Rozdział zawiera treści o tematyce erotycznej. Czytasz na własną odpowiedzialność i z własnej woli!
-Łaskoczesz..- zaczęłam chichotać, kiedy on już zabierał się do mojej bielizny.
-Sama.- dodałam, a on wstrzymał się w połowie ruchu i skinął głową. Już odpinałam stanik, kiedy napotkałam jego wygłodniały wzrok.
-Harry!- skarciłam go.
-Jak tak będziesz patrzył to wyjdę. - pisnęłam i pchnęłam go lekko w stronę prysznica, a on zdjął bokserki i jak gdyby nigdy nic, wszedł do kabiny z uśmiechem na twarzy. Po kilku sekundach dołączyłam do niego. Nasze ciała oblała lodowata woda, a ja z piskiem przykleiłam się do Harry'ego, na co wybuchł śmiechem.
-Zrobiłeś to specjalnie.- warknęłam i oderwałam się pozwalając zmoczyć już nieco cieplejszą wodą ciało.
-Nie złość się, kruszynka..- zaczął obniżonym głosem.. dobrze wiedział, jak na mnie działa, wziął moją twarz w swoje dłonie i lekko musnął kciukiem dolną wargę, a ja odruchowo ją nadgryzłam.
-Od zawsze to robiłaś..- szepnął i tym razem zrobił to samy, tylko, że ustami, a jego dłonie zeszły niżej.. ścisnął lekko moje pośladki, a ja zajęczałam przez pocałunek, na co on oczywiście się uśmiechnął ponosząc satysfakcję z tego, że wciąż reaguję tak samo na jego dotyk. Ja ułożyłam swoje dłonie na jego torsie. Oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy brakło nam powietrza. Oparłam się o jego tors próbując uspokoić oddech.
-Powiedz mi, jak ty to robisz?
-Co..?- zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc całkiem pytania.
-To, że tak na mnie działasz.- odparł zbierając moje włosy i zaczesując je na jeden bok, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. Leciutko ucałował moją szyję, a później wziął żel pod prysznic do rąk i równie wolno nakładał go na moje ciało, a ja czerpałam przyjemność z tego, że jest po prostu blisko i niczego więcej nie potrzebowałam. Oczywiście, że odczuwałam towarzyszącą z jego dotykiem rozkosz, ale jego dotyk tym razem był delikatny i opanowany, a kąpiel pełna pocałunków i czułych słów... podczas tej godzinki spędzonej razem usłyszałam więcej razy 'kocham cię', niż przez całą naszą znajomość. Gdy już oboje byliśmy wypłukani i odświeżeni wyszliśmy spod prysznica otulając się nawzajem ręcznikami. Harry próbował mnie wytrzeć, lecz gdy tylko zaczął wycierać brzuch zaczęłam niesamowicie się śmiać i koniec był naszej zabawy.. przecież nie pozwolę mu się torturować! Przeszłam do sypialni zostawiając chłopaka samego w łazience. Ubrałam na siebie jedną z jego koszulek znalezionych w szafce i bieliznę. Po chwili dołączył do mnie też Harry.
-Ładnie ci w moich rzeczach.- powiedział obejmując mnie od tyłu i zaciągając się zapachem mojego ciała.
-Powinnam częściej tak chodzić?- parsknęłam, a on obrócił mnie w swoją stronę.
-Zdecydowanie.- uśmiechnął się i złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
-A ty powinieneś częściej się mi pokazywać w samych bokserkach..- szepnęłam mu w usta i odwzajemniłam pocałunek, a on się uśmiechnął.
-Myślałem, że powiesz bez nich.- zaśmiał się zrzucając nas na łóżko i rozpoczynając gwałtowniej mnie całować. Pozbył się w mgnieniu oka mojej koszulki i już leżałam jedynie w bieliźnie.
-Harry... na dole są twoi dziadkowie..- szepnęłam próbując opanować oddech.
