23.1.15

Rozdział 6

-Nie wiesz co zrobiłaś. Teraz już ode mnie nie uciekniesz. Ośmieszyłaś mnie, a na to nie pozwolę. Gdybym był na twoim miejscu nigdy w życiu bym tego nie zrobił.- ostrzegł mnie po czym  przerzucił sobie przez ramię, a ja ze strachu oniemiałam.
   Przeniósł mnie do samochodu, po czym wrzucił niezbyt delikatnie do niego. Jechaliśmy w milczeniu.. bałam się go. Wiedziałam, że przegięłam, ale on również to zrobił już dawno. Obserwowałam go podczas jazdy, kiedy był wpatrzony na drogę. Patrzyłam jak jego szczęka się spina, po to aby po chwili złapać oddech i tak w kółko.. teraz mogłam mu się bardziej przyjrzeć. Idealne rysy twarzy, trochę przydługie już loki, szmaragdowe oczy szeroko otwarte patrzące na drogę przed sobą. Podwinięte rękawy marynarki, która lekko się na nim opinała...jak ktoś tak piękny, może być tak zły i niebezpieczny..
-Możesz przestać?- powiedział ostro i przerwał mi moje myśli.
-Co?- udałam, że nie wiem, o czym mówi.
-Podoba ci się to, co widzisz?- zapytał już nieco lżejszym głosem.
-Gdzie jedziemy?- na te słowa roześmiał się gorzko a jego śmiech robił się po samochodzie.
-Uniknęłaś tematu- powiedział z cwaniackim uśmiechem na twarzy. Jak ja mogłam pomyśleć, że jest piękny?!
-Gdzie jedziemy?- powtórzyłam nieco ostrzej.
-Księżniczko, mów normalnie. Do mnie.- dwa końcowe słowa zmroziły mi krew, usiadłam prosto i wgapywałam się w przednią szybę.
-Daj mi wysiąść. Nie jadę do ciebie.
-Właśnie jedziesz, nie widzisz?- powiedział ironicznie.
-Daj mi do kurwy nędzy wyjść!- krzyknęłam bez opamiętania. Znowu. I zaobserwowałam jak jego szczęka szybko się zaciska.Przycisnął gaz. Jedziemy 130 na godzinę, a mi się przypomniało dzieciństwo.
-zwolnij.
-Nauczysz się poprawnie do mnie mówić.- znowu przyspieszał teraz jedziemy 160 a on nie ma zamiaru zwalniać.
-Zwolnij! Zabijesz nas! Zwolnij do cholery!!- darłam się na całe gardło. Ani drgnie.Złapałam go za rękę i mimo woli moje oczy wypełniły się łzami.
-Zwolnij do cholery! Proszę..pojadę do ciebie.- odparłam szlochając, a ostatnie słowa wyszeptałam zbliżając się do jego ucha i zaciskając ręce na jego ramieniu.. wciąż drżały.. tak jak dawniej. Zareagował. Powoli zwalania, już jedziemy tylko 80, a ja nie mogę złapać oddechu.
-Zatrzymaj się, proszę. - starałam się mówić spokojnie, ale mój głos drżał a ja się krztusiłam samą sobą.
-Ok. Już się zatrzymuję.- mówiąc to zajeżdża na jakiś parking, albo stację, nie wiem nie mam na to głowy. Szybko wypadłam z samochodu i  opierając się w kuckach o niego, próbowałam złapać, a może unormować oddech. Mimo woli, mój oddech przerodził się w cichy szloch. Cholera, dawno nikt nie widział mnie płacząc (pomijając szpital).
-Co się stało?- nie zauważyłam nawet kiedy wyszedł z samochodu. Już ocierałam łzy i próbowałam się uspokoić.
-Nic.- cholera. Znowu mi drży głos.
-Widzę.- kucnął obok mnie i popatrzył na mnie.
-Nie taki miałem zamiar. Owszem, chciałem, żebyś poczuła tą prędkość, ale nie tak. Czemu tak się boisz?- zapytał i przez chwilę myślałam, że się troszczy. Fuck logic. Poznał cię wczoraj i on nie wie co to znaczy troska.
-Nie ważne.- wstałam już unormowana i wsiadłam do samochodu. Wiem, co mu obiecałam i gdybym musiała zrobić to jeszcze raz, zrobiłabym to. Bez słowa zrobił to samo co ja i znów wjechał na drogę. Za chwilę stanęliśmy przed wielkim białym domem, na obrzeżach miasta. Dużo było ścian szklanych.. był w stylu raczej hmm.. no nie wiem xd na pewno ktoś o zwykłych zarobkach by nie mógłby go kupić.Stanęłam przed domem i wbrew woli otworzyłam usta a on się zaśmiał. Ma dołeczki. Słodko.
