*Styles. Jesteś w gangu... oni prędzej czy później to wykorzystają.*

~Oczami Liliany~
Przez chwile Harry siedział w milczeniu i wpatrywał się we mnie. Czułam się dziwnie obco. Cisza nie była niezręczna.. dość przyjemna.. tylko sposób  w jaki na mnie patrzył, to było coś nowego.
-Ekhmm.. ja.. zrobiłam coś nie tak?- zapytałam wyraźnie skrępowana.
-Hmm..?
-Coś nie tak?- powtórzyłam nieco pewniej.
-Nie, nie. Po prostu pięknie dziś wyglądasz.- czarujący uśmiech. Tak.. tylko Styles może rzucać takimi uśmiechami.
-Ok.. więc?
-Więc idziemy. Pewnie umierasz z głodu.. już 18!- dodał, a ja nawet nie zauważyłam, że już ta godzina.Chłopak otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł wysiąść.
-Wiem, że nie lubisz drogich rzeczy.. jedzenie jest normalne.- odparł chłopak, a ja się poczułam trochę lepiej.
-No to co na obiad?- wyszczerzyłam się, a loczek złapał mnie za rękę.
-Nie byłem pewny czy lubisz pizze.. więc są jeszcze jakieś fastfood'y, tajskie i chińskie.. no i jeszcze parę rzeczy..- czyżby właśnie Harry Styles się zmieszał?! Zbliżyłam się do niego i dałam mu całusa w policzek.
-Pizza jest w porządku.- pomógł mi wejść na jacht i zaprowadził do jadalni.
-Łoł... jest tu tak... uhh..-powiedziałam z zachwytu.
-Nie podoba ci się? Ach wiedziałem, że powinni postawić na krem. Cholera! Niech lepiej szukają nowej pracy, bo tu..- nie skończył, bo mu przerwałam.
-Jest wspaniale.. nie denerwuj się tak, proszę..- odparłam pewna siebie.. *co się z nim dziś dzieje?*
-Proszę, siadaj..- odsunął mi krzesło od stołu i usiadł obok mnie.. chociaż był to ogromny stół my siedzieliśmy koło siebie.
-Zaraz przyniosą podgrzaną pizzę, a później będziemy już sami..- mrugnął do mnie a ja lekko go trąciłam łokciem.
 Było jak mówił...zjedliśmy pizzę rozmawiając przy tym o wszystkim i niczym równocześnie. Potem poszliśmy na górę jachtu ze szklanym sufitem... mogliśmy wyjść też na świeże powietrze, ale tak jest cieplej.. położyliśmy się na leżakach i odgadywaliśmy kształty gwiazdozbiorów.. szczerze to na pewno żadne z nas nie znalazło czegokolwiek sensownego... wypiliśmy troszkę wina.. ale tym razem na prawdę mało. Żeby rozluźnić atmosferę.
-Chodź popływać. - odparł Harry.
-Nie mam stroju..- zaczęłam marudzić.
-Niepotrzebny.. możesz w bieliźnie, a jak nie to możesz bez..-posłał  do mnie nonszalancki uśmiech i zaczął ściągać koszulkę.
-Harry nie! Nie rób tego. Ja nigdzie nie idę.
-Ok ok.. ja idę popływać..- ściągnął koszulkę.. następnie jeansy i skarpetki.. zaprzeczyłabym mówiąc, że nie ma boskiego ciała... wbrew moim staraniom zrobiło mi się gorąco..  chłoniłam oczami każdy każdy kawałek jego ciała.. *czemu musi to być takie trudne..?!*
-Harry.. nie rób tego. Nie ściągaj..- chłopak zaczął sięgać do swojej linii bokserek. nie może mi tego zrobić.. zaczęłam krzyczeć i zasłaniać rękoma oczy.
-Hahah.. nie bój się, nie jestem aż tak zdesperowany, kochanie.- po tych słowach wskoczył do wody.
 Wskoczył do wody i go nie było.. wciąż go nie było. Pochyliłam się nad wodą i nie mogłam go zobaczyć..
-Cholera! Styles co kombinujesz?!
-Nic!- krzyknął wynurzając się z wody i usiłując złapać mnie za rękę, aby wciągnąć mnie do wody. Oczywiście sprytnie się cofnęłam i ukazałam swój dumny uśmiech.
-No chodź skarbie.. woda jest podgrzewaaanaaaa..- próbował mnie nakłonić.
-Nie będziesz mnie topił.. ani pluskał, ani nic z tych rzeczy...?
-Nie.- odparł ze zwycięskim  uśmiechem na twarzy, a ja zaczęła się rozbierać. Oczywiście jak myślałam Harry się cały czas gapił.
-Nie gap się!- krzyknęłam na niego..
-A ty mogłaś!- wytknął mi język i zaczął się śmiać, ale oczywiście się nie odwrócił. No nic.. wiedziałam, że nie wygram, więc odwróciłam się do niego tyłem i próbowałam jak najwięcej zakryć. *Po co patrzyłaś na jego boskie ciało?!* skarciłam sama siebie w myślach. Odwróciłam się przodem do basenu i starałam się podejść do niego najseksowniejszym krokiem jakim tylko umiałam (za pewne wyglądało to strasznie,a le to nic.. jakoś nie czułam się przy nim źle). Chłopak patrzył  na mnie i analizował dokładnie każdą część mojego ciała... poczułam się trochę zawstydzona.. zagryzłam lekko wargę i znów zakrywałam rękami swoje ciało. Hazza zmarszczył brwi patrząc na moje ciało i wyszedł przed basen.. odciągnął moje ręce od ciała i wciąż patrząc mi w oczy zaczął mówić.
-Liliana. Nie wstydź się mnie.. jesteśmy totalnie sami. Jesteś piękna, więc przestań się zakrywać.. a teraz w końcu zrobię coś,  o czym już ci mówiłem. Styles wpił się w moje usta i  zaczął plątać swój język z moim.. i powoli się oddalał pod koniec zagryzł moją dolną wargę  i pociągnął w swoją stronę. *nie zagryzaj wargi, bo jak przygryzasz to ja też chcę to zrobić. Idiotka!*
-W końcu.. a teraz chodź do wody, bo mi tu marzniesz..- odparł i pociągnął mnie w stronę ogromnego basenu.. wskoczyłam na główkę do niego i odpłynęłam kawałek *dobrze, że umiem pływać*.. w duchu również cieszyłam się, ze nałożyłam akurat komplet czarnej bielizny, bo nie prześwituje. Chłopak stał przez chwilę przy basenie po czym dołączył do mnie. Wygłupialiśmy się trochę, ale po chwili nieco się zmęczyłam wiec wyszłam,  a w moje ślady podążył Harry. Położyliśmy się w bieliźnie na kocu .. dalej podziwialiśmy księżyc i gwiazdy. W pewnym momencie zauważyłam, że chłopak nie patrzy już na niebo, ale wpatruje się w moją twarz. Zrobiłam to samo.
-Jesteś piękna.- szepnął tuż przy moim uchu.A ja wstrzymałam oddech gdy zaczął całować moją szyję.
-Możesz się rozluźnić.. to tylko ja.- czułam jak się uśmiecha gdy wypuszczam z siebie powietrze. Czułam jego oddech i drżałam pod jego pocałunkami... już wiedział, że uwielbiam gdy mnie całuje w miejsce między obojczykiem a ramieniem. Mi wymsknął się cichutki jęk, a chłopak spróbował stłumić chichot. Wiedział, że nie jestem doświadczona w tych sprawach, mógł sobie te śmiechy darować. Szybko wyrwałam się spod jego dotyku i odwróciłam w drugą stronę.
-Kochanie, ja przepraszam... po prostu nie mogę się nacieszyć tym, że nikt przede mną cię tak nie dotykał.. cieszę się niezmiernie, że jestem tym pierwszym. Nie mogę wyjść z podziwu jak tak ostra i twarda osóbka, może być tak samo krucha..- cały czas szeptał mi do ucha a ja nie miałam siły się opierać..

