-Tak myślałem.- odparł uśmiechając się pod nosem i znów był tym samym miłym gościem sprzed chwili.
-Daj mi tylko chwilkę...- odwróciłam się i wbiegłam szybko na górę po telefon i torebkę. Po chwili już byłam na dole zakluczając drzwi.
-Gdzie mnie zabierasz?- spytałam wsiadając do samochodu.
-Na lotnisko.
-Co?!- spytałam w szoku będąc pewna, że żartuje.
-To co słyszałaś. Lecimy na wyspy kanaryjskie.
-Czekaj czekaj.. jak to lecimy? Ty mnie do cholery uprowadzasz!- krzyknęłam uderzając pięścią w tapicerkę, przez chłopak zaczął się głośno śmiać.
-Nie ja. Styles Cię uprowadza jak już. Będziemy tam do końca weekend'u.
-Jak to my? Jakie my?- dukałam próbując sobie poukładać wszystko w głowie.
-Nasza paczka: Styles, Malik, Horan, ja i Tomlinson. Każda normalna dziewczyna umierałaby ze szczęścia wiedząc, że jedzie na wymarzony weekend i to jeszcze z paczką Styles'a. Co z tobą?- popatrzył na mnie i zmarszczył brwi.
-Nie jestem normalna. Nie robicie na mnie żadnego wrażenia. A po drugie nie mam żadnych ciuchów na wyjazd.
-Nie martw się już wszystko jest na miejscu.
-Co?
-Przeszukaliśmy twój pokój i wzięliśmy potrzebne rzeczy, a resztę dokupiliśmy.. wiesz, jak byłaś z Harrym na wyspie.
-Jesteście stuknięci.- wysyczałam przez zęby i więcej się nie odezwałam. W końcu dojechaliśmy, a ja widziałam jak cała paczka czeka na nas przed samochodem... Skąd się wziął tu Zayn?!
-Cześć, kochanie.- powiedział loczek cmokając mnie w usta.
-Co to ma znaczyć?!- przeszłam do konkretów.
-Co?- spytał idiotycznie marszcząc brwi jakby nie wiedział, o czym mówię.
-To!- krzyknęłam machając rękami i pokazując na samolot, przez co wszyscy zaczęli się śmiać, a Styles chichotał. Zmrużyłam oczy i przeleciałam wzrokiem każdego z obecnych tu osób. Zayn unikał mojego wzroku, więc nadal coś było nie tak.
-Samolot.- powiedział szatyn z uśmiechem do mnie.
-Harry. Wiesz, że ja muszę skończyć College'u? Jak ja się nauczę na test?!- krzyczałam nadal rozhisteryzowana, a oni wciąż się ze mnie śmiali! Nie wiem co było w tym takiego śmiesznego.
-Lil.. przecież to wiadome, że będziesz miała najlepszy wynik... już wszystko ustalone.- zaśmiał się,a ja miałam ochotę wrzeszczeć, krzyczeć. Ale po prostu wzięłam wdech i wydech. Uspokoiłam oddech i próbowałam się odstresować. Byłam okropnie zestresowana przez Malik'a, a teraz też przez Harry'ego i jego paczkę. Zesiwieję mając zaledwie 25 lat. Jestem tego pewna.
-Nigdzie nie lecę.
-To super.. co?- spytał loczek unosząc brwi do góry i patrząc jak się oddalał. Już po chwili czułam, że tracę grunt pod stopami.
-Styles! Mówię Ci, że jak mnie nie puścisz w tej chwili, to.. to będzie twój marny koniec!- wrzeszczałam bijąc pięściami o jego plecy i czułam tylko jak jego ciało wibruje pod wpływem chichotu. Gdy się uspokoiłam już siedziałam w fotelu i patrzyła na mnie trzy pary oczu. Dopiero teraz zauważyłam, że nie ma ani Harry'ego, ani Zayn'a. Siedzieli na przodzie.. a raczej spali.
-Dzięki.- powiedział chłopak, którego poznałam już kiedyś na imprezie. Niall
-Za co?- spytałam dziwiąc się.
-Wiesz.. zaczęło nam się trochę nudzić ta rutyna.. a tu zjawiasz się ty i wprowadzasz zamieszanie w Styles'a. Komiczne. Nigdy taki nie był.- powiedział Louis, jak dobrze zapamiętałam.
-Jaki?