-Podoba ci się?- zapytał
-Nie moje progi... chociaż teraz...nie ważne.-odpowiedziałam i zaprowadził mnie pod ogromne drzwi. Otworzył je i mnie wprowadził.Mniej więcej pokazał gdzie co jest i  poszedł po  coś do picia. I co my będziemy robić? No nic, miałam chwilę, aby się rozejrzeć.. zero zdjęć, tylko jakieś obrazy, książki i dokumenty.. gadżety i parę innych rzeczy na  półkach. Papierosy..
-Palisz? - zakrzyczałam i próbowałam zlokalizować gdzie jest.
-Czasem- dobiegł głos a ja poszłam za nim. Był w kuchni i robił mi... drink'a? Tak... Ale był już nieco spokojniejszy, więc nie obawiałam się go aż tak, jak przed chwilą.
-Co robisz?
-Drink.- powiedział głupkowato się na mnie patrząc, jakby zadała pytanie oczywiste.
-Sam go wypijesz.- powiedziałam pewna siebie.
-Nie ty to zrobisz.- odparł takim tonem, jakim wcześniej na imprezie.
-Uhm.- parsknęłam, odwróciłam się na pięcie i poszłam do salonu. Usiadłam i czekałam na niego.Nie chciałam go już nie potrzebnie denerwować.Wtedy byłoby gorzej.
-Proszę.- podał mi napój a ja tylko przytaknęłam po czym zobaczyłam, że on też ma.
-Co będziemy robić?- powiedziałam ze strachem, jakby miał zaraz wybuchnąć.
-Może coś oglądniemy? Chyba, że wolisz coś innego..- to powiedział zbliżając się do mnie i obejmując mnie w talii. Był tak blisko, że zdołałam poczuć miętowo-alkoholowy zapach jego oddechu.
-N-nie, oglądanie brzmi całkiem okey.- odparłam, na co on zaśmiał się dźwięcznie, a mnie przeszły ciarki.
-Ok, jeszcze będziesz mnie o to błagać. Kto trzyma pilota?- jego wahania nastroju mnie zadziwiały, raz się zachowuje jak dupek, później jak niebezpieczny chuligan, a następnie jest spokojny i żartuje. To za dużo.
-Jak chcesz.-powiedziałam obojętnie kończąc pierwszego i ostatniego drink'a.
-Dobra, ja biorę.Pewnie będzie jakaś tandetna komedia, już jest 01.27, więc niczego innego nie znajdę.. chyba, że horror..?- powiedział śmiesznie ruszając brwiami, na co się roześmiałam lekko, chyba zaczyna na mnie działać alkohol.
-Nie. Zdecydowanie komedia..-odchrząknęłam i cicho powiedziałam gapiąc się, na jeszcze zgaszony telewizor. Wyciągnął w moją stronę rękę, uniósł mój podbródek tak, abym się na niego patrzyła i odparł.
-Boisz się mnie?- brzmiał kompletnie poważnie.
-Chyba możesz sam odpowiedzieć  na to pytanie..- znowu ujrzałam ściskającą się szczękę i jak odgarnia włosy do tyłu. Następnie włączył film. Po jakimś czasie znów się zbliżył, popatrzył na mnie i mnie pocałował, delikatniej.Nie odwzajemniłam tego. Czułam alkohol, od niego i od siebie. Odpuścił sobie widząc, że nie odpowiem na jego gest.
-Żadna dziewczyna się mnie jeszcze nie bała.- powiedział jakby z poczuciem winy? Nie, pewnie mi się wydawało.. zaraz przyjął swój szorstki ton.
-Idziemy na górę, dam ci piżamy, będą ci musiały wystarczyć bokserki i koszulka. Nie mam damskich rzeczy.
-Mogę spać w tym co mam na sobie..
-Wiem, że tego nie chcesz. Pokażę ci łazienkę, weźmiesz prysznic, potem wrócisz do pokoju.. jasne?
-Tak.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Aniołki mama nadzieję, że wam się spodobało.. przepraszam, że tak późno ale wróciłam dziś ze szkoły o 18, więc nie bardzo miałam jak wcześniej.. a wczoraj nie dało rady pisać:/
 Ciąg dalszy nastąpi jutro jeśli się uda.. jeśli nie to na pewno w niedziele :) 
4 KOM=Next


5 komentarzy:

Emilie M.