10.5.15

Rozdział 45

Wszedł do łazienki, a ja się położyłam i zaczęłam rozmyślać nad dzisiejszym dniem. Rano jeszcze nie chciałam go znać, a teraz czekam, aż wróci do mnie spod prysznica. Znacie osobę bardziej popieprzoną ode mnie? Z tą właśnie myślą niestety zasnęłam i nie doczekałam się, aż mój loczek wróci do mnie.
 ~Oczami Harry'ego~
 Wszedłem pod prysznic i odkręciłem korek. Niemal od razu poczułem jak pod wpływem ciepłej wody moje mięśnie się rozluźniają. Myślami wciąż wędrowałem po przebiegu dzisiejszego dnia. Byłam tak cholernie zły na moją 'rodzinę', że nie znalazłbym słów, które oddałyby mój gniew. Byłem mocno wkurwiony. Na siebie też.. mam nadzieję, że Lil nie wda się żadne zakażenie, ani nic w tym stylu... muszę niechętnie przyznać, że zagościła u mnie dłużej niż pozostałe dziewczyny. Znacznie dłużej.. do tej pory żyłem w zasadzie 'zaliczona-odstawiona' i chciałem żyć tak dalej. Tracę przy niej kontrolę.. ale nie chcę, żeby ktokolwiek ją dotykał prócz mnie. Nikt więcej. Nikt.
 Nie wiedząc ile czasu spędziłem rozmyślając o niej zakręciłem wodę i wyszedłem spod prysznica już całkiem odprężony wiedząc, że idę do MOJEJ księżniczki. Owinąłem sobie ręcznik wokół bioder i otworzyłem drzwi do pokoju. Widząc jak blondynka leży skulona  owinięta kołdrą na skraju łóżka mimowolnie się uśmiechnąłem. Podszedłem do niej po cichu i zacząłem składać delikatne pocałunki na jej twarzy. Nie chciałem jej budzić.. była wykończona.
-Dobranoc.- szepnąłem jej na ucho ostatni raz cmokając jej czółko. Uśmiechnęła się przez sen... mam nadzieję, że śni o mnie. Sam też długo nie zwlekałem i zaraz położyłem się obok niej, otulając ją dłońmi w talii i przyciągając do mnie.
-Harry..?- usłyszałem jej pełen niepewności i zaspany głos.
-Tak, kochanie?- spytałem cichutko, aby jej bardziej nie rozbudzić.
-Zostaniesz?- spytała, a ja się lekko uśmiechnąłem.
-Przecież tu jestem.- powiedziałem cmokając ją.
-Nie chodzi mi o teraz...- chwilę się zastanowiłem nad  tym. Wiedziałem, o co jej chodzi od początku. Nie chciałem jej sprawiać bólu.. na pewno nie teraz. Na pewno to nie prawda, ale czy miałem inne wyjście?
-Wiem. Tak.. zostanę.- Lili jeszcze ziewnęła, odwróciła się i wtuliła się w mój tors. Była taką moją uroczą 'ciapą'. Cieszę się, że tego nie słyszy, ale taka właśnie była. Urocza i moja. Gdy już miałem pewność, że śpi, mnie też zaczął nużyć sen.
-Kocham Cię.- usłyszałem jeszcze cichutki szept dziewczyny i nie wiedząc czy mówi do mnie świadoma, czy przez sen.. po prostu zasnąłem.
  Cholerne  światło. Czego nie zasłoniłem wczoraj rolet? No nic.. skoro i tak nie śpię, to zrobię chociaż śniadanie. Wstałem powoli, aby nie zbudzić królewny i zasłoniłem rolety, żeby i jej nie zbudziły. Popatrzyłem jeszcze raz na nią i zobaczyłem, jak kurczowo się przytula do kołdry zamiast mnie. Wbrew sobie się uśmiechnąłem i wyszedłem. Zszedłem na dół do kuchni.. no tak. Przecież oni mogą nam zrobić naleśniki. Podszedłem do Nick'a (szefa kuchni).
-Dla mnie to samo co zawsze, ale tym razem podwójnie.- uśmiechnąłem się do niego znacząco, a on odpowiedział mi tym samym. Nie był stary.. żył podobnie jak ja, tyle, że miał inną pracę. Mógł mieć co najwyżej 17 lat. I to na prawdę najwięcej ile bym mu dał.
-Rozumiem... tak też myślałem.. dawno nie byłeś tak uśmiechnięty.- mrugnął do mnie i oboje wybuchliśmy śmiechem. Po 15 minutach miałem już swoje śniadanie. Zaniosłem tace na górę, gdzie  spotkałem już wybudzającą się ze snu Lilianę. W porę przyszedłem.
