-Nie potrzebne ci to.- uśmiechnął się i wyprowadził z rynku kierując stronę wody.
-Wskakujemy?- loczek popatrzył na mnie uśmiechając się wiedząc, że pod spodem mam strój, który mi kupił.
-Uhm- kiwnęłam zostawiając ciuchy na plaży i kierując się w stronę oceanu. Chłopak zrobił to samo i podbiegł w moją stronę biorąc mnie na ręce i biegnąc dalej w stronę wody. Na nic zdały się moje krzyki. Przeciwnie rozbawiły go i zleciała się reszta towarzystwa (łącznie z dziewczynami, ale bez Zayn'a).
-Harry!- piszczałam gdy dotknęła nas jeszcze chłodna woda oceanu. Zaczęliśmy się chlapać jak dzieci.
-Dobra, już dość! Wygrałeś!- krzyczałam dostając raz po raz wodą w twarz, a w odpowiedzi słyszałam tylko śmiechy chłopaków... nadal ich nie rozumiem.
-Dość!- krzyknęłam już ostrzej będąc poirytowana ich zachowaniem.
-Ileż można mówić. Ughgh!- krzyczałam i żeby się uspokoić zaczęłam odpływać w głąb oceanu. Uwielbiałam pływać.
-Lil! Nie złość.. wróć, bo jeszcze coś się stanie...- krzyczał zamartwiony Hazza, a ja nie zważałam na jego rozkazy. Płynęłam dalej. Gdy już powoli zaczynałam się męczyć zawróciłam i wracałam na brzeg. Usiadłam na piasku całkiem zdyszana i poczułam dłonie na barkach. Początkowo wydawało mi się, że nie ma nikogo już na plaży prócz mnie.. przecież reszta gdzieś poszła. Pewnie Harry wrócił. Ręce Harry'ego zaczęły masować moje barki, a ja oddałam przeciągłe westchnienie.. to było przyjemne, dla moich zmęczonych pływaniem mięśni.
-Dziękuję, Harry.. przepraszam, że się tak zdenerwowałam..- odparłam i odpowiadało mi milczenie... coś nie tak.
-Harry..?- szepnęłam i już miałam się odwracać, gdy usłyszałam odpowiedź.
-To nie Harry, kochanie. Szkoda, że nie rozpoznajesz mnie już.- odpowiedział mi lekko zachrypnięty dobrze mi znany głos. Justin. Szybko chciałam się wyrwać, ale jego silne ramiona mnie unieruchomiły.
-Dopiero się przywitaliśmy. Już chcesz mi uciec?- usłyszałam jak się uśmiecha tuż przy moim uchu. Szybko uderzyłam glową w tym i trafiłam w jego twarz. Na chwilę jego uścisk się zmniejszył przez co mogłam się wyrwać. Biegłam wzdłuż plaży i widziałam, że nie jest sam. Stało z nim kilka chłopaków jeszcze. Wiedziałam, że nie mam szans, aby im uciec.
-Spieprzaj Bieber.
-Mówiłem, że pożałujesz to, co mi wtedy powiedziałaś. To, ze mnie uderzyłaś, i, że wybrałaś Styles'a.
-Harry! - krzyczałam na całe gardło próbując uciec dwóm mężczyznom, którzy zagrodzili mi drogę.
-Nie bój się. Nie usłyszy cie. Jest na rynku.
-Haaarry! Zaayn! Pomoocy!- krzyczałam najgłośniej jak potrafiłam.
-Dobra mam dość tych krzyków. Zatkajcie jej czymś usta. I oczy też najlepiej.. nie chcę, żeby wiedziała gdzie leci.
*Gdzie leci* słowa odbijały się echem w mojej głowie. On nie żartuje. Chce mnie stąd zabrać.. a Harry'ego tu nie ma. Cholera. Wyrywałam się ile mogłam. Udało się. Wyrwałam się. Miałam związane ozy przepaską. Próbując ją ściągnąć biegłam przed siebie. Gdy już prawie się udało, napotkałam się na jakieś ciało przede mną. To były te same dłonie, co wcześniej. Justin mocno mnie trzymał za nadgarstki i związał je jakimś drutem. Z każdym ruchem moich dłoni drut bardziej się wbijał.
-Im mniej będziesz się rwała, tym mniej będzie bolało.. chcę Cię żywą kochanie.- szeptał do mojego ucha i pocałował w policzek. Odsunęłam od niego twarz, a on przyssał się do szyi robiąc mi bolesną malinkę.