Tak wyjątkowo dziś dodałam bo miałam akurat czas..Następny rozdział kiedy? No zależy tym razem od wa :*Im więcej kom. tym szybciej rozdziały się będą pojawiać kochane <3Ale niestety na pewno nie jutro xdMoże pojutrze..? Wy decydujcie! :*






21.3.15

Rozdział 26

-Dzięki Jasper.. lecę, cześć- krzyknęłam oddalając już się, a chłopak machnął ręką i skierował się w swoją stronę.
~Oczami Harry'ego~
  Zszedłem na dół i obserwowałem każdego kto wychodzi ze szkoły. Czekałem na Lilianę. Minęło 10 minut, a jej nadal nie było. Zobaczyłem idącą do mnie postać.. po włosach stwierdziłem, że to prawdopodobnie Zayn. Mulat podszedł do mnie i oparł się  tak samo zresztą jak ja o ścianę. 
-Myślisz, że przyjdzie?- parsknął, a mnie zaczynało jego zachowanie irytować.
-A ty nie?  Uhh nie wiem.- szepnąłem i wyzułem desperacje w moim głosie, więc szybko zmieniłem ton.
-A ty nie za dużo czasu spędzasz z tą laską?
-Uhm.. jest całkiem spoko. Ja bym ci radził jej nie odpychać tak.. jeśli chcesz się do niej zbliżyć.To nie ma sensu Styles.- powiedział lekkim tonem.
-Nie dam się omotać jakiejś tam lasce.- powiedziałem twardo.
-Oboje wiemy, że to nie 'jakaś tam laska'. To jest dziewczyna z charakterem.. i przykro mi to mówić, ale na razie ci daję wolną drogę tylko z powodu tego cholernego zakładu.. on jest ważny, więc nie spieprz tego. A jak nie będziesz chciał jej zostawić po nim.. to wiedz, że ja też jestem w kolejce. Pospiesz się.- powiedział jednym tchem i się odwrócił w stronę wyjścia, a ja myślałem, że mnie szlak trafi. Brunet zatrzymał się przed samym wyjściem i odwrócił jeszcze na chwilę.
-Nie czekaj na nią. Wyszła.- tak po prostu to powiedział doprowadzając mnie do szału i odszedł.
   W tej chwili nie miałem pojęcia co zrobię. Jeszcze nie znalazłem dziewczyny która by mi się sprzeciwiła. Boże! One raczej same błagały, żebym na nie spojrzał.. a ona? Ona ciągle ode mnie ucieka! Nic nie wiedziałem poza tym, że muszę coś rozwalić.. po prostu skierowałem się do którejś sali i zacząłem rozrzucać wszystko po niej. Odrzucałem te wszystkie przedmioty wraz z gniewem na Zayn'a, Lilianę, ale też i samego siebie. Wyszedłem ze zdemolowanej przeze mnie sali i skierowałem się do wyjścia. Pewnie pytacie się jak to się stało, że nie boję się, że mnie wyrzucą.. no więc nie mogą mnie wyrzucić.
1.Należę do śmiertelnie niebezpiecznego gangu.
2.Mój ojciec ma firmę, która jest imperium Anglii. Gdyby mnie wyrzucili, zmiótłby ją z powierzchni ziemi.
   Wyszedłem ze szkoły i skierowałem się w stronę mojego samochodu.. muszę ją znaleźć.
~Oczami Liliany~
   Zdecydowanie gdybym wiedziała, że będę uciekać przed Styles'em, to bym nie  ubrała szpilek. Szłam, a raczej biegłam, główną drogą i modliłam się tylko, żeby Harry czekał na mnie tak długo jak to możliwe.
Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Mój telefon zawibrował. 
       Nie było cie..
Chcesz żebym się gniewał?
                           Harry

-Cholera!- powiedziałam sama do siebie, gdy usłyszałam, że jakiś samochód jedzie. Już sobie wyobrażam jaką scenkę mi zrobi. Zwolniłam kroku, bo uciekanie nie ma już sensu... przyjmę to dumnie, więc chcę chociaż dobrze wyglądać. Ruszyłam przed siebie pewnym krokiem i starałam się wyglądać jak najbardziej seksownie. Zmysłowo ruszałam biodrami przy każdym ruchu. Słyszałam jak samochód zwalnia i zaraz  był tuż przy mnie. Jechał specjalnie wolno. *Nie oglądaj się. Idź przed siebie. Tylko nie patrz w bok!*
-To dla mnie?!- usłyszałam śmiech z boku, a to na pewno nie był śmiech loczka. Oglądnęłam się... Justin. Trochę mi ulżyło, że to nie ktoś obcy, ale nie tak bardzo jak bym tego chciała.. skąd mogłam mieć pewność, że to Styles?! *Głupia!*
-Ekhmm.. ja nie wiedziałam..- zająknęłam się i zrobiłam cała czerwona. Samochód się zatrzymał, a chłopak zatrąbił. Gwałtownie odwróciłam się.
-Może wsiądziesz..? Obiad?- wyszczerzył się w uśmiechu.. a uśmiechał się jak anioł.
-W sumie dobre jedzenie nigdy nie jest złe!-zaśmiałam się i weszłam do samochodu.
-Pięknie wyglądasz..- odparł Bieber i ruszył.
 Nawrócił i zaczął jechać w stronę centrum. Minęliśmy szkołę.. nie było pod nim samochodu Styles'a, pewnie pojechał do domu. W samym centrum stanęliśmy w korku przed światłami. No tak, można by się tego spodziewać. W końcu jest 14! O tej to zawsze korki. Spojrzałam na równoległy pas i zamarłam. Koło nas był samochód Harry'ego.. a on w środku. Patrzył się w drugą stronę, a ręce ciasno zaciśnięte na kierownicy. Szczękę również miał mocno zaciśniętą. 
-Niech ją szlak weźmie!- krzyknął i uderzył pięścią w kierownicę, a ja pod wpływem impulsu szybko schowałam głowę. 
-Co robisz..? Nie musisz się przecież chować.. jesteś ze mną- mrugnął do mnie i poklepał mnie po plecach. Wiedziałam, ze Harry odchodzi od zmysłów kim jest osoba siedząca koło Bieber'a. 
-Lil.. a co ty na to, żeby dać Styles'owi mały pokaz..?- odparł jak gdyby nic Justin i  zaczął mnie całować zmuszając do wyprostowania. Tak szybko jak mogłam otrząsnęłam się z niezłego szoku i uderzyłam chłopaka.. on się dziwnie na mnie popatrzył jakby nie wiedział o co chodzi, a ja nie myślałam o niczym innym  niż Harr'ym siedzącym i oglądającym to wszystko.. Szybko odpięłam pasy i wyszłam z samochodu trzaskając drzwiami. Zobaczyłam zszokowanego Styles'a, ale w jego oczach odbijała się cholerna zazdrość i jakby smutek? Echh nie, to pewnie ten gniew. 
-Hej Lil! Przepraszam. Nie odchodź tak!- krzyczał za mną Justin, a ja wsiadłam od strony pasażera do samochodu Styles'a. Loczek tempo na mnie patrzył i zaciskał coraz bardziej kierownicę. Zaczął gazować samochód.. wiedziałam jak to się skończy, ale nic innego na tą chwilę nie mogłam zrobić. Zbliżyłam się do chłopaka i  go pocałowałam. Czułam na sobie wzrok Justin'a, ale kogo by to w tej chwili obchodziło!?
 Obchodził mnie Harry.. ciężko mi się do tego przyznać, ale tak właśnie było. Poczułam jak chłopak uśmiecha się przez pocałunek i  znacznie go pogłębia. Powróciliśmy do rzeczywistości dopiero w tedy, gdy kierowca z tyłu zaczął na nas trąbić. Korku już nie było, Bieber'a też nie. Styles szybko się oderwał ode mnie i skierował wzrok na drogę po czym ruszył. 

