-Chcesz coś do picia?- użyłam jak najsztywniejszego głosu, który potrafiłam i zobaczyłam dumna z siebie, że Bieber się jeszcze bardziej krzywi..
-Wody, proszę.- przełknął głośno gulę w gardle, a ja poszłam na chwilę do kuchni i wróciłam z jego 'zamówieniem'
-Ależ proszę. A teraz... po co tu przyszedłeś?- zapytałam równie poważnie
-Lil.. bo ja naprawdę Cię przepraszam.. po prostu nie wiem co we mnie wstąpiło.. bo jeżeli chodzi o nas dwóch to..uhghgh...to jest skomplikowane.-odparł w końcu a mały uśmiech wkradł się na moją twarz. Nie mogłam pozwolić, żeby nadal się tak męczył.
-Och no dobra.. z resztą, myślę, że Harry nie postąpiłby inaczej w takiej sytuacji.- *ale tobie by się zdecydowanie bardziej podobało.* Nieprawda! *chcesz oszukać samą siebie?* Nawet ty przeciwko mnie? Znaczy ja? Uhh!
-To dobrze, że tak to oceniasz.. znaczy nie dobrze, ale cieszę się, że jesteś spokojna.- uśmiechnął się nieśmiało i odetchnął z ulgą, a do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka.
-Poczekaj chwilę, ok?- przytaknął, a ja szłam modląc się, aby to nie był Styles. Otworzyłem drzwi a mi okazał się nie kto inny jak Malik.Uśmiechnęłam się i skierowałam do salonu, gdzie siedział już bardziej rozluźniony Justin. Weszłam i zobaczyłam jak diametralnie sytuacja się zmienia. Justin szybko wstaje i cały się spina, a Zayn gdyby mógł zabijać wzrokiem już dawno by to zrobił.
-Emm.. Zayn, w porządku?-zapytałam mając nadzieję, że przytaknie i usiądzie spokojnie, ale nadzieja matką głupich.
-Co on tu robi?
-Siedzi.-próbowałam rozładować atmosferę.
-Przyszedłem do przyjaciółki.-uśmiechnął się wyzywająco, a Malik ścisnął mocniej pięści... dociera w ogóle do nich krew?!
-Och Bieber, a mówiłeś jej ile przyjaciółek ty już masz?- odegrał się mulat.
-Zamknij się Malik. Z resztą z tego co wiem, to Harry jednak nie radzi sobie lepiej ode mnie.-o czym oni do cholery mówią?!
-Jak chcesz o tym porozmawiać, to nie przy niej.- cholera Zayn!
-Ja tu jestem właśnie...- odparłam mało pewnie, a oni trochę się rozluźnili.
-Ja będę się zbierał... no i dzięki za.. wodę- uśmiechnął się promiennie szatyn,a mi się zrobiło cieplutko i miło, że nie jest aż tak źle, jak myślałam. Odprowadziłam go do drzwi i wróciłam do Zayn'a który zawzięcie nad czymś myślał i nawet nie zauważył gdy podeszłam do niego od tyłu i dałam buziaka w policzek. Tak, to go zmusiło do powrotu do żywych. Popatrzył się na mnie oczyma pięciozłotówek i otworzył lekko usta ze zdziwienia.
-Nie martw się, zrobiłam to tylko z czystej ciekawości, czy kiedyś wrócisz do mnie.- zaśmiałam się przez co chłopak zmrużył oczy i zaczął się ze mną drażnić.
-Myślę, że po prostu chciałaś posmakować moich seksownych ust, ale zabrakło ci odwagi- poruszył śmiesznie brwiami, a ja go wyśmiałam.
-Myślisz, że nie miałabym odwagi, żeby to zrobić?- *On cię podpuszcza dziewczyno.* Wcale, że nie!
-Tak właśnie.- *nie rób tego.* oj raz się żyje.
-Ok.- powiedziałam zbliżając się do niego i gdy już nasze twarze były milimetry od siebie szepnęłam "nic Harry'emu" i leciutko styknęłam nasze usta ze sobą, na co chłopak zareagował gwałtownie próbując wydłużyć nasze zbliżenie, ale ja nie dałam się w wciągnąć. Przecież mam Harry'ego. *nie masz*
-Chcesz mnie zabić?1 Tak się nie robi!- krzyknął mulat z wyrzutem trzymając dłoń na sercu i udając, że ma atak serca.
-Widzisz? To ty nie umiesz opanować swoich hormonów.
-Phi. Mogę opanować nawet twoje jeśli chcesz.- mrugnął do mnie, a ja mimo moich prób zachowania powagi i odcięcia się jakąś ciętą ripostą wybuchnęłam śmiechem.
-Nic Harry'emu.- szepnął i popatrzył na mnie smutno się uśmiechając.
-Oczywiście, że nie. Pierw zabiłby ciebie, a później mnie. A uwierz chcę jeszcze pożyć!- zażartowałam przez co oboje zaczęliśmy się śmiać.
-A tak na poważnie to po co przyszedłeś?
-Mam ksero twoich lekcji.. powiedzmy, że załatwiłem, że nie musisz przepisywać niczego- uśmiechnął się promiennie i czekał na moją reakcję.
-Świetnie!- uśmiechnęłam się z wdzięcznością, po czym wzięłam od niego torbę.
-Zayn o czym gadaliście z Justin'em?-zapytałam i zobaczyłam jak ponownie się spina.
-O niczym ważnym, na prawdę.-odparł niby z lekkością, a ja widziałam jak powstrzymuje się od nie dodania czegoś.
-Mhmm..- mruknęłam i zobaczyłam jak wstaje z kanapy kierując się do drzwi.
-Do jutra księżniczko.- mruknął po raz kolejny i wyszedł.
~Oczami Zayn'a~
Jak on może mnie prosić żebym jej pilnował!? Faceci lecą do niej jak ćmy do ognia czy jakoś tak.. sam ledwo wytrzymuję.. a dzisiaj to już w ogóle. Nie powinienem jej tak podpuszczać.. gdyby Harry się dowiedział już byłbym martwy *dosłownie*. Nie mogłem się pozbyć z pamięci jej miękkich malinowych ust. Muszę zapalić. Przystanął przed moim domem i powoli odpaliłem papierosa. Zaciągając się powoli i próbując się pozbyć z głowy pewną blondynkę o niebieskich oczach. *Jakich oczach* wolę brunetki. *tak sobie wmawiaj.* Moje rozterki wewnętrzne przerwał dzwonek komórki sygnalizujący sms'a.
-Przyjeżdżaj: Brother street 3/4.- od Harry'ego. Czego on ode mnie teraz chce?!
Tak, oto kolejny rozdział.. bardzo mi przykro, że nie spełniłam prośby i nie wstawiłam wczoraj..
Ale po prostu nie dałam rady, bo byłam w domu z młodszą siostra i no trudno było :/
Ale dziś już jest xd
Dziękuję za wszystkie komentarze.. wiele dla mnie znaczą, na prawdę lepiej się pisze,
gdy się ma motywacje, a moją jesteście wy! ^-^
Dobranoc :* ♥

Uhuhu 3 na jedną :D segzy się zbliżają!! :)
OdpowiedzUsuńTak między nami mówiąc, to owszem zbliżają się segzy :3 c:
Usuń☺ huhuhu
UsuńAnia z fb ☺
Oh ten rozdział jest wspaniały Ja mołabym czytac i czytac ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,Ania z fb ♥♥♥♥♥