-Nie mogę zaprzeczyć.- mruknęłam pod nosem, ale wystarczająco wyraźnie, żeby zrozumiał.
-Przepraszam..- szepnął mi do ucha, a ja zmarszczyłam brwi.
-Z-za co?- spytałam zdziwiona.
-No jakby nie patrzeć to przeze mnie zapaliłaś pierwszą fajkę.. ale proszę rzuć to.. też dla mnie.- mówił patrzyć mi w oczy, a ja się uśmiechnęłam. On się na prawdę stara.
-Ty też rzucisz?- spytałam unosząc jedną brew w geście zapytania.
-Przerzucimy się na seks.. co ty na to?- szepnął obniżonym głosem łapiąc mnie tyłek i ściskając go.
-Myślę, że to nie jest najgorszy pomysł.- mruknęłam prosto w jego usta, przez co się oderwał z szerokim uśmiechem na ustach.
-Poważnie?- spytał bardziej podekscytowany, co mnie trochę rozbawiło. Głodnemu chleb na myśli.
-Nie.- pokazałam mu język chichocząc.
-Wiesz że mnie tym kusisz?- parsknął i znowu się do mnie zbliżył, ale tym razem ja cofnęłam się krok do tyłu. Zaczęłam uciekać wzdłuż ulicy. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam loczka, który stał i się uśmiechał.
-Daje ci fory!- krzyknął i po chwili też wystartował. Pędziłam najszybciej jak tylko potrafiłam, po jakimś czasie zaczęłam jednak odczuwać zmęczenie i chociaż nie chciałam musiałam zwolnić i wtedy dopadł mnie potwór potocznie zwany Styles.
-Mam cię.- powiedział z LEKKĄ zadyszką, podczas gdy ja nie mogłam złapać oddechu.
-To co? Teraz nagroda dla zwycięzcy.- mruknął będąc już na tyle blisko mnie, że czułam jego oddech na swoim policzku.
-Co to za nagroda będzie?- wyrzuciłam z siebie próbując unormować swoją zadyszkę.
-Jeszcze nie wiem.. ale dobrze wiesz, że mam ogromną wyobraźnię.- zachichotał muskając moje usta swoimi.
-Mhmm..- mruknęłam przymykając oczy i czekając aż wpije się mocniej. Czekałam.. i czekałam.. i usłyszałam śmiech. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Styles'a stojącego już kilka kroków dalej.
-Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia.. wiesz, myślę, że ty bardziej potrzebujesz tej nagrody niż ja- parsknął, a ja czerwona jak burak narzuciłam kaptur i naburmuszona ruszyłam w stronę lasu. Przez chwilę nic za sobą nie słyszałam, ale sekundę po tym już wiedziałam, że loczek idzie za mną.
-Foszek?- mruknął zagradzając mi drogę jak już byliśmy w gęstwinie drzew. Popatrzyłam na niego i ominęłam go idąc dalej.
-A na jak długo?- złapał mnie w talii przyciągając do siebie. oparłam się plecami o jego klatkę piersiową.
-Maleńka..- szepnął mi do ucha, a ja mocniej się oparłam, a później usłyszałam jęk. Otworzyłam szerzej oczy, ale nie ruszyłam się.
-Wiesz.. sprawiasz mi tym przyjemność.. czujesz?- szepnął znowu i wypchnął swoje biodra w moją stronę w taki sposób, że poczułam zgrubienie w jego spodniach na swoich plecach. Czy ja cały czas się o niego ocierałam? Czego nie pomyślałaś o tym idiotko?!
-Nie musisz przestawać.- mruknął składając mokre pocałunki na mojej żuchwie, a później rozsunął kawałek bluzy i zszedł na szyję, a ja odchyliłam lekko usta.
-Wiem, że ci się podoba..- nie przestawał całować.
-Jedno słowo i przestanę..- dodawał, ale wciąż całował, a ja wcale nie chciałam tego przerywać. Rozsunął całkiem swoją/moją bluzę, podciągnął mój podkoszulek po czym powędrował swoją dłonią w górę mojego brzucha w końcu natykając się na brzeg koronkowego stanika.
-Masz ten czarny..?- szepnął nie przestając tworzyć mokrą ścieżkę.
-Nie...-odparłam bez tchu- nowy.. czerwony- wychrypiałam.
-Cholera,,- przeklął, a ja zachichotałam. Odwrócił mnie tak, że teraz stałam z nim twarzą w twarz. Z szerokim uśmiechem spojrzałam mu w oczy ogarnięte kompletną dzikością, potem skupiłam się na uśmiechu, który był może nawet szerszy od mojego. Staliśmy w milczeniu próbując złapać oddech.