-Tak bardzo ludzki.- uśmiechnął się Liam, a ja zmarszczyłam brwi. *ludzki*
-Z resztą Zayn też stał się normalniejszy.. ale to inna historia. No nic. Za to dziękujemy.. w końcu się coś dzieje, a my możemy się pozbijać ze Styles'a.- powiedzieli i wybuchli śmiechem.
-Wiecie... dziwny z was gang. Wydajecie się być tacy groźni.. a tak na prawdę jesteście przeciętni.
-Nie powiedziałbym przeciętny... ale chyba też można by to tak ująć.- stwierdził Tomlinson, a po chwili zakomunikował mnie, że zaraz lądujemy.
Lądowanie obeszło się bez żadnych komplikacji.. wyszłam i powitał mnie ocean.
-Pięknie tu..- powiedziałam bardziej do siebie, ale poczułam ręce obejmujące mnie w talii.
-Wiem.- stwierdził lokowaty i oparł podbródek o moją głowę.
-Zaraz idziemy na obiad. Idź się przebierz w coś bardziej letniego.- powiedział i dał mi klucz z zawieszką. nr.6. Poszukałam swojego domku i weszłam, a tam rzeczywiście leżała ogromna waliza z moimi ciuchami i parę torb z nowo zakupionymi. *wariat* uśmiechnęłam się i poszukałam strój kąpielowy. Zauważyłam, że Styles kupił mi NOWY , który od razu założyłam. Był zwykły, ale czułam się w nim dobrze i sekswoenie... w to podstawa. Na to spodenki i bluzkę przed pępek. Włosy rozpuściłam i byłam gotowa. Wzięłam telefon i kluczyk, po czym udałam się nad wodę. Zobaczyłam, że wszyscy siedzą już przy stole i czekają, aż się zjawię.
-Smacznego!- powiedziałam i zaczęłam nakładać porcję ryby na swój talerz.. w sumie nie wiem co jadłam , ale było dobre.
-Dziewczyno! Jak ty to robisz, że mieścisz tyle, w tym małym ciele?- dziwił mi się Louis, aja wybuchłam śmiechem.
-Tak samo jak ja, Tomlinson.- uśmiechał się porozumiewawczo do mnie Niall, który zjadł duuużo więcej ode mnie. Skończyliśmy nasz obiad i poszliśmy rynek, który był wyjątkowo blisko.. dziwne, ze nie było na plaży nikogo, oprócz nas i paru dziewczyn, którymi zabawiali się Tomlinson i Liam i Niall. Zayn zniknał gdzieś od razu po obiedzie. Może to lepiej?
-Ale tu pięknie.- nie mogłam wyjść z zachwytu spacerując malutką brukowaną uliczką i oglądając wszystki stragany po kolei, stojące po jej bokach. Harry wydawał się jakby w ogóle mnie nie słuchał. Kupował jakiś naszyjnik od dziewczynki stojącej przy tak samo małym stanowisku. *przecież ona nie ma więcej niż 7 lat..*
-Dla ciebie.- odparł loczek i zaczął mi zakładać naszyjnik. Zapiął mi go z tyłu, a ja dopiero teraz na niego popatrzyłam. Był to naszyjnik w kształcie jakiegoś kwiatu.
-Harry.. nie możesz mi ciągle coś kupować.- odparłam szybko.
-Mogę i będę to robił.. niech będzie pożytek z moich rodziców chociaż na tej płaszczyźnie.
-Jest śliczne.. dziękuję.- stanęłam na palcach i dałam mu buziaka w policzek.
-To tutejszy kwiat miłości.- uśmiechnął się dumny ze swojej wiedzy, a ja nie potrafiłam nie odwzajemnić tego.
-A jaką ma nazwę?- spytałam, na co chłopakowi zrzedła mina i złapał mnie za rękę.
-Nie potrzebne ci to.- uśmiechnął się i wyprowadził z rynku kierując stronę wody.
Jestem chora, więc rozdział taki w umie dziwny..
Mam nadzieję, że mimo to się podoba..
Następny postaram się nawet jutro, bo długo nie dodawałam :)
Dobranoc misiaczki ^-^

Jaki dziwny, wspaniały :) Masz różne pomysły na kolejne rozdziały i to jest fajne :)
OdpowiedzUsuńJaki dziwny, wspaniały :) Masz różne pomysły na kolejne rozdziały i to jest fajne :)
OdpowiedzUsuńAch jak zawsze taki hwosnsosndjdnlwpsndue wspaniały. Nie mogę doczekać się następnego :*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Ciekawe o co c'mon z Zaynem? hmmm... Najlepsza ♥♥♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