Byliśmy coraz bliżej wybrzeża, a ja nie byłam pewna czy robię dobrze siedząc tu teraz. *Nie miałaś wyboru* tak.. to też jakiś powód. Wyrwało mnie z milczenia silne szarpnięcie za drzwi po mojej stronie i gdyby nie Harry pewnie bym doznała bliskiego spotkania z betonem. Chłopak złapał mnie w locie i się lekko uśmiechnął.
-Uważaj.. nie chcę żebyś była poobijana jak dopłyniemy.- odparł już bardziej szorstko i po chwili skierował się ku jachcie, a ja zrobiłam to samo. Weszłam do środka i od razu skierowałam się w przeciwne stronę co Styles. Nie zniosłabym kolejnych jego wahań nastroju. Zaraz usłyszłam jak ktoś zawraca i podążające za mną kroki. *2:0*
-Gdzie idziesz?- spytał doganiając mnie.
-Przed siebie, a ty?- spytałam z politowaniem i zaśmiałam się pod nosem.
-Za tobą. Ładnie wyglądasz.- powiedział, a ja nie wyczułam żadnej nutki sarkazmu czy erotyzmu w jego głosie, co mnie trochę przeraziło.
-Dzięki, ty też..- uśmiechnęłam się nieśmiało i spuściłam głowę. Usłyszałam jak się uśmiecha.
-Wiem.- podniósł dumnie głowę, a ja prychnęłam.
-Skromny jesteś.
-To też wiem. A ty wstydliwa.- uśmiechnął się szerzej zadowolony z tego, że udało się mu mnie zawstydzić.
-Nie prawda. Po prostu czuję się skrępowana, Panie Styles.
-Och proszę cię Lil. Akurat JA cię widziałem już w całej okazałości.
-I co w związku z tym? Dla mnie Harry tego wieczoru nie było. I NIC to nie znaczyło. Więc jeśli chcesz pozostać ze mną w przyjaznych stosunkach.. ach po prostu o tym zapomnij!- krzyknęłam a po chwili znów czułam ścianę za plecami. Cholerny dekolt! Za zimna ściana...
-Nie zapomnę. Nie mogę zapomnieć. Myślisz, że nie próbowałem? Nie chciałem mieć z tobą nic wspólnego, po prostu tak wyszło. Więc zaakceptuj to w końcu i się z tym pogódź do cholery. Dla mnie to też nie jest proste.- powiedział przyciskając mnie mocniej do tej cholernej ściany, a ja byłam nieziemsko zdenerwowana na niego.
-Ach.. no tak. Pewnie przepłakałeś caaałe noce. W końcu Haroldzie ja cię wykorzystywałam do cholery! Na prawdę musiało być ci bardzo trudno mnie przelecieć! Przepraszam, że nie mogłam być lepsza!- krzyknęłam mu prostu w twarz i zebrałam całą swoją siłę, aby go odepchnąć. Poszłam wzdłuż korytarza i usłyszałam ponownie kroki za mną.. odwróciłam się nerwowo i zatrzymałam go rękami, gdyż był już tuż przede mną.
-Stój! Muszę pobyć sama. I nawet się nie wasz za mną gdziekolwiek iść, bo przysięgam ci, że choćby to była ostatnia rzecz jaką zrobię, skoczę z tego cholernego statku i ucieknę, w życiu mnie nie zobaczysz, a dzisiejszy wieczór spędzisz z kimś cholernie innym ode mnie! Rozumiesz?!- za bardzo machałam rękami, bo po chwili uderzyłam się w ścianę i zajęczałam.Harry szybko podbiegł do mnie i złapał za rękę.
-Cholera! Uważaj, bo sobie jeszcze coś zrobisz, mała.- powiedział z troską i zaczął mnie prowadzić do jakiegoś pomieszczenia. Weszliśmy do kuchni i kazał mi usiąść.Zaczęłam masować rękę.
-Ałć... to wszystko twoja wina.- wysyczałam, a on nie zareagował. Podszedł z okładem z lodu i delikatnie zaczął go przykładać do ręki.