-Wiesz.. jeszcze chwila i bym cię wziął na tym dębie za tobą.- powiedział śmiertelnie poważnie, a ja wybuchłam śmiechem.
-Teraz się śmiejesz, ale wtedy byś mnie zabiła, bo to 'nieetyczne'- dodał lekko poirytowany loczek cytując moją odzywkę z czasów kiedy nie do końca się dogadywaliśmy.
-Do diabła etyką.- parsknęłam i wskoczyłam na niego, mogłoby się to źle skończyć, ale loczek z refleksem zdążył mnie przytrzymać i nie pozwolić upaść. Wpiłam się w jego usta gwałtownie i mocno, przez chwile były one niemal jak martwe, ale sekundy później już jego język współgrał z moim, a Harry ściskał mocno moje pośladki.
-Jak nie przestaniemy teraz...- zaczął Styles próbując myśleć trzeźwo, co przychodziło mu teraz z ogromną trudnością.
-Ciii,.. jeszcze nie robiłam tego w lesie.- powiedziałam uśmiechając się przez pocałunek i wyczułam, że on robi to samo. Nim zdążyłam się zorientować opieraliśmy się o właśnie 'ten' dąb, a Styles próbował sobie poradzić z moimi dresami i bielizną... swoje oczywiście miał już zdjęte.
-Mogę..?- spytał z obawą wypisaną na twarzy. Kocham go za to. Skinęłam głową bez wahania. Poczułam jak stara się delikatnie we mnie wejść. Nie czułam już bólu towarzyszeniu pierwszy razom. Odczuwałam tylko przyjemność i podniecenie. Cicho pojękiwałam, kiedy Harry przyspieszył. Po chwili obydwoje ciężką dyszeliśmy spełniając się nawzajem. Harry wyszedł ze mnie, a ja mocniej się w niego wtuliłam. Podziwiam go.. on nadal mnie trzyma mimo tego, że czuję jak trzęsą mu się ręce.
-Kocham Cię.- wyszeptał całując mnie w czoło, kiedy ja poczułam dreszcze przebiegające wzdłuż mojego kręgosłupa i zimno okalające moje ciało.
-Harry, zimno mi.- uśmiechnęłam się dając mu znak, by mnie opuścił, abym mogła naciągnąć na siebie ubrania. Z niemałą trudnością to zrobiłam, Hazza też zapiął swoje spodnie. Później złapałam go za rękę, splotłam jego palce z moimi i pociągnęłam w swoją stronę.
-Podobało mi się.- powiedziałam składając krótki pocałunek na jego policzku.
-Mi też.. bardzo. Lubię jak mnie tak zaskakujesz.- poruszył śmiesznie brwiami wywołując u mnie śmiech.
-Nie przyzwyczajaj się, słońce.- pokazałam mu język.
-Wracajmy do domu.- powiedziałam, a on skinął głową i odwrócił się do mnie plecami. Zmarszczyłam brwi, kiedy przykucnął.
-Wskakuj.- parsknął, gdy nic nie zrobiłam.
-Jesteś zmęczony.- powiedziałam krzyżując ramiona
-Wskakuj albo sam cię poniosę.- powiedział tym tonem, któremu się nie odmawia. Wskoczyłam posłusznie i wróciliśmy do domu. Oczywiście nie obyło się bez pytań o naszą wycieczkę zapoznawczą na miejscu. Gdy tylko zdaliśmy relację ze wszystkiego, oczywiście pomijając 80% naszej wycieczki, poszliśmy na górę. Harry włączył telewizję, a ja poszłam wziąć gorącą kąpiel. Gdy wyszłam z łazienki ciarki wróciłam i dostałam ataku niezbyt atrakcyjnego kaszlu. Jak już mi przeszedł zauważyłam, że Harry cały czas badawczo mi się przygląda.
-Będziesz chora.- burknął marszcząc brwi.
-To jednorazowe.- wzruszyłam ramionami siadając obok niego na łóżku. Ku mojemu zdziwieniu loczek wstał i wyszedł. Co zrobiłam nie tak? Wzięłam pilot i zaczęłam szukać coś bardziej sensownego niż 'NEXT'. Czy jest coś głupszego od szukania 'drugiej połówki' w programie telewizyjnym? NIE. Kiedy w końcu znalazłam 'Diabeł ubiera się u prady' loczek wszedł z dwoma kocami i obdarzył mnie surowym spojrzeniem patrząc w to, co się ubrałam.
-Nie za gorąco ci?- powiedział z ironią wyczuwalną na kilometr, po czym zawinął mnie w oba te koce tak, że ledwo się poruszałam.