Mam nadzieję, że czujecie się spełnione xd
Ja jak na razie powiem wam, że jestem w miarę zadowolona z tego rozdziału ^-^
Mam nadzieję, że wam również się spodoba c:
Dobranoc <3 


           

19.3.15

Rozdział 25

-Przy mnie możesz czuć się bezpieczna.. ok? - powiedział zbliżając swoje usta do moich... odwzajemniłam pocałunek a następnie przekroczyliśmy razem próg szkoły.
 Tak jak myślałam.. spojrzenia zewsząd i pomruki... wiedziałam, że tak będzie, ale idę z Harrym za rękę.. jest jeszcze gorzej. Zobaczyłam grupę dziewczyn chichoczących i wiedziałam, że to 'elita' szkoły...
-Harry! Harry!- podbiegła jedna i zaczęła wołać tym swoim piskliwym głosem jego imię. Zagrodziła nam drogę, a Harry puścił moją rękę. *Co do cholery?*
-Co Mandy?- dziewczyna go objęła.
-Tęskniłam od ostatniej nocy..- udawała, że szeptała, ale i tak każdy ją słyszał.. zdzira. Harry pewnie zaraz jej powie gdzie jej miejsce. Mam taką nadzieję.. ja tu jestem.
-Mhmm..- mruknął, po czym szepnął jej coś do ucha, a dziewczyna odeszła zadowolona. My poszliśmy dalej... *nie chcesz wiedzieć.. nie chcesz wiedzieć...* Styles złapał mnie za rękę, a ja się wyślizgnęłam.
-Co...?- zapytał bezczelnie
-CO? Powiedz mi, co to miało być.
-To jest koleżanka.
-Jak to jest koleżanka, to ja kurwa Columb jestem.
-Czemu się wściekasz o taką głupotę! Przecież nie spałem z nią tylko flirtowaliśmy!- krzyknął na cały korytarz, a ja chciałam się zapaść pod ziemię, gdyż widziałam wzrok wszystkich *dzięki Harry, nie ma to jak dobre pierwsze wrażenie.*
-Gdybyście TYLKo flirtowali, to by nie odeszła taka zadowolona. Zresztą przecież *tęskniła*.
-Ale czego ty ode mnie chcesz.. myślisz, że  się pojawiasz i będę tylko dla ciebie? Że juz nie będę robił to, na co mam ochotę? Zawsze robię to, co mi się podoba i mam to, co chcę.. a ty musisz się po prostu do tego przyzwyczaić.
-Nie będę dziwką na zawołanie jeśli o to chodzi. Jeśli ty możesz wymagać ode mnie, żebym była 'tylko twoja', a później to egzekwować w żaden przyjemny sposób, to do cholery ja też mogę. A jeśli ty nie potrafisz sprostać  moim, to przykro mi, ale ja twoim też nie. A teraz możesz już iść pieprzyć sie ze swoją laleczką Barbie.-odwróciłam się i zaczęłam iść gdy poczułam śilny uścisk na ramieniu i jak ktoś mnie odwraca.
-Nie pozwoliłem ci jeszcze odejść.- wydyszał z wściekłością i wpił mi się w wargi tak szybko, że nie zdołałam zareagować. Ale szybko  nie wiem jak go odepchnęłam i nim zdążył się pozbierać moja ręka wylądowała na jego policzku. Usłyszałam tylko zaniepokojone głosy i szepty.
-To jest ta nowa?!- krzyknął ktoś w tłumie.. nawet nie zauważyłam jak się zbierał..
-Ona wie kim ona jest??- słyszałam szept z drugiej strony, a ja czułam tylko pulsujący ból w ręce.. musiałam źle uderzyć.. Harry był w już lekkim szoku i patrzył na mnie bardziej wściekły niż zwykle.. zaczęłam się go bać... miałam już odejść kiedy podszedł do mnie.
-Będziesz tego żałowała.. pamiętasz co ci mówiłem..? Zawsze dostaję to, co chcę. A ty będziesz żałować, że mnie poznałaś.. bo to tylko polowanie.- szepnął ledwo słyszalnie.
-Puścisz mnie, czy czekasz na drugą serie?- popatrzyłam na niego wyzywająco po czym wyrwałam mu się i odeszłam jak najdalej od tłumu.
 -Cholera!- krzyknęłam  na końcu korytarza. Strasznie mnie bolała ręka, więc zaczęłam ją masować.. usiadłam przy szafkach opierając się o nie plecami. Łzy zbierały mi się w kącikach oczu, ale nie zwracałam na to uwagi, tylko po prostu szybciej mrugałam.
-W porządku?- usłyszałam głos z prawej strony. Stał tam chłopak, całkiem zwyczajny... miał na sobie koszul w kratę, jeansy i convers'y. Seksownie rozczochrane włosy.. kolczyk w uchu, i ogólnie przyjemną twarz.. (urodę? xd nie wiem O.o)
-Źle złożyłam rękę.- popatrzyłam na niego czekając, aż skomentuje mnie w niezbyt przyjemny sposób, bo jestem wariatką, gdyż uderzyłam niebezpiecznego Styles'a.
-Wydaje się, że często to robisz.. jeszcze się nie nauczyłaś?- zaśmiał się i kuznął przy mnie oglądając moją rękę.
-Owiń w bandaż na noc i wygrzej, najlepiej posmaruj maścią wygrzewającą.. powinna ta lekka opuchlizna zejść do jutra i prawdopodobnie za 2-3 dni nie będziesz czuła tego uderzenia.- mrugnął.
-Mhmm.. dzięki- uśmiechnęłam się nieśmiało, chłopak wstał i podał mi rękę.A ja ją złapałam po czym pomógł mi wstać.
-Jasper.
-Liliana..
-Wiesz.. pasuje wyjść do nich wszystkich.. im wcześniej się z tym zmierzysz tym szybciej będziesz miała to za sobą.. za jakiś czas zapomną, ale na razie jest tam piekło pod tytułem "ta nowa". A  tak w ogóle wiesz kto to Styles..? Bo no nie jest zbyt bezpieczny i bardzo wpływowy.. wszyscy myślą, że jesteś wariatką, bo każdy się go boi i czuje go niego sztuczny respekt... a nie mówię już o laskach, które chcą cię zniszczyć z zazdrości i wściekłość, że go uderzyłaś.
-Wiem o nim wystarczająco dużo, aby stwierdzić, że z większym dupkiem się nie spotkałam.
-Uhuh, ciężkie słowa... też za nim nie przepadam, ale w porównaniu do ciebie nie idę na pewną śmierć, chyba nawet nei wie o moim istnieniu i to lepiej.- po usłyszeniu tych słów kiwnęłam głową i poszłam na przód.
-Gdzie idziesz..?- popatrzył na mnie zdziwiony.
-Jestem spóźniona.- zaśmiałam się.
-Oł noooł.. ja też, i co ja teraz zrobię?! O Boszszszeee!- krzyknął na korytarz i otworzył usta udając szok, a ja nie mogłam przestać się  śmiać.
-Do której klasy będziesz chodziła 'nowa'?- uśmiechnął się.
-2D.
-Siedzisz ze mną w ławce- wyszczerzył się, a mi się zrobiło lżej na duchu.
-Skąd wiesz czy chcę?- zapytałam dumna.
-Bo wolisz ze mną niż z kimś inny,? To proste.- parsknął i pociągnął mnie w stronę któryś drzwi, po czym je otworzył.
-Dzieńdobry Pani Toor, widzę, że Pani się już za mną stęskniła..
-Znowu się spóźniasz Bailey! Idź już do ławki.- krzyknęła starsza kobieta.
-Ale tym razem mam powód.. oprowadzałem po szkole nową uczennicę.- mówiąc te słowa pchnął mnie przed siebie.
-Emm.. dzieńdobry, ja będę się tu uczyła..
-Zdążyłam zauważyć.. już dałaś niezły popis, a teraz przedstaw się klasie.. Bailey do ławki.
-Jasne!- krzyknął  i się skierował na sam koniec. Zdążył mi szepnąć 'powodzenia' nim usiadł w ostatniej ławce.A ja odwróciłam się w stronę klasy.
-Hej.. jestem Liliana Stones i od dziś będziecie mnie musieli znosić.- ukłoniłam się rozsuwając na bogi spódniczkę i podrygnęłam jak na "damę" przystało.. widziałam ubaw na twarzy kilku chłopaków, a dziewczyny tylko patrzyły na mnie wzrokiem, którym mogłyby zabić człowieka.. tylko pare zdawało się uśmiechać w moją stronę.. dobry początek.
-Dobra koniec wygłupów, usiądź z kimś.- odparła Mrs.Toor, a ja popatrzyłam po klasie i zobaczyłam uśmiechniętego Jasper'a. Przechodząc po klasie czułam wzrok większości chłopców i najbardziej żmijowatych dziewczyn.Kilku z chłopaków kiwało do mnie ochoczo na miejsca obok siebie, ale ja już miałam swoje wyznaczone.Usiadłam koło Bailey'a od strony okna i oparłam głowę o ścianę.. już byłam zmęczona. Poczułam wibrowanie w torebce. Wyjęłam telefon i odczytałam wiadomość.
 Czekam na dole.
Wracasz ze mną, chcę ci coś pokazać.
Nie zawiedź mnie.
                                     Harry xoxo
*Szlak mnie trafi* On jest nienormalny, nigdzie z nim nie idę.  Wychowawczyni jeszcze coś gadała przez jakieś 10 minut, a później nas wypuściła.
-Jest tu jakieś wyjście 'tylne'?- zapytałam z nadzieją  Jaspera.
-Jest, a co?
-Muszę wyjść niezauważona.
-Mr.Styles?- zapytał śmiesznym głosem.
-To nie jest śmieszne..- powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Prowadź lepiej.- pchnęłam go na bok.
-Ok ok.. poddaję się.. tylko mnie nie bij- zaśmiał się głośniej.
  Schodziliśmy normalnie, ale na drugim piętrze poszliśmy inną drogą niż reszta  i wyszliśmy na schodzy, które znajdowały się na zewnątrz budynku, po drugiej stronie.
-Dzięki Jasper.. lecę, cześć- krzyknęłam oddalając już się, a chłopak machnął ręką i skierował się w swoją stronę.
--------------------------------------------------------------------------------

