-Nie ma sensu inwestować dłużej w ten zakład... nie lepiej go sprzedać?- proponował Hazza.
-Nie, nie. To jest rodzinna inwestycja, nie mamy zamiaru tego sprzedawać.
-Może zmieńmy temat.. nie ma sensu denerwować się przy stole.. zaraz przyjadą goście.- odparła w końcu matka chłopaka patrząc na niego z góry.
-Jasne.- burknął Styles i odwrócił się w moją stronę.
-Przepraszam za tak nudne popołudnie.- szepnął mi do ucha, co się spotkało z moim miłym zaskoczeniem. Po prostu cmoknęłam go w policzek, a on się uśmiechnął. Przerwała nam jego oczywiście matka 'odchrząknęła'....'chrypkę'.
-A ty Liliano.. czym się zajmujesz?- sztuczny uśmiech i przeszywający wzrok.
-Jeszcze chodzę do college.- sztuczny uśmiech.
-A poza tym..?- nie cierpię tej baby. Harry cały się spiął i popatrzył na nią piorunującym wzrokiem.
-Ja.. mam za niedługo pracować jako pianistka w jednym lokalu.. gram an fortepianie i śpiewam.- uśmiechnęłam się przypominając sobie, że pianista mi to zaproponował. Przynajmniej miałam o czym mówić.
-Ach, to świetnie..a podobnież muzycy lądują na ulicy!- zaczęła się śmiać ze swojego 'żartu" a mi zaczęły płonąć policzki.
-Ale życzę ci oczywiście powodzenia.- znowu ten cholernie sztuczny uśmiech.
-Myślę, że nie jest mi potrzebny, na prawdę.- postarałam się udawać identycznie sztuczny uśmiech jaki miała ona, ale niestety jest w tym mistrzynią.
-Może później uświetnisz nam wieczór śpiewem..?- spytała patrząc na mnie z góry.
-Matko.- upomniał ją Harry, a ja ścisnęłam pod stołem jego rękę.
-Jeśli tylko sobie Pani życzy.- wysyczałam, po czym przeprosiłam wszystkich i wyszłam na zewnątrz. Nim zdążyłam się obejrzeć Harry już stał obok mnie.
-Przepraszam, ale to wredna franca. Na prawdę wiem, co mówię. Gdy ostatnim razem przyprowadziłem koleżankę, to doprowadziła ją do szału. Myśli, że mogę się umawiać jedynie z osobami, które jej pasują.
-To twoja matka. Przestań.- upomniałam go, a on popatrzył się na mnie zszokowany.
-Przed chwilą Cię próbowała wyśmiać w każdy możliwy sposób, a ty mówisz, żebym przestał?- popatrzył na mnie upewniając się, że nie mówię żartem.
-Tak właśnie. Nie równam się ani z tobą, ani z twoją rodziną, więc miała do tego prawo.-złapał mnie za przedramiona i popatrzył w oczy.
-Masz rację. Jesteś dużo lepsza od nas wszystkich. Moja rodzina zna się tylko i jedynie na kasie. Nigdy więcej nie mów takich głupot. Nie będziesz dziś śpiewała.
-Czemu?- zmarszczyłam brwi.
-Bo ona chce zrobić z ciebie pośmiewisko.- objął mnie mocniej i przytulił do siebie.
-Mhm.-mruknęłam i chwilę później się opamiętałam.
-Przepraszam.- parsknęłam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Słyszałam jak Harry również się uśmiecha. Chwile trwaliśmy w uścisku, po to, aby rozdzielił nas dzwonek.
-Chodźmy się przywitać z tymi wszystkimi niedorozwojami.- powiedział już spięty, a ja podniosłam głowę i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. Uśmiechnął się.
-Spokojnie.. nie spinaj się tak, będzie dobrze.- mrugnęłam do niego i poszłam przed nim zmysłowo ruszając biodrami, tylko po to, aby zobaczyć jak się męczy.
-Cholera.- odetchnął- ty robisz to specjalnie!- powiedział głośniej łapiąc mnie w tali i znowu całując. Ja jednak opamiętałam się, wzięłam go za rękę i poprowadziłam do drzwi, gdzie stali już goście z jego rodzicami.
-Dzień dobry, miło mi państwa gościć.- oparł jak było widać z przymusu i z niechęcią.
-Chciałbym wam przedstawić Lilianę.- odparł już z większą przyjemnością patrząc na 'kolegę' z tego co widziałam, którego nie bardzo lubił.
-Bardzo mi miło.- uśmiechnęłam się do nich szczerze, za co zostałam skarcona wzrokiem przez Harry'ego.
-Nam również.- odparli chórem szczerząc się.
Po jakiejś godzinie sala była pełna wytwornie ubranych ludzi. Od najmłodszy po nastolatków i dorosłych.
-Możemy za chwilę się ewakuować.- szepnął mi do ucha, a ja szczerze się ucieszyłam, bo na prawdę nie bardzo mi się podobało to towarzystwo.