-Dzień dobry śpiąca królewno!- powiedziałem z uśmiechem patrząc jak się przeciąga... mówiłem, że wygląda cholernie seksownie w tej koszuli nocnej? Zapomniałem dodać, że jest bardzo krótka na moją korzyść oczywiście.
~Oczami Liliany~
 Ledwo otworzyłam oczy,a zobaczyłam uśmiechniętego loczka idącego w moją stronę z.. NALEŚNIKAMI! Tak to zdecydowanie coś co dobrze mu wychodzi. Powoli się rozciągnęłam zauważając, że koszula jest zdecydowanie za krótka dla mnie! Oczywiście spotkałam się z wygłodniałym wzrokiem Harry'ego błądzącego po moim ciele.
-Harry!- skarciłam chłopaka i szybko wskoczyłam pod kołdrę.
-Oj Lil... przecież już wszystko widziałem.
-Uhm.Masz jedzenie..- odparłam z rozanielonym uśmiechem patrząc prosto na tackę, która zaraz później leżała mi na kolanach, a my jedliśmy pyszności na niej. 
-Jak ty śpisz beze mnie w dni, których mnie nie ma?- spytał nagle całkowicie zmieniając temat.
-Wiesz Harry.. wbrew pozorom potrafię żyć bez ciebie i powiem, że nawet nie sprawia mi to większego kłopotu.- parsknęłam na co udał obrażonego i zabrał jedzenie.
-Ej!- krzyknęłam rzucając się na niego i próbując złapać talerz z MOIMI naleśnikami.
-Myślę, że zasłużyłaś na karę. Reszta dla mnie!- wystawił mi język, a ja dalej nieudolnie próbowałam zdobyć to, co mi zabrał. Bez skutków... był za wysoki, za silny i w ogóle za.
-Daj mi noooo.- powiedziałam, a on postawił talerzyk na stoliku obok i szybko wpił się w moje usta. Trudno było mi tego nie odwzajemnić.. nikt nigdy tak na mnie nie działał. Znacie reklamę redbull'a? Doda ci skrzydeł? Harry właśnie mnie uskrzydla. Ale też potrafi dość boleśnie je odciąć. Parę sekund później już byliśmy w bieliźnie, a temperatura rosła z minuty na minutę. Harry zaczął delikatnie pieścić moją pierś, kiedy nagle ktoś wparował, a ja szybko schowałam ciało pod kołdrą.
-Ups.. przepraszam, że przeszkodziłam, ale myślałam, że jeszcze śpicie.. aczkolwiek czuję się zniesmaczona tym widokiem.- odparła jego cholerna matka patrząc na nas pogardliwym wzrokiem.
-Ja również.- powiedział Hazza tym samym tonem co ona. Wyszła. Ughghg!
-Przepraszam za nią.- zmoknął mnie w usta i wstał.
-Ej.. ale... ach.-protestowałam niezadowolona, na co chłopak wybuchł śmiechem.
-Później dokończymy.. zbierajmy się... jest sobota, a ja chcę jeszcze dziś być w domu. 
-Ok..- kiwnęłam głową, po czym wzięłam wczorajsze ciuchy w których pojechałam do szkoły i poszłam wziąć szybki prysznic.  Puściłam wodę i powoli obmywała mnie i niemal zapomniałam o ranie którą miałam na nodze, gdy dotknęła ją gorąca woda i zaczęła niemiłosiernie piec. Stłumiłam w sobie krzyk, gdyż wiedziałam, że na każde pisknięcie przyleci Harry upewniając się czy wszystko w porządku. Rana wyglądała ok. Opuchlizna zeszła i została tylko podłużna kreska i właśnie ona najbardziej bolała. No cóż. Życie. Umyłam się szybko, a gdy wyszłam zobaczyłam golącego się Harry'ego, na co pisknęłam.
-Harry! Co ty do cholery robisz?!- krzyczałam zasuwając z powrotem zasłonę.
-Przyniosłem ci ręcznik i przy okazji się golę. 
-Dziękuję. Wyjdziesz?
-Och no chodź. Odwrócę się jeśli to ci pomoże.- krótko się zaśmiał.
-Już!- krzyknął, a ja powoli otworzyłam zasłonę. Rzeczywiście stał do mnie tyłem. Wyszłam spod prysznica i sięgnęłam po ręcznik szybko się nim otulając. Lustro. Cholera.
-Harry!- krzyknęłam bijąc  go w bok.
-No przecież odwróciłem się!- podnosił ręce w geście obronnym śmiejąc się.
-Nie odzywaj się do mnie.- wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. Szybko się przebrałam w swoje ciuchy i  spakowałam sukienkę i szpilki do torby leżącej koło szafy. Usiadłam wkładając słuchawki do uszu i za chwilę Harry do mnie dołączył.