-Zabieramy ją.. zaraz pewnie wrócą zobaczyć czy żyje. Zostawiliście wiadomość dla Styles'a?
-Jasne... chłopak się zdziwi.- odezwał się ktoś za mną łapiąc za skrępowane nadgarstki. Mocno mną szarpiąc.
-Ała!- krzyknęłam płaczliwym tonem i usłyszałam jak ktoś uderza chłopaka mnie trzymającego.
-Idioto. Nie masz za zadania jej zakatować, tylko zaprowadzić do samolotu! Ma jej się nic nie stać po drodze. Rozumiesz?!- krzyknął Bieber znów uderzając faceta. Już się nie szarpałam. Nie poddałam się, ale wiedziałam, że teraz nic mi to nie da. Weszłam po schodach i grzecznie siedziałam na swoim miejscu czekając na odpowiednią chwilę, dającą mi szansę na ucieczkę. Czułam, że facet obok mnie wstał. Szybko wstałam i biegłam jak mi się wydawało do wyjścia. Znowu się na kogoś natknęłam. Bieganie z przepaską jest do dupy,. Znowu był to Bieber, który usadził mnie obok siebie na fotelu, zapinając mi pasy. obejmując mnie. Nie mogłam nic zrobić. Miałam ochotę krzyczeć. Piszczeć.. wydzierać się w niebo głosy. Uciekać.. ale byłam bezradna. Ostatnimi siłami powstrzymywałam się, aby nie pozwolić wypłynąć łzom z moich oczu.
Gdzie był Harry... a już się zaczynało wszystko układać. Poczułam dotyk chłopaka na szyi. Na znamieniu, który mi zrobił.
-Pięknie ci w tym.. - czułam jego oddech tuż przy moim uchu. Od razu cała się spięłam.
-Spokojnie..- szeptał do mojego ucha.. kiedyś powiedziałabym, że kojąco.. ale teraz było to przerażające.
-Nie bój się. To tylko ja. Przecież znów możemy się przyjaźnić. Prawda?- spytał, a jedynym sygnałem mojego sprzeciwu było to, że nie odpowiedziałam mu żadnym znakiem. Nie kiwnęłam głową. Nie zaprzeczyłam temu, ale też nie zgodziłam się.
-Nie lubię, jak ktoś mnie ignoruje, kochanie.- mówił dalej tym swoim szeptem, a ja poczułam jak gładzi mój policzek.
-Nigdy Cię nie zrozumiem.- odparł jeszcze i wstał z irytacją z fotelu. Odszedł gdzieś, a ja chociaż przez chwilę mogłam poczuć spokój. Chwilę pomyśleć racjonalnie.
Mam okropny humor :c
Wiem, że w sumie taki ogromny zwrot akcji...
ale samo tak wyszło
Dziękuję za komentarze
Cieszę się z każdego z osobna..
Pamiętajcie o tym, że bardzo motywują mnie do pisania! ^-^
To może 10 kom--> next? :3
Zaskoczcie mnie! :D xd

Na początku myślałam że to Zayn a tu kaboom!!.. ten oblech..
OdpowiedzUsuńNiesamowity! Nagle tak o BIEBER! Harry będzie ją ratował!!! Next jak najszybciej ♥♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥♥♥
Bieber! Gdzie Harry jak mógł ją tak zostawić! Biedna Lil! Żeby Harry ja uratował...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Lil nic się nie stanie. Niech książę leci jej na ratunek!!!
OdpowiedzUsuńBiedna Lil. Głupi Bieber. Na początku myślałam że uratuje ja Malik ale nie :( Teraz mam jakieś dziwne przeczucie ze Malik będzie w gangu tego całego Bieber'a. No ale żeby się o tym przekonać musze czekać na next'a. Pisz szybko. Miłej nocy i dnia w szkole.
OdpowiedzUsuńTwoja Sandra xx
Ah! Leże i kwicze!! TO było AMAZING ! Next bo nie wytrzymam!
OdpowiedzUsuńI love!
Szczeże mówiąc nie spodziewałam się tego. Naprawdę nieźle
OdpowiedzUsuńPatiK
KOBIETO!!!!!!!! JA CHCĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!!!!!! to ósmy komentarz jeszcze dwa! LEPSIEJ PISZ!!!
OdpowiedzUsuńBYŁ SUPER!!! pisz bo coś sobie zrobię!!! TO BĘDZIE TWOJA WINA
OdpowiedzUsuńKOCHAM TEN BLOG NIE MOŻESZ PRZESTAĆ!!! ps. to 10 KOM więc pisz next :)
OdpowiedzUsuń