21.4.15

Rozdział 38

-Zayn!.. proszę!.... Poddaję się!- piszczałam pomiędzy atakami śmiechu. Na szczęście moje modlitwy zostały wysłuchane. Mulat uniósł głowę, ale wciąż nie poluzował  odcisku na rękach.
-Na reszcie. Myślałem, że nigdy tego nie powiesz.- uśmiechnął się zawadiacko i zbliżył twarz do mojej. Przyglądał mi się przez chwilę spoglądając głęboko w oczy. Mylił się, jeśli myślał, że cokolwiek w nim dostrzeże.. przez lata pracowałam nad tym. Zero uczucia.
-Na prawdę taka jesteś?-zapytał, a ja zmarszczyłam brwi.. kompletnie nie wiedziałam o co mu biega.
-Jaka?
-Twarda... zimna.- powiedział wciąż przyglądając się moim oczom. A ja poczułam jak się rumienię.. nie miałam czym się zakryć, odwróciłam wzrok spoglądając na mój wciąż odkryty brzuch.
-Może.- odparłam twardo i znowu na niego spojrzałam, a spotkał mnie ciepły uśmiech.
-Nie jesteś dobrym kłamcą.- uśmiechnął się szczerze.
-Zdziwiłbyś się..- też się uśmiechnęłam, ale tym razem nieco ironicznie.
-Nie chcę.- tymi słowami całkiem zbliżył swoje usta do moich i puścił nadgarstki. Przeniósł ręce na moją talię i upewniał się czy mu się wyrywam... nie chciałam tego kończyć. Powoli muskał moje usta... jakby bał się, że rozpadnę się zaraz na milion kawałeczków.. ja też często miałam takie wrażenie. Lekko pogłębiłam nasz pocałunek, ale po chwili wyobraziłam sobie, że pod palcami są loki, a ozy, które tak zawzięcie się we mnie wpatrują są zielone. Nie potrafię go tak wykorzystywać. Odwróciłam głowę, chowając ją  w zagłębienie pomiędzy jego szyją a ramieniem. Nie denerwował się.. po prostu przytulił i usłyszeliśmy za sobą cichy chichot i klaskanie. Przez chwilę myślałam, że to Harry, ale gdy szybko wstałam i obejrzałam się za siebie, zobaczyłam nie kogo innego jak Bieber'a. Z tym jego cwaniackim uśmiechem i idelanymi włosami. *Ughghgh!*
-Czego chcesz?!- warknęłam, a Zayn najwyraźniej powoli łapał o co chodzi.
-Brawo.. wiedziałem, że masz branie, ale wydawało się, że nie dajesz komu popadnie.. a tu? Wow.- uśmiechnął się szerzej, a Zayn zaczął iść w jego kierunku.. zatrzymałam mulata.
-Zayn. To moja sprawa.. proszę, nie wtrącaj się.. nie teraz.- powiedziałam ostro sama zbliżając się do szatyna i patrząc mu w twarz.
-Pierdolisz głupoty Bieber.   Dobrze wiesz, że z nikim się nie pieprzyłam... no, prawie.- chciałam coś dodać, ale ten beztrosko mi przerwał.
-Skoro jednemu już dałaś, to pewnie mi też nie odmówisz?- popatrzył na mnie z wyższością  i przyciągnął do siebie. Widziałam kątem oka jak Malik zaciska pięści i stawia jeden krok w naszą stronę.
-Kochanie... KAŻDY jest lepszy od ciebie. - tymi słowami zakończyłam jego pewność siebie. Uderzyłam go w twarz i wyrwałam się. Złapał mnie  za ramiona z powrotem obracając w swoją stronę.
-Nie wiesz z kim zadzierasz, dziwko.- wysyczał, a następnie został odepchnięty ode mnie. Odbił się od ściany i ciężko dysząc ze złości zaczął szukać czegoś w kieszeni. Wyjął  jakiś zardzewiały kluczyk z  numerem 74 i rzucił go na ziemię przede mną, a Zayn ledwo się powstrzymywał żeby mu czegoś nie zrobić.
-Tyle byłaś skarbie warta w jego oczach. Cholerną miejscówkę.- uśmiechnął się pod nosem i wyszedł,a ja popatrzyłam jeszcze w szoku na leżący mały kluczyk przede mną i upadłam. Po chwili oczywiście był przy mnie mulat i głaskał po plecach, próbując uspokoić. Próbowałam opanować drżenie rąk i wstrząsające co chwile mną szlochy. Zayn uniósł moją głowę patrząc mi w oczy.
-On tego nie chciał.- powiedział głosem, który o dziwo mnie uspokoił.