No nic mam nadzieję, że rozdział się podobał, a tu jest odpowiedź na pytanie 'Kim będzie Jasper?' :) Dość dawno nie dodawałam rozdziałów, bo po prostu nie miałam czasu tego robić aż tak regularnie jak  obiecywałam ;) Bardzo mi przykro z tego powodu i przepraszam was skarby :* ♥



Liebster awards!!!

Liebster Awards!!! <3


            Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Dziękuję za nominację! :3 
http://one-direction-imaginy-naat-i-snickers.blogspot.com/2015/03/libster-awards.htm

Zadane pytania:
1: Twoja godność.
Moja godność polega na pozostaniu sobą w każdej możliwej sytuacji, i nie zmieniać się dla kogoś.. bo jeśli się zmienię, to gdy ta osoba odejdzie nie zostanę nawet ja :) 
Godność jest czymś moim zdaniem co trzeba pielęgnować i pilnować, bo w tych czasach każdy próbuje pozbawić Cię jej :3
2: Wiek.
W kwietniu 17! *,* :D :D 
3: Skąd jesteś?
Podkarpacie, okolice Mielca :3
4: Jak zaczęła sie Twoja przygoda ze swoimi idolami?
Zaraziła mnie nimi moja kuzynka.. szczerze to na początku ich nienawidziłam xd miałam takie ughghghg wyłącz to!!! Ale potem zaczęłam ich poznawać i zostaną w moim serduszku c:
5: Skąd czerpiesz inspiracje?
1. Sny
2.Życie codzienne
3.Własne przeżycia :)
6: Masz ulubione FF? Daj link :)
Och tak <3 *.* http://dark-fanfiction.blogspot.com/
7: Do jakich fandomów należycie?
Directioner ♥ troszku belieber ♥ lovataci :3 i dawniej kochałam The Vamps.. ale teraz tak jakby mniej? xd
8: Dlaczego założyłaś bloga?
Chciałam tu przelać to, co jest w mojej głowie :)
9: Co zamierzasz robić w przyszłości?
Chciałabym się zajmować czymś związanym z muzyką (śpiewem itd.) ale jestem realistką więc prawdopodobnie pójdę na prawo albo dziennikarstwo :)
10: Twoja ulubiona piosenka?
Does He Know ♥ 1D xd
11: Twoje marzenia?
Spotkać swoich idoli ♥
Mieć własny piękny dom ♥
Żeby w życiu wyszło mi coś z muzyką ewentualnie aktorstwem xd (taaa marzycielka :D)
I reszty nie mogę zdradzić c;

