5.1.15

Prolog

-Zostań! Rozumiesz?! Zostań, proszę… ja nie umiem żyć.. nie zostawiaj mnie samej.-załkałam przy szpitalnym łóżku
-Kochanie, wszystko będzie dobrze.. pojedziesz do matki, ona da ci wszystko, czego ja nie mogłem… i nigdy bym nie mógł. Ona cię kocha. Zobaczysz ułoży…
-Nic się nie ułoży! Rozumiesz?! Nic! Dlaczego do cholery ty to zrobiłeś?! Ona mnie kocha?! To była przecież taka zabawa, nie pamiętasz?! To są jej słowa… a ty mnie kochasz? Chcesz mnie zostawić. Nawet nie chcesz spojrzeć mi w oczy…- ostatnie słowa wypowiadałam niemal niesłyszalnie.
-Nie mogłem patrzeć jak się męczymy, nie chciałem tak żyć. W niedostatku, w biedzie. Straciłem prace… chciałem, żebyś normalnie żyła i ..
-Ja byłam szczęśliwa. Byłam cholernie szczęśliwa! Znalazłbyś pracę, ja bym poszła do pracy. Ułożyłoby się. A ty?! Ty przedawkowałeś do cholery. Nic mi nie powiedziałeś. Mówiłeś, że to wolne… ja cię kocham.. tatusie nie zostawiaj mnie, proszę.- po tych słowach już nie mogłam złapać oddechu, rozryczałam się na dobre. Ojciec spojrzał na mnie, a z  oczu wypłynęła mu pojedyncza łza.
-Przepraszam cię, kochanie. Moja mała Lilianka. Nigdy się nie poddawaj i … -jakieś urządzenia zaczęły nieznośnie piszczeć, nie mogłam zachować spokoju, ani złapać powietrze w płuca… znacie to uczucie kiedy przebywacie za długo w wodzie? Albo gdy dostaniecie piłką w brzuch, wywrócicie się na plecy? Tak właśnie się teraz poczułam…

-Nie! Proszę, jeszcze chwilę! Błagaam! – usłyszałam krzyki, dopiero gdy poczułam ostre pieczenie w gardle, zauważyłam, że to ja krzyczę. 

2 komentarze:

Emilie M.