-Jak tego nie zrobię to umrę.- odparł zbyt poważnym tonem i znów jego dłonie błądziły po moim ciele. Stwierdziłam, że nie ma sensu się opierać... oboje pragniemy tego tak samo. Kilka sekund później byłam w samych majtkach, a Harry delikatnie pieścił moje piersi całując je i lekko zasysając skórę na nich.. później przeszedł do mojej szyi pozostawiając dłonie nadal na piersiach. Zassał skórę mojej szyi, a ja jęknęłam w rozkoszy. Oderwał się od miejsca malinki delikatnie ją całując, aby zmniejszyć szczypienie zaczerwienienia. Zaczął zjeżdżać pocałunkami w dół mojego brzucha, a ja coraz bardziej czułam napięcie pomiędzy moimi udami i widziałam rosnącą erekcję przykrytą cienkim materiałem jego bokserków. Dotarł do gumki mojej dolnej bielizny i lekko ją unosząc pocałował skórę pod nią. Później zdjął ją, a ja nie byłam mu dłużna i pozbyłam się jego bokserków specjalnie zahaczając ręką o jego członka, aby zrobić mu jak największą przyjemność z tego. Chłopak gardłowo zajęczał, a ja uśmiechnęłam się ze skutków mojego działania.
-Gotowa?- Styles popatrzył mi prosto w oczy,a ja skinęłam ręką, ale on zamiast wejść we mnie usiadł na skraju łóżka zakładając zabezpieczenie, przed tak zwaną wpadką. Przynajmniej jeden z nas myślał racjonalnie. Po kilku sekundach patrząc mi w oczy powoli wszedł do mnie, a ja dałam mu znak, aby przyspieszył swoje ruchy, pomagając mu w tym. Poruszałam swoimi biodrami w rytm pchnięć Harry'ego.. czułam, że jesteśmy jednością.
-H-haarryy...- zajęczałam ukazując mu tym samym, że zaraz dojdę.
-Jeszcze... chwilkę.... maleńka..- wysapał kontynuując swoje ruchy.
-Kochaam cię...- zdążyłam jeszcze szepnąć i doszłam w rozkoszy wraz Harrym. Jednak poczułam niepokojące uczucie... jakby. Jakby gumka pękła..?
-Kocham cię.- odszepnął Harry już z nieco opanowanym głosem, a ja byłam zła na siebie, że on potrafi tak szybko się opanować... ja nie mogę wyszeptać ani jednego słowa! Postanowiłam na razie kwestię gumki pozostawić w spokoju... może mi się wydawało. Uśmiechnęłam się widząc, jak Harry obserwuje skupiony mój wyraz twarzy.
-Coś nie tak?- spytał marszcząc czoło.
-Nie..- odparłam już mniej więcej spokojna- było cudownie.- dodałam cmokając go w usta.
-Brakowało mi tego. Twojego idealizmu.- odparł rozmarzając się i uśmiechając błogo.
-Nie podlizuj się i tak na dziś to koniec.- zawtórowałam mu śmiejąc się.
-Ok... jutro- zaśmiał się wraz ze mną i drzwi pokoju się otworzyły, a my automatycznie przykryliśmy się kołdrą. Powoli otworzyła drzwi babcia Harry'ego i spojrzała na nas zszokowana. Na szczęście oboje zdążyliśmy się przykryć. Patrzyła na nas i nagle wybuchnęła śmiechem, a ja nie wiedziałam co robić.
-Przyszłam wam podkręcić kaloryfery, bo na górze jest chłodno... ale widzę, że poradziliście sobie beze mnie!- krzyknęła śmiejąc się starsza Pani. Nie wyobrażacie sobie jak to brzmi w ustach podstarzałej kobiety.Jednak odetchnęłam z ulgą, a Harry nadal był napięty.
-Babciu... pukaj...- odparł z wyrzutem w glosie.
-Oj znowu pukaj! Przecież nie ma niczego, czego u ciebie nie widziałam, kochanie. Od zawsze wiedziałam, że wyrośniesz na potężnego mężczyznę!- zawtórowała mu- przecież zmieniałam ci pieluchy.. musiałam widzieć co nieco.- dodała i z uśmiechem wyszła z pokoju, a ja wybuchłam śmiechem.
-Potężny facet z ciebie!- parsknęłam nabijając się z biednego chłopaka.
-Ach.. cicho już.- powiedział zirytowany i znów zaczął zatapiać swoje palce na moim brzuszku 'licząc' mi żebra i zmuszając do śmiechu.
-Dobra. Dobraaaa! Przestań..- szepnęłam już zmęczona, a gdy tylko skończył swój plan zemsty wtuliłam się w jego ciało i zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ok.. Następny rozdział za nami! ^-^ mam nadzieję, że się podobał, bo starałam się,a sceny +18 ciężko mi się jeszcze pisze, gdyż nie za często je piszę :) c:
Hope you like it dears :*