Nominuję!! :

http://nazawszebycrazem.blogspot.com/
http://harrystyleshelpmepleasefantasystory.blogspot.com/
http://no-control-harry-styles-ff.blogspot.com/
http://onedirection-littlethings.blogspot.com
http://dreamfanfictionoedirection.blogspot.com/

Przepraszam, że tylko tyle, ale nie czytam za dużo ff  mało popularnych :/

Moje pytania!:
1.Imie :3
2.Za co kochasz chłopców? *.*
3.Ile lat? :)
4.Kim dla ciebie jest przyjaciel? :)
5.Czy bywa, że nazbyt unosisz się dumą? c:
6.Ile czasu piszesz bloga :)
7.Dlaczego zaczęłaś prowadzić bloga? :)
8.Hobby?
9.Czym jest nadzieja i czym się różni od nostalgi? :3 (twoim zdaniem c; )
10.Ile czasu poświęcasz na pisanie bloga i czy wiele dla ciebie to znaczy?
11.Dlaczego tak/nie? :3


14.3.15

Rozdział 24

Wybrałam taki komplet i do tego te szpilki.
Nie miałam ochoty nic robić, więc po prostu mimo wczesnej godziny poszłam spać.
 Rano wstałam przed budzikiem... rozpoczęcie o 10. Miałam 3 godziny. Wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie i mi zostało 1,5 h. Więc zdążyłam wyprostować włosy i zrobić lekki make-up. Gotowa.. Pół godzinki do dziesiątej. 'Lepiej wyjdę wcześniej, bo znając życie i tak się spóźnię."
 Wyszłam z domu i skierowałam się ku głównej drodze, gdy już na niej byłam skręciłam w stronę centrum i po 10 minut spacerku usłyszałam za sobą warkot silnika, a zaraz samochód był tuż przy mnie i jechał z tą samą prędkością, co ja szłam.
-Hej Lil!- krzyknął Zayn.
-Malik jesteś koło mnie do cholery. Nie musisz drzeć się.
-Ok ok. Gdzie idziesz?
-Do szkoły.
-Której?- zapytał i się wyszczerzył.
-Najbliższej.- parsknęłam i zobaczyłam jak chłopak zatrzymuje samochód.
-Wchodź.. mamy wspólny cel.- puścił mi oczko.
-Harry ci kazał? Biedactwo.- zrobiłam sztucznie smutną minę.
-Nie. Po prostu odpowiada mi twoje towarzystwo. Wyglądasz bosko w tych szpilkach, ale powątpliwiam czy są wygodne w dłuższych dystansach.- popatrzył na mnie wyrozumiale, a ja wchodząc do auta przyznałam mu rację.
-Wiedziałam.- uśmiechnął się z wyższością.
-Po prostu jedź. Dalej jestem zła.-fuknęłam i Zayn ruszył w dalszą podróż.
-Idziemy pierw do starbucks'a?
-Hmm?- mruknęłam zamyślona.
-Postawię ci kawę. Muszę się trochę podlizać.
-Phi.- prychnęłam, ale kiwnęłam głową z uśmiechem.
 Chłopak zaparkował przed starbucks'em koło mojej szkoły i zdecydowaliśmy, ze później się już przejdziemy do niej.
-Hmm.. Zayn?
-Słucham Cię- odparł, a ja chwilę się zawahałam.Patrząc na niego pchnęła drzwi do kawiarni.
-Bo ty też chodzisz tu do szkoły..
-No tak, będziemy się często widywać- szczerzył się, a mi nie było do śmiechu. Podeszliśmy do kasy...
-Chodzi mi o to, czy ten dup..- nie musiałam kończyć, bo oczywiście Styles wszedł do pieprzonej kawiarni,a to mogło oznaczać tylko jedno. Odwróciłam się do wejścia plecami, ale loczek łatwo rozpoznał przyjaciela.
-Hej stary... mam nadzieję, że przedstawisz mi koleżankę..- przywitał się z Zaynem, a ja parsknęłam i się odwróciłam.
-Oh.. Liliana. Co ty tu robisz?
-Czyli jednak potrafisz być miły? Wooow.
-Chodzi z nami do szkoły.- odpowiedział za mnie Zayn. A ja widziałam  błysk rozczarowania w oczach Styles'a.
-To świetnie kochanie!- krzyknął po czym przylepił się do mnie (dosłownie. Wymusił ode mnie pocałunek) 'dupek jeden!'. Szybko się oderwałam od niego i zaczerwieniłam, zauważając, że wszyscy się na nas gapią. Loczek uśmiechał się z wyższością, a ja myślałam, że się zapadnę pod ziemię. Na pewno będę miała dużo przyjaciół po tym.
-Co ty odpierdalasz Harry?- powiedziałam śmiertelnie poważnie.
-Pokazuję reszcie, że nie wolno cię tykać.. tyle razy już ci to mówiłem.- zaśmiał się i mnie objął w talii.- pociągnął mnie do przodu zostawiając Zayn'a samego. Zdążyłam tylko powiedzieć 'przepraszam, nim Harry wepchnął się na początek kolejki.O dziwo nikt się nie denerwował na niego. Ludzie sami się usuwali z jego drogi.
-Co chcesz?
-Nic.
-Po proszę 2 cappuccino americano.- *skąd on wie co lubię?*
-Mam nadzieję, że lubisz. Jak nie, to mogłaś mówić, co chcesz.- powiedział.
-A poza tym.. wyglądasz zbyt seksownie... dziś nie schodź mi z oczu,ok?- szepnął mi prosto do ucha, a ja osłupiałam. Jak on szybko umie zmieniać nastrój. Nie wytrzymam z nim długo...
-Ekhmm..- odchrząknęłam, bo chciałam wziąć swoją kawę, a Harry za mocno mnie ściskał.. jakby bał się, że ucieknę. Odebrałam kawy i jedną podałam chłopakowi.
-Nie wracamy po Zayn'a?
-Nie. Za dużo spędzasz z nim czasu.
-Co proszę?- myślałam, że nie dosłyszałam.
-To, co słyszałaś. On wie, że nie może cię tykać.,. ale ty jesteś cholernie uparta, a facet jak to facet w końcu ulegnie. Zwłaszcza tobie i dzisiaj. Dlatego nie schodź mi z oczu.. bo się zdenerwuję, a myślę, że tego nie chcesz.. prawda?- popatrzył na mnie i jego oczy pociemniały, a ja się przestraszyłam.. chyba po raz pierwszy mu przytaknęłam bez żadnej kłótni.
-To świetnie, że się rozumiemy. -odparł po czym dał mi jeszcze buziaka, a ja nie odwzajemniłam tego.
-Co ci?- zapytał zdziwiony.
-Mi? Nic..-wzdechnęłam.
-Obawiasz się czegoś..?-zmarszczył brwi..
-Powiedział ci ktoś coś obraźliwego? Ja zaraz mogę sobie z tym poradzić, tylko powiedz.
-Ty.- szepnęłam, a chłopakowi rozszerzyły się oczy.
-Co ci znowu zrobiłem?
-Boję się ciebie. Po drugie.. byłeś u zdziry po nocy spędzonej ze mną.- powiedziałam idąc w stronę szkoły. Styles szedł oczywiście koło mnie.. zatrzymał mnie i wziął za rękę.
-Przy mnie możesz czuć się bezpieczna.. ok? - powiedział zbliżając swoje usta do moich... odwzajemniłam pocałunek a następnie przekroczyliśmy razem próg szkoły.
Tym razem bez zdjęcia... po prostu nie mogłam znaleźć żadnego odpowiedniego.