-Hmm?
-Nie mrucz.- powiedział z uśmiechem, a ja próbowałam być poważna. 
-Nie złość się, kotek.- powiedział przywdziewając minę zbitego szczeniaczka. Nie wytrzymałam. Powolutku musnęłam swoimi wargami jego.Uśmiechnął się przez pocałunek. Zrobiłam to  samo i się oderwałam od niego. Wzięłam torbę.
-Idziemy?- spytałam z uśmiechem, na co skinął głową i wziął mnie za rękę. Zeszliśmy po schodach. Gdy Harry zobaczył, ze lekko kuśtykam zwolnił.
-Może Cię zanieść?- spytał zatrzymując się i patrząc na mnie tymi oczyma przepełnionymi poczuciem winy.
-Nie trzeba. Jest w porządku.. o prostu troszkę boli.
-Dobrze.- powiedział i po chwili już płynęliśmy z powrotem. Ja sobie leżałam koło basenu nie mając siły na nic innego,  a chłopak czytał książkę. Nawet nie patrzyłam jaką. Nie obchodziło mnie to zbytnio. Patrzyłam w niebo, na chmury. *On tam jest* podpowiedziała mi moja podświadomość.
-Wiem.- szepnęłam cichutko sama do siebie.
-Hmm?- popatrzył pytająco loczek, a ja się uśmiechnęłam.
-Nucę tylko.- skłamałam i zamknęłam oczy. Nawet się nie obejrzałam i już byliśmy na miejscu. Jeszcze tylko podróż samochodem i będę w swoim kochanym pokoiku. O cholera. Przecież Zayn przyjdzie dziś. Nie odpocznę, znając życie.
-Harry?- odparłam jak już jechaliśmy autem.
-Słucham
-Dziękuję.- powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Za co?- zmarszczył brwi.
-No za ten wspaniały dzień. Poranek i całą resztę.
-Nie masz za co. To ja powinienem tobie podziękować, że się zgodziłaś.- powiedział patrząc przed siebie na drogę.
-Nie zgodziłam.- powiedziałam przez śmiech.
-Że dałaś się porwać.- mrugnął. 
 Resztę drogi przebyliśmy w milczeniu. Widziałam jak co chwile na mnie spogląda i się uśmiecha. Ja uparcie patrzyłam za krajobraz widniejący za szybą.  Gdy już dojechaliśmy spojrzałam w końcu na szatyna i podgryzłam wargę. Cmoknęłam go w policzek.
-Do zobaczenia.- powiedziałam wesołym głosem.
-Serio? Na prawdę?? Tylko tyle?!- krzyknął w desperacji przez okno, gdy już kierowałam się w stronę drzwi specjalnie mocno kręcąc biodrami.
-Cholera jasna!- krzyknął i odjechał z piskiem opon.
 Weszłam do domu i skierowałam się od razu na górę. Przebrałam się w wygodne ciuchy i wyszłam do Malika zakluczając dom. Wpadłam do niego bez pukania (on też tak robi!) i zastałam go macającego z rana jakąś opaloną brunetkę. Otworzyłam usta ze zdziwienia * w duchu się cieszyłam, że są mniej więcej ubrani*. Niestety nie brałam pod uwagę takiego obrotu sprawy. Malik szybko odwrócił głowę, a brunetka obciągnęła spódniczkę.
-Kochanie! Ja ci wszystko wytłumaczę!- zrobił krok do przodu, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi, po czym mrugnął do mnie. *AHA*
-Zayn, nic  mi nie musisz tłumaczyć!- krzyknęłam w jego stronę.
-Widziałam już chyba wszystko co chciałeś mi wytłumaczyć.- kątem oka patrzyłam na zszokowaną brunetkę spoglądającą co chwila na mnie i mulata.
-Ale ona mnie do tego zmusiła!- krzyknął desperackim głosem. A ja używałam wszystkich swoich sil, aby nie wybuchnąć śmiechem.
-Na prawdę?! Popatrz na nią.. jest niewinna... a ty?! Ach! Nie chcę Cię znać.- powiedziałam zbliżając się do niego i dając mu w twarz. *Cholera* za bardzo się wczułam, a Zayn się tylko przelotnie uśmiechnął.
-Powiedz jej jak mnie zmusiłaś! Jej ojciec to gliniarz!- powiedział pokazując w stronę dziewczyny i zbliżał się do niej. Ona szybko podeszła do niego i dała mu w twarz.. nieco mocniej niż ja. 
-Dupek!- krzyknęła tym swoim piskliwym głosem i wyszła, a ja wybuchłam razem z brunetem śmiechem.

