17.5.15

Rozdział 46

-Dupek!- krzyknęła tym swoim piskliwym głosem i wyszła, a ja wybuchłam razem z brunetem śmiechem. Gdy już trochę zdołaliśmy się opanować po ataku śmiechu Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił.. a fakt, że był w samych bokserkach mi nie pomagała ogarnąć się. -Hej, księżniczko.- odparł słodko się uśmiechają i skierował się do kuchni. -Umm Zayn? Ja przepraszam za to uderzenie.. trochę przesadziłam.- odparłam pesząc się i uśmiechając w tym samym czasie. -Byłaś idealna.- odparł z uśmiechem robiąc nam kawę. -Spotykasz się znowu ze Styles’em?-spytał patrząc na czajnik.. tak jakby mógł wzrokiem przyspieszyć gotowanie.. -No tak jakby.. chyba tak.- odparłam z uśmiechem patrząc na niego. Skrzywił się. -Jakby się coś działo to możesz do mnie przyjść. Zawsze. Ok?- popatrzył w końcu na mnie, a ja czułam jakby jego wzrok zamrażał. -Uhm.- skinęłam głową. -Nie zawiedź się na nim. On potrafi być… dość dokuczliwy i lubi dominować.- stwierdził fakt i zalał kawy. Wziął je przyniósł do stołu. -Wprosiłam się trochę.. – powiedziałam zmieniając temat. -Nie szkodzi.. przynajmniej pomogłaś mi pozbyć się jej.- odparł z uśmiechem. -Też żyjesz według takiej zasady?- spytałam prześwietlając go. -Jakiej?- zmarszczył brwi jakby nie wiedział o co chodzi. -Zaliczona-odstawiona.- powiedziałam beznamiętnie. -Zależy o kogo chodzi. Gdyby chodziło o ciebie.. nigdy bym Cię nie skrzywdził.- powiedział bardziej do siebie niż do mnie i uśmiechnął się. -Ale nie chodzi.- poprawiłam go, co go zaraz wybudziło. -Cieszę się, że jesteś ze Styles’em.. znaczy spotykasz się. Może go trochę naprostujesz i przywrócisz do życia.- powiedział nieco smutno jakby mogło się wydawać. -Ok. Co robisz dziś?- spytałam z nadzieją, że akurat nie będzie miał planów i gdzieś się wyrwiemy. -Idę na zakupy z tobą.- powiedział z uśmiechem dopijając kawę. Jakby czytał mi w myślach. -Może mam plany?- odparłam podpuszczając go. -To zadzwonię do tej laski co wyszła i pójdę z nią.- zachichotał i popatrzył na mnie rozbawionym wzrokiem. -Zayn. Brałeś coś z rana?- spytałam wybuchając śmiechem, a mulat udawał obrażonego. -Ja w ogóle nie biorę!- krzyknął zakrywając dłonią twarz i udając, że płacze. -Przepraszaaam.- przytuliłam go, a on odwrócił się w moją stronę. Popatrzył tymi swoimi cholernie brązowy oczami na moje niebieskie. -Tak bardzo mi ją przypominasz..- szepnął głaszcząc mój policzek. Powoli zbliżał swoją twarz do mojej, po czym złączył nasze wargi. Czułam jak jego łzy skapują na moje policzki.. nie wiem co się z nim działo, ale chciałam, żeby przestało.. chciałam załagodzić jego ból. *Harry!* -Zayn.. nie mogę.- odparłam szybko się od niego odsuwając. -Przepraszam.. – szepnął, a ja po prostu wyszłam.
-Idiotka. Kretynka! Debilka! Jak mogłaś dać się pocałować?! no jak?- 'szeptałam' sama do siebie przez całą drogę do domu. A nie było to daleko, więc po chwili zaczęłam krzyczeć w domu.
-Zayn! Co ty do cholery ze mną robisz?!- wrzeszczałam na całe gardło będąc zła na samą siebie.
-Ughghghgh!- warczałam co chwilę.
-Cholerna kawa! Cholerne bokserki! Cholerna, świetnie wyrzeźbiona klata! I cholerne czekolado oczy!- krzycząc szłam otworzyć drzwi do których ktoś pukał... Przecież jest dzwonek! Otworzyłam i zobaczyłam kogoś, kogo bym się tu spodziewała. W sumie to nawet nie wiem kto to jest. Ale kojarzę.
-Cześć..-powiedział chłopak, dobrze zbudowany, przystojny *jak wszyscy w okolicy*
-Uhm. Hej.. znamy się?- spytałam prześwietlając chłopaka od dołu do góry.
-No teoretycznie nie.. ale praktycznie... jesteś Liliana, tak?
-Uhm- skinęłam głową
-A ty to...?
-Liam.- odpowiedział prosto i podał dłoń, którą lekko ścisnęłam.
-No więc skąd praktycznie się znamy?
-Znasz Zayna. A ja jestem jednym z chłopaków jego paczki... a raczej paczki Styles'a. Też go znasz.
-Uhm.. wjedziesz?- spytałam po prostu usuwając mu się z drogi.
-Nie. Styles mi zabronił, w ogóle Cię dotykać, więc lepiej nie.- na te słowa wybuchłam śmiechem.. popatrzył na mnie jak na wariatkę, więc ogarnęłam się trochę.
-Więc czego ty ode mnie chcesz?- spytałam zdesperowana. Jak nie jeden to drugi.. a jak nie drugi to trzeci i tak w kółko. Brakuje jeszcze Biebera i będzie komplet.
-Muszę Cię gdzieś zabrać.
-I myślisz, że z tobą pojadę, tak?- uśmiechnęłam się szeroko.
-Mam nadzieję, że nie będziesz mi tego bardziej utrudniała. Po prostu chodź.
-Nie lubię jak ktoś mi rozkazuje.- odwróciłam się na pięcie i miałam odchodzić, gdy złapał mnie za ramię.
-Ja tylko wyglądam tak niewinnie. Uwierz mi na słowo, że nie chcesz poznać tą ciemniejszą stronę.- powiedział to tak poważnie, że przeszły mnie ciarki.
-Idę.- powiedziałam beznamiętnie.
-Tak myślałem.- uśmiechnął się pod nosem i znów był tym przyjemnym chłopakiem sprzed chwili.

Dziś bez zdjęcia.. wiem, że późno, ale komputer się zepsuł [*]
Mam nadzieję, że się podoba :c
Następny rozdział wcześniej i dłuższy ;)
Dobranoc :*

7 komentarzy:

  1. Uuuu Zayn ma jakiś proooblem :) i Liam się pojawił :D bosko.x

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu Zayn ma jakiś proooblem :) i Liam się pojawił :D bosko.x

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny. Mój kiciuś się pojawił. :) 😁😉😗😙

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział! Najlepszy!! Uwielbiam! ♥♥♥♥♥

    Pozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten pocałunek z Zayn'em i jego tajemnica bardzo ciekawe a do tego pojawił się Liam to coraz bardziej ciekawsze. Czekam

    PatiK

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekstra!!!! Błagam o więcej#
    Jak nie to się zabije torebką (czyt. powieszę na pasku) ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Założę się że Liam przyszedł dlatego że Harry coś wymyślił :)
    Proszę nexta

    OdpowiedzUsuń

Emilie M.