Mam nadzieję, że się podobał.Nie pisałam tak długo z  powodów osobistych xd Dobranoc kochania <3



7.3.15

Rozdział 23

-Czyli już wiesz gdzie co?
-Miałam  trochę czasu, aby się zapoznać- uśmiechnęłam się. *Nie taki wilk straszny, jak go malują..*
Usiadłam na taborecie przy barku.. tak, miał barek. Patrzyłam jak robi nam kawę. Po chwili siedział na przeciwko mnie, a ja piłam przepyszną macchiato.
-Smakuje?- popatrzył sam dopijając swoją 'porcję' kofeiny.
-Mhmm- powiedziałam rozanielonym głosem, na co zaczął się śmiać.. odstawiłam kubek do zlewu i wróciłam na swoje miejsce.
-Chcesz chusteczkę?- popatrzył na mnie wymownie, na co się zarumieniłam i szybko ją od niego wzięłam, żeby wytrzeć ślady po piance od kawy.
-Bardziej w prawo- wziął ode mnie chusteczkę i sam wytarł.
-Idealnie.- szybko odsunęłam się od niego.
-Uhmmm.- chłopak przysunął z powrotem swój kubek aby się napić kawy. Wyglądał tak niewinnie, że po prostu musiałam przechylić mu go. Skończyło się tym, że Zayn był cały w kawie... (nie żeby o to mi chodził :c )
-Lil!
-Ojej.. ja przepraaaszam..- zrobiłam minę smutnego psiaka.
-Jaka biedna... chodź przytulę cię..- odparł chłopak wstając ze swojego stołka.
-Nie. Zayn nie. Nie mówisz poważnie, prawda? Może idź się wcześniej przebrać?? Zaaaayn!- pisknęłam i zaczęłam uciekać przed brunetem. Ganialiśmy się po całym domu. Góra dół, dół góra itd. itd.
W końcu chłopak dorwał mnie przy schodach i zaczął ściskać na wszystkie możliwe sposoby (czyt. tak, żeby mnie jak najbardziej pobrudzić)
-Teraz lepiej, prawda?- śmiał się, a ja też nie mogłam przestać tego robić, gdy chłopak gwałtownie się ode mnie oderwał, a ja nie miałam pojęcia czemu.
-Co jest..?- zapytałam zdziwiona jego nagłą zmianą, gdy usłyszałam chrząknięcie za swoimi plecami.
-Ekhem. Nie chcę wam przeszkadzać, ale chciałbym pogadać z Zaynem.- powiedział ktoś za mną, a ja już wiedziałam, że to ten dupek.
-Och, Harry.- uśmiechnęłam się sztucznie.
-Nie no, nie ma żadnego problemu. Ja pójdę się emm.. przebrać. Dzięki Zayn, za dotrzymanie mi towarzystwa- w tym momencie pocałowałam go w policzek. Nie wiedziałam czemu.. po prostu miałam taką potrzebę przy Harry'm. Loczek spiorunował mnie wzrokiem, a następnie zmrużonymi oczami popatrzył na Zayn'a. Już miałam wychodzić, gdy dupek się odezwał.
-Nie miał wyboru.
-Och tak? Mógł robić masę innych rzeczy, myślę, że gdyby nie chciał on..- brutalnie mi przerwał, co jeszcze bardziej mnie zdenerwowało.
-Nie mógł. Ja mu kazałem. Ja zawsze dostaję to, co chcę.- teraz już byłam wściekła. Odwróciłam się twarzą do chłopaka i całkowicie zapomniałam o obecności Malik'a w pokoju.
-Jestem już dużą dziewczynką.Nie potrzebuję nikogo, żeby mnie pilnował, a znajomych umiem sobie sama znaleźć!
-Och, on po prostu miał pilnować, żebyś się stąd nie ruszała.
-Będę robiła co chcę. Spotykała się z kim chcę, a tobie gówno do tego. Mam nadzieję, że zrozumiałeś, bo nie mam zamiaru powtarzać. - odwróciłam się w stronę drzwi, ale jeszcze na chwilę przystanęłam.
-A i jeszcze jedno Styles. Jak będziesz chciał żebym została w domu, to wystarczyłoby poprosić... albo zostać ze mną do cholery, a nie jeździć po burdelach.
-Musiałem jechać do domu.
-Och.. no tak, ale za pewne nie twojego. Byłeś z Roxi. A jak się mylę to mi powiedz.- odpowiedziało mi milczenie.
-Tak myślałam.- trzasnęłam za sobą drzwiami i skierowałam się do domu. Przebrałam się w coś czystego i postanowiłam przygotować ciuchy na jutro. Nie trzeba się ubierać na galowo, ale ja lubię ubierać się odświętnie w pierwszy dzień szkoły... zwłaszcza nowej. Sami rozumiecie, wydaje się, że mam wszystko gdzieś, ale jednak chcę zrobić dobre pierwsze wrażenie. Wybrałam taki komplet i do tego te szpilki.
Nie miałam ochoty nic robić, więc po prostu mimo wczesnej godziny poszłam spać.
Dziś rozdział, bo jutro pewnie nie dam rady xd :)
Mam nadzieję, że się spodoba! :) 
Staram sie was troszku zaskakiwać, ale nie wiem czy mi się udaje ;d 
No nic... lecę spać ^-^
Next zależy od komentarzy :3