-To czego on chciał? Chciał jedynie się zabawić? Chciał zrobić ze mnie pośmiewisko?! Złamać mnie?! Bravo! Muszę mu pogratulować. Udało mu się! Codziennie przypomina mi na nowo o tym cholernym upokorzeniu! Cholerne zaufanie!- krzyczałam i wstałam. Teraz stałam nad brunetem i krzyczałam w niebogłosy. Zobaczyłam przejęcie na jego twarzy i po chwili wyszłam bez słowa. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi ktoś mnie przyparł do ściny domu. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam po raz kolejny te szmaragdowe oczy. Po raz kolejny poczułam dreszcze i oblewającą mnie furię.
-Na prawdę tak myślisz..? - zapytał cicho badając moją twarz.
-Tak. Tak, właśnie myślę. Myślę, że dopiąłeś swego. Nienawidzę momentu w którym cię spotkałam. Nawet nie wiesz jak bardzo.- wysyczałam przez zęby. A on wydawał się urażony.
-Więc co jest we mnie takie straszne?-zapytał, a ja myślałam, że mnie krew zaleje.
-Wszystko. Kompletnie wszystko. Nienawidzę twoich włosów i tego, że kręcą się we wszystkie strony. Nienawidzę tego jak się ubierasz i to, że próbujesz pokazać innym, że jesteś lepszy. Nienawidzę cholernie zielonych oczu i pełnych ust. Nienawidzę wyrazu twarzy gdy kłamiesz, ani tego, gdy udajesz, że ci zależy.Ale najbardziej nienawidzę tego, co robisz ze mną.. tego, że tyle czasu ci poświęciłam. Nienawidzę każdej sekundy, którą ci poświęciłam i każdą minutę w której myślałam, że coś znaczę. Nienawidzę fałszu wypisanego w twoich oczach. Nienawidzę ciebie. Po prostu CIEBIE.- powiedziałam mówiąc wyraźnie i z naciskiem na dokładnie każde słowo. Nie chciałam już przez niego płakać. Zawsze byłam zimna i oschła.. prze chwile stałam się miękka i sobie przypomniałam dlaczego taka byłam. Jak się zmienię to wszyscy po raz kolejny będą to wykorzystywać. Chłopak popatrzył na mnie i momentalnie ozy mu pociemniały.
-Więc czemu się tak tym przejęłaś? Hmm?- mówią mocniej przyciskając mnie do muru.
-Czemu płakałaś.. czemu nie potrafisz mi nawet spojrzeć w oczy?-teraz dopiero zauważyłam, że ma racje. Wciąż unikam jego wzroku. Podniosłam głowę i popatrzyłam w głębię jego ciemnych oczu.
-Bo myślałam, że można ci ufać. Kto powiedział, że nie cierpiałam..? Nie mówię, że nie myślałam, że ci zależy.. że trochę dorosłeś.. po prostu, że jesteś mężczyzną i szanujesz kobiety. Nie zaprzeczam, że mi zależało. Ale zniszczyłeś tak szybko jak to zbudowałeś. Jak domek z kart.. a teraz proszę puść mnie  i idź się wyżywać na kimś innym.- powiedziałam pewna siebie, a on ku mojemu zdziwieniu ustąpił. Odsunął się ode mnie na krok, a ja postanowiłam zwiewać nim się rozmyśli. *Jeszcze chwila z tymi zielonymi oczkami by cię zabiła* Tak, dokładnie. Czekaj? To była ironia?! Wparowałam szybko do domu upewniając się 3 razy, że zamknęłam drzwi. Huh.. Położyłam się spać. nie mając siły na choćby przebranie się w piżamy lub kąpiel... *zrobię to rano*

Takie cuś :)


6 komentarzy:

  1. Oooooo Niunia rozdział mega *-* (jak zwykle zresztą) ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na następny

    PatiK

    OdpowiedzUsuń
  3. ak zwykle cudownie. Ah ten Malik taki ideał. Wydaje mi się ze coś między nimi będzie może powstanie Ziliana lub Layn. Nie mogę się doczekać pisz szybko.
    Miłej Nocy
    Twoja Sandra x

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rozdział totalnie mnie wciągnął dawaj nexta chodźby jutro !!!! KOcham!

    Pozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry.. skruszony Harry... To było wspaniałe !!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu cudowne *.* piękne ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń

Emilie M.