-Dalej ci mało?- szepnęłam tylko i znikłam mu z oczu. Wbiegłam do korytarzyka i wpadłam na Jaspera.
-W porządku?- spytał otulając mnie ramionami. Ja tylko kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam i poszłam dalej zostawiając go samego.
~Oczami Harry'ego~
-Teraz włączyłam autodestrukcję... bo nie mam NIC do stracenia...- mówiła wyprana z uczuć blondynka, a mi kruszył się kawałek serca.. jeśli to serce jeszcze tam jest. Ono jest z kamienia, nie tak jak u innych. Jednak na widok jej śmiechu topnieje, a jej płaczu boli.. gdy jednak ja przyczyniam się do tego, że nie wie jak żyć.. że traci samą siebie.. wtedy kruszy się. Kawałek po kawałku *i nie chodzi mi o mięsień*. Nie mogę patrzeć jak rozpada się tuż przede mną i nic nie zrobić. Chociaż będę tego żałował nie umiem inaczej. Ten chory umysł nie jest zaprogramowany do takiej kobiety jak ona. Pocałowałem ją.. wręcz rzuciłem się na nią. I znowu poczułem woń jej perfum, smak ust i badałem każdy cal jej twarzyczki. Tak cholernie mi tego brakowało, że nie wyobrażam sobie jak ja mogę funkcjonować bez niej. Próbowałem ją zastąpić.. sypiałem z każdą napotkaną laską. Próbowałem okręcić je sobie wokół palca.. ale one na to wszystko się zgadzały bez pisknięcia słówkiem. A ja potrzebowałem JĄ. Nie żadnej innej.. tylko jej. Mojego "pogromcy". Jednak moje przemyślenia rozwiały jej ręka lądująca na moim policzku.
-Dalej ci mało..?- odparła głosem tak kruchym, że przejął mnie strach przed tym, iż rozleci się, a ja nie będę miał pojęcia jak z powrotem ją złożyć *a teraz wiesz?*.Dziewczyna przetarła szklane oczy nie pozwalając wydobyć się ani jednej kropli. Popatrzyła na mnie tymi niebieskimi tęczówkami, które teraz jakby poszarzały.. tylko przez nie można było zobaczyć, że ten gniew to jest cholerna melancholia i nostalgia. Pobiegła dalej. *Rusz się dupku*
-Nie mogę.- odszepnąłem sam do siebie i poczekałem parę minut, aż ucichnie stukot jej biegu. Gdy tylko zapanowała cisza, wzrósł we mnie niepohamowany gniew. Jak mogłem dopuścić do tego, że kobieta chce się zniszczyć? Byłem zły sam na siebie.. nie powinienem tego zaczynać.. kończyć też nie. Pieprzony Bieber i jego zasady. Cały ten mętlik w głowie zagłuszyłem mocnym uderzeniem pięścią o mur. Nic nie czuję.. a nerwy nadal buzują.. niszczę ją.. więc siebie tez powinienem, czyż nie? Powinno mi to pomóc. A jednak nic nie daje. Nie umiem pogodzić się z jej stratą. Z tym, że mam zabronione dogonienie ją.. pobiegnięcie za nią. Chciałbym ja chronić.. ale ironią losu jest to, że powinienem to robić przed samym sobą. W końcu moje myśli zagłuszył puls w ręce. Och tak.. czyli trzeba chwilę poczekać. Popatrzyłem na rękę z lodową miną i lekko obtrzepałem ją z krwi, by następnie ruszyć przed siebie. Nie miałem zamiaru iść na jakiekolwiek lekcje. Mógłbym ją spotkać. Wszedłem do budynku wyjściem tylnym i skierowałem się bezpośrednio do gabinetu pielęgniarki szkolnej. Nie fatygując się pukaniem otworzyłem drzwi. Jak zwykle siedziała pijąc kawę z jakimś innym profesorem.
-Niech Pani to odkazi i zabandażuje.- warknnąłem w jej stronie siadając obok nauczyciela.- kobieta od razu wzięła się do roboty.
-Niech Pani to odkazi i zabandażuje.- warknnąłem w jej stronie siadając obok nauczyciela.- kobieta od razu wzięła się do roboty.
Już po chwili moja ręka była w dużo lepszym stanie, a ja wciąż czułem się podle. Jedno wiem na pewno. Nie potrafię się trzymać od niej z daleka... Chociaż nie wiem jak bym się starał. Ale czy mam inne wyjście? Wyszedłem z budynku szkolnego i skierowałem się do starej, opuszczonej budowli. Tak.. to jest mój azyl. Zamknąłem oczy i po raz pierwszy poczułem, że zależy mi na kimś więcej niż samym sobą.
~Oczami Liliany~
Siedziałam na kolejnej nudnej lekcji, próbując się skupić na tym, o czym mówi nauczyciel... jednak z marnym skutkiem. Po kilku minutach profesor po raz kolejny zwrócił mi uwagę, abym nie żyła w swoim świecie. Za kolejnym razem, kiedy nie odpowiedziałam mu na pytanie, kazał mi po prostu wyjść i wrócić na kolejne lekcje.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani.. Zrozumiem, jeśli się obrazicie.. nawaliłam i się przyznaję. Obiecuję, że jak tylko będę miała znów swój kochany komputerek wynagrodxę wam wszystko. Nie mam nawet czelności prosić o jakiekolwiek komentarze, bo jest krótkie i słabe.. Na razie pisze na tablecie, dlatego tak mizernie mi to idzie. Proszę również o zrozumienie, że teraz codzień pracuję PRZYNAJMIEJ 10 h.. więc równieżjestem baaardzo zmeczona... Dobranoc 😘😐
~Oczami Liliany~
Siedziałam na kolejnej nudnej lekcji, próbując się skupić na tym, o czym mówi nauczyciel... jednak z marnym skutkiem. Po kilku minutach profesor po raz kolejny zwrócił mi uwagę, abym nie żyła w swoim świecie. Za kolejnym razem, kiedy nie odpowiedziałam mu na pytanie, kazał mi po prostu wyjść i wrócić na kolejne lekcje.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani.. Zrozumiem, jeśli się obrazicie.. nawaliłam i się przyznaję. Obiecuję, że jak tylko będę miała znów swój kochany komputerek wynagrodxę wam wszystko. Nie mam nawet czelności prosić o jakiekolwiek komentarze, bo jest krótkie i słabe.. Na razie pisze na tablecie, dlatego tak mizernie mi to idzie. Proszę również o zrozumienie, że teraz codzień pracuję PRZYNAJMIEJ 10 h.. więc równieżjestem baaardzo zmeczona... Dobranoc 😘😐