-Hej, stary.- odparł jakiś chłopak za pewne rok starszy ode mnie (czyli w wieku Styles'a). Widać było, że utrzymują raczej dobre stosunki.
-Cześć.- powiedział i uniósł lekko kąciki ust.
-A ta Pani to..?- spytał bacznie się mi przyglądając, przez co Harry ścisnął mocniej moją rękę. Można wiele rzeczy przemilczeć, ale on jest okropnie zazdrosny.
-Liliana. Miło mi.- uśmiechnęłam się szeroko i już chciałam uścisnąć jego dłoń, gdy złapał moją i ucałować. Automatycznie zapaliły mi się policzki i nerwowo się uśmiechnęłam.
-Co słychać u siebie?- spytał już szorstko Harry przerywając nasz kontakt wzrokowy na co rozmówca tylko się uśmiechnął.
-Po staremu, kończę już kurs i zapewne niedługo będę musiał powoli zaznajamiać się z firmą... nie przedstawisz mnie|?- spytał znowu nawiązując do mnie, a ja zdziwiłam się, że ma czelność zapytać.. było widać zirytowania Harry'ego na kilometr.
-To jest Mark.Zadowolony?- spytał ostro na co ten znowu się uśmiechnął. Facet chyba nie zna za dobrze Styles'a.
-Bardzo. No to do zobaczenia.- rzucił w moją stronę i mrugnął do Harry'ego.
-Nie zobaczysz się z nim, prawda?- spytał pełny obaw chłopak.
-O co ty się boisz Harry?- zapytałam śmiejąc się, gdyż zazwyczaj po prostu mówił mi tak, albo nie. Tym razem się zapytał.
-Nie, nie zobaczę. Idziemy na górę?- pociągnęłam go z uśmiechem w stronę schodów, ale oczywiście po raz kolejny ktoś musiał nam przeszkodzić.
-Spełnisz moją prośbę Liliano i zaśpiewasz?- spytała kobieta z uśmiechem pokazując mi fortepian, a Harry nerwowo stukał palcami o barierkę od schodów.
-Emm.. my mieliśmy..
-Proszę, to nie zajmie dużo czasu, a jestem ciekawa, za co ci płacą.- powiedziała z przekąsem na co ja od razu nastawiłam się bojowo.
-Jasne.- wysyczałam i zaczęłam iść w stronę fortepianu nie zważając na to, co mówił Harry. Nie pozwolę się tak traktować. Kobieta ruszyła za mną, aby mnie zapowiedzieć, na co nie miałam ochoty.
-Przepraszam bardzo. Panie i Panowie, proszę uprzejmie o uwagę. Wystąpi teraz dla Państwa koleżanka mojego syna. Dziękuję.- skończyła kobieta a ja już siedziałam na pufie przy fortepianie. Przejechałam ręką po klawiszach co wywołało nieczyste dźwięki i parsknięcie śmiechem tej niefortunnej kobiety. Za nią poszedł większy tłumek ludzi chichocząc.Odwróciłam twarz do nich i również uśmiechnęłam się w ich stronę, czego się nie spodziewali. Zaczęłam powoli naciskać poszczególne klawisze tworząc piosenkę. Po chwili również śpiewałam. Zamknęłam oczy, a dłonie wędrowały same wyznaczając kolejne dźwięki. Kochałam ten stan.
Śpiewałam jeszcze głośniej i uśmiechałam się sama do siebie czując spojrzenia innych na sobie. Skończyłam i wstałam. Już miałam się ukłonić gdy zobaczyłam Pana Styles'a całującego się z inną. Jakąś brunetką. Popatrzyłam na jego matkę, która uśmiechała się tryumfująco i po prostu wzruszyła ramionami.Stałam tak po prostu na tej cholernej scenie i się gapiłam. Wszyscy podążyli za moim wzrokiem, a ja już miałam na to wszystko po prostu wyjebane. Po prostu miałam go już totalnie, cholernie dość. Zeszłam ze sceny i wyszłam na dwór.. ostatni raz oglądając się za siebie i widząc zmieszanego Harry'ego szukającego mnie w tłumie.
Kocham ten giff :3 ♥
No nic.. mam nadzieję, ze się podoba :)
Ja sie starałam (jak zawsze xd)
Następny postaram się jak najszybciej :)
Dobrej nocy ♥

O mój boże. Ja tego nie przyjmuje do wiadomości. Ah boże Harry taki mrrr... Chyba się zakochałam <33 Pisz szybko. Kocham Cię. Miłej Nocy Kochanie ....
OdpowiedzUsuńTwoja Sandra x
Końcówka rozdziału była przepiękna i ten dobór piosenki. Gratuluje Ci że dalej masz takie natchnienie i , że dalej piszesz tak piękne rozdziały :D
OdpowiedzUsuńPatiK
Super <3
OdpowiedzUsuńRozdział wspaniały i intrygujący!! Znowu Harry... Dawaj nexta jak najszybciej! ♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥♥♥♥