Dziękuję za wszystkie komentarze..
Bardzo bym się cieszyła, gdyby zawsze były ona tak bardzo motywujące 
jak wtedy, kiedy zastanawiam się nad pozostawieniem bloga.
Nie, nie zostawię nieskończonego ff c:
Każdy jeden komentarz jest dla mnie bardzo ważny, więc bardzo dziękuję, że tu jesteście i czytacie :*


11 komentarzy:

  1. Jejku cudownie cudownie. Boziu co oni wymyślili. Hazz taki mrauuu :* Pisz szybko nie mogę się doczekać. miłej nocy
    Twoja Sandra x

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny jak każdy i ta końcówka :D

    PatiK

    OdpowiedzUsuń
  3. Dłuuuugi rozdział!! Świetnie... i ta końcówka! Ahh jak dobrze!!!

    Pozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. hahahaha końcówka rewelka ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega rozdział ach ten Zayn xD czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  6. Perfect 👌💓💜💛😙😍

    OdpowiedzUsuń
  7. najlepsze ff ever! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. O Jezu, hahahah wyje z Zayna i Lil. Za bardzo sie wczuła, ale jak widac - poskutkowało.
    Co do Harry'ego, to juz mam mętlik.. To on ją kocha czy nie?! :D
    Mam nadzieję, że to ogarnę w dalszych rozdziałach.
    Pozdrawiam i życze weny! ;3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Super :3 czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń

Emilie M.