5.3.15

Rozdział 22

Miała racje. Dupkiem który ją skrzywdzi. No, Styles. Robiłeś to milion razy.
 Muszę stąd wyjść, odpocząć od jej widoku.. zwłaszcza gdy śpi.. jest wtedy bezbronna. Nie potrafiłbym ją skrzywdzić. Nie w takim stanie.
 *Jutro szkoła... cholera. Mam nadzieję, że nie będziemy chodzić do tej samej... może ona nie chodzi do college'u? Ma 17 lat. Musi jeszcze chodzić.*
 Powoli zdjąłem ją z mojego torsu i chwile jeszcze podziwiałem ją.. była taka spokojna. Ciekawe czy wie jaka jest piękna..? No nic. Ubrałem się i wyszedłem. Pasuje się odstresować. Chwile o niej zapomnieć.
Wyjąłem z kieszeni telefon i zacząłem przeglądać kontakty. Może być Roxi.
-Cześć. Dawno się nie widzieliśmy.. może spotkamy się? Za pół godziny w starbucks'ie.
                                                             ~Oczami Liliany~
 Obudziłam się i poczułam, że jestem sama. Dla pewności wymacałam pustkę obok mnie. Nie spodziewałam się niczego innego. Powoli wstałam i zebrałam się, aby wziąć prysznic. Puściłam przeźroczystą ciecz i czułam każdy ze swoich mięśni. Dawno nie biegałam... trzeba to zmienić. 
 Wyszłam zmotywowana do działania. Już po chwili biegłam chodnikiem w stronę centrum. Byłam blisko pamiętnego sklepu. Nie, nie było nikogo (na moje szczęście). Odwróciłam z powrotem wzrok na drogę, uderzyłam w kogoś  z impentem. Odbijając się o tą osobą spadłam na beton.*Chciałam jutro ubrać spódniczkę!*
-Przeprasza...- miałam skończyć, gdy zobaczyłam z kim się zderzyłam. Zayn.
-Albo nie.- uśmiechnęłam się fałszywie. Chłopak popatrzył się na mnie i zmrużył oczy. Wstałam nie czekając na żadną reakcję z jego strony. Zrobił to samo. Kontynuowałam swój trucht. Po chwili chłopak pojawił się obok mnie.
-Cześć Lil- uśmiechnął się promiennie. *Co on kombinuje?*
-Czego?
-Czego tak ostro?- zmarszczył brwi, na co prychnęłam.
-Hej hej..- zagrodził mi drogę zmuszając do zatrzymania się.
-Wiem, że nie zaczęliśmy zbyt...dobrze? Słuchaj. Myślałem, że jesteś tu na wakacjach czy coś.. przepraszam?- zrobił maślane oczy, a ja popatrzyłam na niego zdziwiona. 
-Za dużo wypiłeś?- zaśmiał się. Uroczo.
-Nie, nie. Po prostu chcę mieć dobre stosunki z sąsiadką. - potargał mi włosy. Ja chyba śnię.
-Sąsiadką?!
-Mieszkam dwa domy dalej od ciebie... więc jak? -wyciągnął rękę do mnie. Chwilę się wahałam, ale w końcu uścisnęłam ją. *Tak. Całkiem mnie pogrzało.*
-To pobiegamy razem...czy może wolisz przyjść na kawę...? - powiedział z nadzieją.
-Ok. Kawa. TYLKO kawa.- zaakcentowałam przedostatnie słowo z nadzieją, że załapie o co chodzi. Zaśmiał się.
-Na nic więcej nie liczę.. z resztą Hazza zabronił Cię tykać.- odparł i wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic. Zapewne czerwona jak burak spuściłam głowę...i podążyłam za chłopakiem. Objął mnie ramieniem i szeroko uśmiechnął. 
-To nie jest dobry pomysł- parsknęłam i strząsnęłam jego rękę.
-Ok. Rozumiem. Nie tykać- mrugnął.
 Po chwili staliśmy przed drzwiami jego domu, a chłopak szukał kluczy.Szukał i nie mógł znaleźć.
-Cholera! Znowu.- krzyknął po czym zeskoczył ze schodków i ruszył za domu. Cofnął się.
-Nie ruszaj się stąd.- odparł i znowu zniknął.
-Liliana!- zawołał, a ja przestraszona pobiegłam w stronę z której wydobywał się głos. Chłopak stał oparty o dom z papierosem w ręku. 
-Czego się tak wydzierasz?!- krzyknęłam na niego, na co podniósł ręce do góry w geście obronnym.
-Nie bój się. Styles nie usłyszy.. jest zajęty Roxi.- parsknął, a  ja mentalnie  kopnęłam się w twarz. *Widzisz? Jest zajęty Roxi. Głupia dziewczyna*
-Nie o to mi chodziło. O co chodzi? - popatrzyłam na niego z politowaniem  a on uśmiechnął się do mnie podczas wydmuchiwania dymu papierosowego.Świetnie wyglądał.  Jeśli Harry jest zajęty Roxi... ja mogę być zajęta Zayn'em... przecież nie spotykamy się. Uśmiechnęłam się.
-Mogę wiedzieć z czego się śmiejesz?
-Eee.. no bo ja..
-Nieważne. Podsadzę cię,a ty wejdziesz na balkon. Drzwi są otwarte... zejdziesz i mi otworzysz.. wyglądasz na lekką.
-Nie dam rady tam wejść! Pogrzało cię?
-No chyba, że wolisz mnie podsadzić....- zaśmiał się.
-To chodź tu... widzisz te belki. podsadzę cię trochę, zawiesisz się na nich, a później ja ci pomogę wejść wyżej.. ok?
-Taaa...- odpowiedziałam bez przekonania.. ale trudno być do tego przekonanym.Zrobiliśmy jak powiedział. Za piątym.. może szóstym razem udało mi się wejść na balkon.
-A teraz Julio otwórz mi drzwi.- zaśmiał chłopak.
-Hah! Romeo nie powinien się sam wdrapać?
-Nie żartuj.. czekam na dole..- powiedział a ja powoli schodziłam o schodach, rozglądając się wokół. 
Doszłam do drzwi frontowych i przez chwilę zastanawiałam się czy otworzyć.. w końcu lekko uchyliłam drzwi.
-Wpuści panienka?- zapytał kłaniając się.
-Daj mi się zastanowić... nie!- krzyknęłam szybko i chciałam zatrzasnąć drzwi, ale natknęły się na Malik'a nogę.
-Ajaj.. niezbyt Pani Miła.-pogroził mi palcem i wszedł do środka.
-Rozpuszczalna, słodzę 2 łyżeczki.. z mlekiem.- odparłam kierując się do kuchni, a za sobą słyszałam tylko śmiech.
-Czyli już wiesz gdzie co?
-Miałam  trochę czasu, aby się zapoznać, uśmiechnęłam się. *Nie taki wilk straszny, jak go malują..*

Hej kochani :) dodałam następny rozdział... mam nadzieję, że się troszkę uaktywnicie.. bo niezbyt miło pisać, skoro tak mało motywacji.. :c No nic.. jeśli są jakieś zastrzeżenia, pisać w kom.