-Nie jestem chora!- zaprotestowałam, a on tylko wzruszył ramionami i wtulił się we mnie.. no w to coś przypominającego mumię.
-Przynajmniej będę wiedział, że nie zmarzniesz w nocy.- mruknął i skupił się na filmie. Ja też się starałam ale po kilku minutach oglądania dopadł mnie sen.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Nie.- pokazałam mu język chichocząc.
-Wiesz że mnie tym kusisz?- parsknął i znowu się do mnie zbliżył, ale tym razem ja cofnęłam się krok do tyłu. Zaczęłam uciekać wzdłuż ulicy. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam loczka, który stał i się uśmiechał.
-Daje ci fory!- krzyknął i po chwili też wystartował. Pędziłam najszybciej jak tylko potrafiłam, po jakimś czasie zaczęłam jednak odczuwać zmęczenie i chociaż nie chciałam musiałam zwolnić i wtedy dopadł mnie potwór potocznie zwany Styles.
-Mam cię.- powiedział z LEKKĄ zadyszką, podczas gdy ja nie mogłam złapać oddechu.
-To co? Teraz nagroda dla zwycięzcy.- mruknął będąc już na tyle blisko mnie, że czułam jego oddech na swoim policzku.
-Co to za nagroda będzie?- wyrzuciłam z siebie próbując unormować swoją zadyszkę.
-Jeszcze nie wiem.. ale dobrze wiesz, że mam ogromną wyobraźnię.- zachichotał muskając moje usta swoimi.
-Mhmm..- mruknęłam przymykając oczy i czekając aż wpije się mocniej. Czekałam.. i czekałam.. i usłyszałam śmiech. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Styles'a stojącego już kilka kroków dalej.
-Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia.. wiesz, myślę, że ty bardziej potrzebujesz tej nagrody niż ja- parsknął, a ja czerwona jak burak narzuciłam kaptur i naburmuszona ruszyłam w stronę lasu. Przez chwilę nic za sobą nie słyszałam, ale sekundę po tym już wiedziałam, że loczek idzie za mną.
-Foszek?- mruknął zagradzając mi drogę jak już byliśmy w gęstwinie drzew. Popatrzyłam na niego i ominęłam go idąc dalej.
-A na jak długo?- złapał mnie w talii przyciągając do siebie. oparłam się plecami o jego klatkę piersiową.
-Maleńka..- szepnął mi do ucha, a ja mocniej się oparłam, a później usłyszałam jęk. Otworzyłam szerzej oczy, ale nie ruszyłam się.
-Wiesz.. sprawiasz mi tym przyjemność.. czujesz?- szepnął znowu i wypchnął swoje biodra w moją stronę w taki sposób, że poczułam zgrubienie w jego spodniach na swoich plecach. Czy ja cały czas się o niego ocierałam? Czego nie pomyślałaś o tym idiotko?!
-Nie musisz przestawać.- mruknął składając mokre pocałunki na mojej żuchwie, a później rozsunął kawałek bluzy i zszedł na szyję, a ja odchyliłam lekko usta.
-Wiem, że ci się podoba..- nie przestawał całować.
-Jedno słowo i przestanę..- dodawał, ale wciąż całował, a ja wcale nie chciałam tego przerywać. Rozsunął całkiem swoją/moją bluzę, podciągnął mój podkoszulek po czym powędrował swoją dłonią w górę mojego brzucha w końcu natykając się na brzeg koronkowego stanika.
-Masz ten czarny..?- szepnął nie przestając tworzyć mokrą ścieżkę.
-Nie...-odparłam bez tchu- nowy.. czerwony- wychrypiałam.
-Cholera,,- przeklął, a ja zachichotałam. Odwrócił mnie tak, że teraz stałam z nim twarzą w twarz. Z szerokim uśmiechem spojrzałam mu w oczy ogarnięte kompletną dzikością, potem skupiłam się na uśmiechu, który był może nawet szerszy od mojego. Staliśmy w milczeniu próbując złapać oddech.
-Wiesz.. jeszcze chwila i bym cię wziął na tym dębie za tobą.- powiedział śmiertelnie poważnie, a ja wybuchłam śmiechem.
-Teraz się śmiejesz, ale wtedy byś mnie zabiła, bo to 'nieetyczne'- dodał lekko poirytowany loczek cytując moją odzywkę z czasów kiedy nie do końca się dogadywaliśmy.
-Do diabła etyką.- parsknęłam i wskoczyłam na niego, mogłoby się to źle skończyć, ale loczek z refleksem zdążył mnie przytrzymać i nie pozwolić upaść. Wpiłam się w jego usta gwałtownie i mocno, przez chwile były one niemal jak martwe, ale sekundy później już jego język współgrał z moim, a Harry ściskał mocno moje pośladki.
