-Tak.
***
Woda spływała powoli po moim ciele, a ja wręcz czułam jak wszystkie moje mięśnie pod wysoką temperaturą się rozluźniają.. chwila wytchnienia, na reszcie. Czułam jakby woda omywała nie tylko moje ciało, lecz również i umysł. Nie mam pojęcia ile czasu stałam pod tym prysznicem, ale musiałam dość długo, bo Harry zaczął się dobijać do drzwi, a ja gwałtownie podskoczyłam.
-Lil?! Jesteś tam?! Coś się stało?- mówił coraz bardziej zirytowany.
-Tak, tak! Jestem, powiedziałeś, że mogę wziąć prysznic. Już wychodzę.
-Prysznic to nie do cholery prawie dwie godziny- powiedział z ironią w głosie.
-Mówię, że już wychodzę.
Szybko wyskoczyłam z prysznica, oczywiście potykając się o "próg" przy prysznicu.
-Cholera!- krzyknęłam nim zdążyłam ugryźć się w język, musiałam rozciąć rękę.. pewnie o metalowy kant. Cholera jasna. Tylko mi się może takie coś zdarzyć.
-Co jest?! Dobra, otwieram drzwi i wchodzę.
-Nie!- zszokowana tymi słowami szybko ubrałam jego bokserki i przeciągnęłam przez głowę koszulkę. Nie uważając w ogóle na ranę, ani na to, żeby się nie pobrudzić. Więc skończyłam trzymając się za rękę w brudnej od krwi koszulce i pomazanej twarzy. Harry wszedł.
-Co do chole... co ci się stało?!- powiedział patrząc to na mnie, na koszulkę i na rękę.
-Nic poważnego, uderzyłam się o kant.. na prawdę to nic takiego.. wypiorę ci koszulkę i mogę spać w swojej.. to nawet nie jest głębo..
-Chodź.- powiedział lodowatym tonem i ruszył w stronę kuchni. Poszłam za nim. Gdy dotarliśmy ja stanęłam w progu patrząc, co ma zamiar robić. Wyjął apteczkę, położył na blacie i do mnie podszedł.Wziął mnie za rękę i zaprowadził tam, gdzie zostawił potrzebną mu rzecz. Podsadził mnie i położył również na blacie, tak, że miał moją rękę na wysokości swojej głowy.Obmył ją i bezpiecznie zakleił. A teraz zrobił to, czego nigdy bym się nie spodziewała po człowieku takim, jak on. Podniósł moją rękę do swoich ust i lekko pocałował. Musiał zauważyć moje zdziwienie.
-Wiesz, podobno mniej boli.- dodał szybko
-Uhm.. przepraszam. -powiedziałam cicho.
-Za co?- powiedział tak samo zdziwiony, jak ja byłam przed chwilą.
-Za kłopot, z tą ręką, za koszulkę i w ogóle.- zaśmiał się na te słowa, a we mnie się coś ruszyło.
-Ej, mała. Przywiozłem cię tu na siłę, sprawiłem, że się popłakałaś, pobiłem twojego KOLEGĘ i teoretycznie mówiąc, myślałem, że masz tego dość, a ty mnie przepraszasz?- powiedział z nonszalanckim uśmiechem.
-Tak, też prawda. Cofam to. Gdzie śpię? -powiedziałam przygryzając wargę.
-Nie rób tego. Jak ty to robisz, to ja też mam ochotę to zrobić. Idziesz do mnie.- zaśmiałam się dźwięcznie na jego słowa, które wydawały mi się niedorzeczne.
-Pójdziesz sama, czy znowu mam cie nosić? Wiesz, że i tak wygram.. ale lepiej, żebyś była posłuszna i mnie nie zdenerwujesz, skarbie.
-Nie będę się z tobą pieprzyła, jeśli o to ci chodzi, SKARBIE. Wiesz.. to jest najgorsza rzecz, jaka by mi się mogła przydarzyć. Nawet po pijaku bym tego nigdy nie...- przerwałam, b mocno złapał mnie za rękę.. a ja głośno syknęłam z bólu i widziałam jak mu się napina żuchwa.