-Wiem.- powiedział po chwili, a moja złość ustąpiła zdziwieniu.
-Przepraszam.. na prawdę mi przykro.. ja.. ja na prawdę, no nie chciałem.. znaczy. Uhh.. na początku może tak. Ale później. Nie wiem jak to wytłumaczyć.- nie potrafiłam dłużej na niego patrzeć. Zebrały mu się łzy w kącikach oczu, ale po chwili już ich nie było, a on schował twarz w dłonie. Ujęłam jego twarz i uniosłam tak, aby się na mnie spojrzał.
-Harry. Jest ok.- odparłam krótko i złączyłam nasze usta w delikatnym, równie krótkim pocałunku. Ale to wystarczyło. Przytulił mnie do siebie i trwaliśmy tak w milczeniu przez jakiś czas.
-Lil..?- szepnął, a ja się lekko uśmiechnęłam sama do siebie.
-Czemu tak strasznie boisz się jazdy samochodem?- odsunął się ode mnie aby spojrzeć i w twarz i zmarszczył brwi próbując odczytać z niej cokolwiek. Ja zostawiłam swoją maskę i zaczęłam ze stoickim spokojem.
-Harry.. to nie tak, że się boję.. po prostu wolę zachować ostrożność.
-Dlaczego?- odetchnęłam ciężej.. wiedziałam, że w końcu o to zapyta.
-Kiedyś wracaliśmy z imprezy z kumplami. Tylko ja przeżyłam.- odparłam głosem wypranym z emocji i zobaczyłam jak otwiera i po chwili zamyka usta.
-Rozumiem.- szepnął i znów mnie przytulił do siebie, a ja czułam się bezpiecznie. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie. Niestety NIC nie trwa wiecznie, więc przerwała nam kelnerka informująca nas, że za 20 minut będziemy na miejscu. Powoli z Harrym się 'ogarnialiśmy' do spotkania z jego rodzicami... nim się obejrzeliśmy byliśmy na miejscu, a moja ręka już w ogóle nie bolała.
-Harry.. dobrze wyglądam?- posłałam mu sztuczny uśmiech i próbowałam wyglądać wystarczająco dobrze.
-Jesteś piękna.- odparł i cmoknął mnie w buzie przy wyjściu. Wziął mnie za rękę i razem wysiedliśmy ze statku.
-Witamy.- powitał nas sztuczny uśmiech jego matki i jak mi się wydaje nieco szczerszy jego ojca.
-Dzień dobry- wysiliłam się na równie sztuczny uśmiech co jej.
-Cze.- powiedział znudzony Harry, a mnie szlak trafiał. Ja się tam produkuję, a on jakieś 'cze'?! Szturchnęłam go lekko w bok, przez co obdarzył mnie jednym z jego pożądających spojrzeń i przysunął się bliżej mnie.
-Nie zaczepiaj mnie jeszcze teraz.. i tak mi trudno trzymać ręce przy sobie, gdy Cię widzę.- szepnął mi do ucha tak, aby nikt nie usłyszał prócz mnie, a ja się oblałam rumieńcem i przewróciłam oczami.
-Idziemy?- zapytał jego tata,a ja entuzjastycznie kiwnęłam głową. Weszliśmy do kolejnej willi jego rodziców. Cholera, on jest na prawdę bogaty. Weszliśmy to ogromnej sali *prawdopodobnie jadalnia* i Harry zaprowadził mnie do stołu, po czym sam usiadł koło mnie, oczywiście nie darował sobie swojej ręki na moim udzie, bo przecież byłby zbyt spokojny. Ale dziś mi to nie przeszkadzało.. nie wiem czemu, po prostu chciałam dobrze wypaść.
Hejcia :*
Mam nadzieję, że się podoba.. rozkręcam się xd
Tsa. Im więcej kom., tym szybciej rozdział..
Działać :* !
Dobranoc ♥