-Jak nie przestaniemy teraz...- zaczął Styles próbując myśleć trzeźwo, co przychodziło mu teraz z ogromną trudnością.
-Ciii,.. jeszcze nie robiłam tego w lesie.- powiedziałam uśmiechając się przez pocałunek i wyczułam, że on robi to samo. Nim zdążyłam się zorientować opieraliśmy się o właśnie 'ten' dąb, a Styles próbował sobie poradzić z moimi dresami i bielizną... swoje oczywiście miał już zdjęte.
-Mogę..?- spytał z obawą wypisaną na twarzy. Kocham go za to. Skinęłam głową bez wahania. Poczułam jak stara się delikatnie we mnie wejść. Nie czułam już bólu towarzyszeniu pierwszy razom. Odczuwałam tylko przyjemność i podniecenie. Cicho pojękiwałam, kiedy Harry przyspieszył. Po chwili obydwoje ciężką dyszeliśmy spełniając się nawzajem. Harry wyszedł ze mnie, a ja mocniej się w niego wtuliłam. Podziwiam go.. on nadal mnie trzyma mimo tego, że czuję jak trzęsą mu się ręce.
-Kocham Cię.- wyszeptał całując mnie w czoło, kiedy ja poczułam dreszcze przebiegające wzdłuż mojego kręgosłupa i zimno okalające moje ciało.
-Harry, zimno mi.- uśmiechnęłam się dając mu znak, by mnie opuścił, abym mogła naciągnąć na siebie ubrania. Z niemałą trudnością to zrobiłam, Hazza też zapiął swoje spodnie. Później złapałam go za rękę, splotłam jego palce z moimi i pociągnęłam w swoją stronę.
-Podobało mi się.- powiedziałam składając krótki pocałunek na jego policzku.
-Mi też.. bardzo. Lubię jak mnie tak zaskakujesz.- poruszył śmiesznie brwiami wywołując u mnie śmiech.
-Nie przyzwyczajaj się, słońce.- pokazałam mu język.
-Wracajmy do domu.- powiedziałam, a on skinął głową i odwrócił się do mnie plecami. Zmarszczyłam brwi, kiedy przykucnął.
-Wskakuj.- parsknął, gdy nic nie zrobiłam.
-Jesteś zmęczony.- powiedziałam krzyżując ramiona
-Wskakuj albo sam cię poniosę.- powiedział tym tonem, któremu się nie odmawia. Wskoczyłam posłusznie i wróciliśmy do domu. Oczywiście nie obyło się bez pytań o naszą wycieczkę zapoznawczą na miejscu. Gdy tylko zdaliśmy relację ze wszystkiego, oczywiście pomijając 80% naszej wycieczki, poszliśmy na górę. Harry włączył telewizję, a ja poszłam wziąć gorącą kąpiel. Gdy wyszłam z łazienki ciarki wróciłam i dostałam ataku niezbyt atrakcyjnego kaszlu. Jak już mi przeszedł zauważyłam, że Harry cały czas badawczo mi się przygląda.
-Będziesz chora.- burknął marszcząc brwi.
-To jednorazowe.- wzruszyłam ramionami siadając obok niego na łóżku. Ku mojemu zdziwieniu loczek wstał i wyszedł. Co zrobiłam nie tak? Wzięłam pilot i zaczęłam szukać coś bardziej sensownego niż 'NEXT'. Czy jest coś głupszego od szukania 'drugiej połówki' w programie telewizyjnym? NIE. Kiedy w końcu znalazłam 'Diabeł ubiera się u prady' loczek wszedł z dwoma kocami i obdarzył mnie surowym spojrzeniem patrząc w to, co się ubrałam.
-Nie za gorąco ci?- powiedział z ironią wyczuwalną na kilometr, po czym zawinął mnie w oba te koce tak, że ledwo się poruszałam.
-Nie jestem chora!- zaprotestowałam, a on tylko wzruszył ramionami i wtulił się we mnie.. no w to coś przypominającego mumię.
-Przynajmniej będę wiedział, że nie zmarzniesz w nocy.- mruknął i skupił się na filmie. Ja też się starałam ale po kilku minutach oglądania dopadł mnie sen.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pierwsza :D
OdpowiedzUsuńKochanie niestety tylko tą część przeczytałam, ale chyba w wolnym czasie wezmę się od początku.. zaciekawiła mnie.. taką gorąco-zimna(bo las) scena :D
Weny Maleńka :*
Naat
Dziękuję :* dajesz mi ogromną motywację :D
Usuń