-Uwierz mi, że takie dziwki mógłbym mieć na co dzień, gdybym tylko chciał.Nie udawaj, że jesteś inna. One się same pchają do mojego łóżka. Czego miałbym chcieć akurat ciebie?! -powiedział z szyderczym uśmiechem. A mi mimowolnie zaczęły napływać łzy do oczu.. ale nie. Nie pokażę mu swoją słabość. Jest zwykłym chujem, jeśli przez chwilę pomyślałam, że jest inaczej, to byłam w wielkim błędzie.
-Puść. To boli.- dopiero wtedy zauważył, że przez opatrunek przesiąka krew i wydawał się zakłopotany. Jakby nie wiedział, że robi to tak mocno. Ale szybko to minęło.
-Idziemy. -już nic nie mówiłam, tylko podążyłam za nim. Zaprowadził mnie do swojej sypialni i kazał się położyć. Tak też zrobiłam. Zgasił światło i położył się na drugiej połowie łóżka. Nie mogłam spać, on za to już dawno był w swojej krainie. Nagle się poruszył, złapał za talię i przyciągnął do siebie.Czułam na karku jego równomierny oddech.
-Liliana..- słyszałam jak szepnął, co wydawało mi się złudzeniem. Za pewne byłam zbyt zmęczona, więc po prostu oddałam się w ramiona Morfeusza. Obudziłam się i nie czułam już jego rąk więc zeszłam z łóżka i przebrałam w swoje ciuchy, jego włożyłam do kosza na pranie, który widziałam w łazience.Zeszłam na dół i zobaczyłam go siedzącego w kuchni, gdy pił kawę.
-Dzień dobry, jak się spało?- zapytał siląc się na uśmiech.
-Dusiłeś mnie-powiedziałam to, z takim samym uśmiechem.
-Chcesz jechać do domu?
-Tak, proszę.
-No to chodź do samochodu.- wsiedliśmy i zaraz byliśmy na miejscu. Loczek odprowadził mnie do drzwi.
-Napiszę do ciebie. Jeszcze się zobaczymy, piękna.-powiedział gładząc mnie po policzku, a ja zgaduję, że zrobiłam się czerwona jak burak. Zobaczyłam za nim chłopaka, który roznosił gazety.. mama mi o nim mówiła, ale ominęła fakt, że jest mega przystojny. Wręcz nie mogłam oderwać od niego wzroku. Harry również się obejrzał i uśmiechnięty, bez uprzedzenia wpił mi się w usta. A ja nie mogła się ruszyć, gdyż przygwoździł mnie do drzwi.Wbrew swojej woli jęknęłam, gdy przycisnął mój pośladek, napierając swoim ciałem na moje, a on wykorzystał okazję, aby wprowadzić swój język do mojej buzi. Pocałunek stawał się z jego strony coraz bardziej zachłanny, ale ja nadal go nie odwzajemniałam.Więc sapiąc oderwał się ode mnie, a ja pozostałam zszokowana z otwartą buzią.
-Nigdy więcej, nie patrz przy mnie tak, na kogoś innego. Nie lubię tego.- powiedział do mnie z "uwodzicielskim" uśmiechem.
-Kochanie zamknij tą buzię, bo wyglądasz, jakbyś pragnęła więcej.- dodał a ja się zaczerwieniłam, fuknęłam i przygryzłam wargę. W tej kolejności albo na odwrót.. może wszystko naraz? Nie wiem. Ale to zrobiłam i weszłam do pokoju, zamykając szybko drzwi przed Harrym. A on na to tylko się zaśmiał.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Mam nadzieję, że bardzo się nie gniewacie za to, że tak późno dodaję rozdział.. jest za to dłuższy :* Jeszcze raz bardzo przepraszam, ale no cóż, nie ode mnie to zależało.. Tym razem bez ilości komentarzy.. aczkolwiek na pewno się ucieszę, jeśli ktoś skomentuje, bo dałam siebie dziś wszystko xd
No nic, mam nadzieję, że się podobało ^-^
I za każdy komentarz z góry dziękuję :)