3.3.15

Rozdział 21

-Chciałaś o czymś pogadać, prawda?- spojrzał na mnie i usiadł bliżej.
-Emm... no tak. Chciałam zapytać co się stało?
-Co się miało stać?- zapytał zdziwiony patrząc na mnie.
-No co ci się stało.. jesteś pijany i pobity.. o co chodzi?
-Aaaa.. jeśli o to chodzi to nic takiego. Bywało gorzej.
-Co się stało?- zapytałam ostrzej.
-Nie odpuścisz?
-Nie.- odparłam
-Ach, wszystko musisz zepsuć.  Byłem na imprezie. Bo mnie wkurwiłaś. Pojechałaś z tym palantem gdzieś. Więc odreagowałem.
-Co jest między wami?
-Miedzy kim?- widać było po nim zdenerwowanie
-Tobą i Justin'em.
-Ale o co ci chodzi? Między nami nie ma nic. Nie lubimy się i to wszystko.. uhh zawsze musisz być taka wścibska?! Miało być miło.- przeczesał ręką włosy.
-Kłamiesz.
-Udowodnij.
-Zaciskasz zęby ze złości, oczy ci nerwowo uciekają, nie mówisz mi prosto w twarz i co chwile przeczesujesz włosy.
-Wnerwiasz mnie. To chyba nie dziwne, co? Ja nie wiem jak twój ojciec z tobą wytrzymywał.- powiedział od tak. Jak gdyby nigdy nic. A ja nie umiałam nawet krzyczeć... musiałam się pozbierać.
-Aha.. więc po to tak bardzo ci zależy na zbliżeniu się do mnie?- powiedziałam przez łzy, które chłopak nie widział (był tyłem do mnie)
-Ale o co ci..-  powoli się odwracał a ja się zbliżałam.
-Po to pytasz o te wszystkie rzeczy... dlatego udajesz, że mi współczujesz i, że mnie lubisz?! Żeby do cholery wszystko wykorzystywać przeciwko mnie?! Pewnie od kąt się dowiedziałeś prawdy o mojej przeprowadzce tylko czekałeś na chwilę, w której mógłbyś wykorzystać ten fakt, prawda? Hah... tak, twoi znajomi mieli racje. Jesteś dupkiem Styles. -powiedziałam ostatnimi siłami powstrzymując łzy... po to, aby wbiec szybko po schodach i zatrzasnąć się w pokoju.
-Niech to szlak!!- słyszałam tylko krzyki z dołu.. łzy cisnęły mi się do oczu. Zacisnęłam pieści na kołdrze i nie pozwoliłam im wypłynąć. Nie kolejny raz.
 *Czemu on się tak zachowuje jak tylko Justin wchodzi do gry?* Whatever.
 Kroki po schodach. Co raz bliżej, głośniejsze. I leciutkie pukanie...
-Hej...- delikatny szept.
-Ej mała.. nie rób mi tego... słyszysz?- słychać skruchę. Lubię jak gra takiego chłopaka. GRA. Podeszłam cichutko na palcach do drzwi i wsłuchiwałam się w jego szepty.
-Przepraszam.. tak bardzo mi przykro. Nie wiem dlaczego to powiedziałem.. po prostu taki jestem jak się denerwuję...- chwila ciszy.
-Wiesz.. jesteś chyba pierwszą dziewczyną którą przepraszam.. i to dwukrotnie.- zaśmiał się gorzko, a ja poczułam się lepiej. Tak wiem, że to nie w jego stylu. Co ja do cholery ze sobą robię?
 Otworzyłam drzwi a on spadł z nich... musiał najwyraźniej się opierać o nie plecami. Zasłużył na to.
-Wstań.- powiedziałam ostro.
-Ok, ok.- machnął ręką i szybko się podniósł.
-Wiesz.. mam ochotę cie uderzyć. Nawet nie wiesz jak bardzo. Powstrzymuję się tylko dlatego, że i tak jesteś wyobijany.
-Litościwa Pani.- mrugnął i posłał przepraszający uśmiech.
-I nie myśl, że zwykłe przepraszam wystarczy! Bo gdyby wystarczyło nie byłoby ani..
-prawa ani policji, bo nie byłaby potrzebna. Wiem.. wiem...- naśladował mnie i zaczął się śmiać.
-Ale kto powiedział, że to ma wystarczyć?- odparł i nim zdążyłam zauważyć co się dzieje, chłopak już wpijał się w moje wargi. Nie opierałam się. Już nie chciałam walczyć. Czuję, że to jest początek czegoś fajnego. A ja to lubię. *Lubię kurwa Styles'a.*
 *Nie. Nie powiem tego na głos. Nigdy.*
 Odłączyłam wszystkie myśli i skupiłam się na dłoniach loczka wędrujących po moim ciele. Skłamałabym mówiąc, że mi się to nie podoba. Walczył ze mną o dominacje.. niestety przegrałam, ale następnym razem nie dam... STOP! Skąd mam pewność, że będzie następny raz? Whatever.
 Chłopak zaczął ściągać moją koszulkę, ale zatrzymał się nad pępkiem i się oderwał ode mnie.
-Mogę?- kiwnął głową na moją koszulkę, a ja skinęłam. W duchu cieszyłam się, że mam na sobie czarną bieliznę. Zwykłą, ale piękną. Chłopak popatrzył na mnie i się uśmiechnął, a ja spuściłam głowę zawstydzona. Nie dał mi zbyt długo się ukrywać.Podniósł swoją dłonią mój podbródek, zmuszając abym spojrzała na niego.
-Jesteś piękna.- szepnął prosto w moje usta, aby znów je 'zaatakować'. Tak. Tak się przy nim czułam. Piękna. Nie chciałam być mu dłużna więc minutę później jego koszulka też leżała na ziemi. Położyliśmy się na łóżku... Harry sięgnął do guzika moich jeansów, a ja zamarzłam. Wstrzymałam oddech patrząc na niego. Chłopak widząc moją reakcję cofnął dłoń.
-Nic się nie dzieje.- powiedział, lekko musnął moje usta, a później przyciągnął mnie, abym się w niego wtuliła. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Niestety wiedziałam, że gdy wyjdziemy z tego domu, czar pryśnie. Wciąż miałam nadzieję, że tak nie będzie.
 Szczerze mnie zdziwiła reakcja loczka na mój 'strach'. Mój poprzedni chłopak gdy się całowaliśmy i po chwili mówiłam, że nie jestem jeszcze gotowa.. on się mocno denerwował i krzyczał, że go kiedyś zabiję przez te zmiany. Wydawało mi się, że Harry był tego pokroju człowiekiem. Myliłam się.
-Dziękuję.- szepnęłam, a chłopak lekko się podniósł, żeby spojrzeć na mnie. Zmarszczył brwi dając mi do zrozumienia, że nie rozumie.
-Nie naciskałeś.- wytłumaczyłam, a on tylko się uśmiechnął.
-To nie rzecz, za którą powinnaś dziękować. I tak jestem zadowolony, że mi zaufałaś.
-Hmm,,?- mruknęłam powoli usypiając. Wbrew pozorom była już późna godzina, a ja ostatnio mam za dużo wrażeń.
                                                                      *Oczami Harry'ego*
  Wstałem gdy zaczynało świtać. Drobna postać dziewczyny wtulała się we mnie kurczowo, a ja poczułem się za nią odpowiedzialny. Ona jest zbyt delikatna, żeby funkcjonować w tym świecie sama. Muszę ją bronić... * Nie obronisz jej przed samym sobą.* Dokopała mi własna podświadomość, a ja przypomniałem sobie o zakładzie. Poprzedniego wieczoru, od naszej kłótni całkiem zapomniałem o nim. Jestem  cholernym dupkiem. Miała racje. Dupkiem który ją skrzywdzi. No, Styles. Robiłeś to milion razy.
 Muszę stąd wyjść, odpocząć od jej widoku.. zwłaszcza gdy śpi.. jest wtedy bezbronna. Nie potrafiłbym ją skrzywdzić w takim stanie.
Tak wiem, że w każdy rozdziale inne zdjęcie.. ale nic na t nie poradzę:/ Przepraszam, że tak późno.. ale jestem chora xd proszę o zrozumienie ;) 
Dziękuję, że komentujecie :*



Emilie M.