Wyprostowałam się i postanowiłam stawić czoło następnemu dniu. Bez większego sensu udałam się na lekcję biologii, na którą i tak już byłam spóźniona. Zapukałam wystukując tylko mi znaną melodyjkę i otworzyłam drzwi. Spojrzałam na nauczyciela i zmrużyłam oczy.
-A Pani to..?- zapytał się z niechęcią
-Liliana.. jestem nowa, przepraszam, za spóźnienie. Szukałam sali- skłamałam i usiadłam na końcu sali sama. Jason'a nie było, więc dziś muszę siedzieć sama, jeśli nie chcę siedzieć z żadnym z tych idiotów.
-Lil!-szepnął ktoś a ja się popatrzyłam w tamtym kierunku. Chłopak z sąsiedniej ławki rzucił mi kartkę zwinięta w kuleczkę. Wzięłam ja szybko nim profesor zauważy i odwinęłam.
Wpadnij w piątek impreza u Denisa. Zapraszamy wieczorem. Wall Street 7. Przyjdź.
Zwinęłam z powrotem i wrzuciłam do piórnika, aby nadal nic nie robić. Nauczyciel wciąż coś paplał wiedząc, że nikogo to nie obchodzi. Klasa udawała, że słucha, a ja po prostu patrzył przez okno oparta o ścianę. Biolog nawet nie zwracał na mnie uwagę.. chyba dał mi fory, bo pierwszy dzień byłam na lekcji. Nadal spoglądałam przez szybę,gdy zauważyłam, że wchodzi do szkoły gang a na czele jego Styles.
Zapowiada się ciekawy dzień. Moje rozmyślania o pewnym kręconym osobniku przerwał dzwonek, aja zaczęłam się upominać w duchu. Teraz literatura połączona z teatrem.. jest to przedmiot który każdy mógł sobie wybrać sam.. do wyboru było ogrodnictwo, koszykówkę i własnie to. Wiadomo było, że wybiorę to.Jest łączona z dwóch klas. Zobaczymy kto się trafił.. w notatkach miałam zapisane, że trzeba przeczytać dumę i uprzedzenie.. więc wydaje się, że będzie całkiem ok, gdyż jest to moja ulubiona książka. Poszłam do swojej szafki i wyjęłam jakiś zeszyt i egzemplarz książki. Zobaczyłam wytatuowaną rękę opierającą się o moją szafkę.. 'ZAP'...
-Cześć Zayn.- przywitałam wyprana z uczuć.
-Witaj mała.- odparł pogodnie, ale nie za bardzo.. taaa gang, więc przy ludziach lepiej nie śmiać się.
-Co chcesz?- znowu ostro zaczęłam.
-Przyszedłem od tak..był wczoraj u ciebie Harry?- uśmiechnął się szczerze.. *Czy on o niczym do cholery nie wie?!*
-Nie znam nikogo o takim imieniu.- pierwszy raz nie odpowiedziałam chociaż w pewnym stopniu szczerze w tak ważnej sprawie.
-Znowu się pokłóciliście?- drążył temat. W końcu spojrzałam na niego i zatrzasnęłam moje drzwiczki.Myślę, że trochę się przestraszył, bo wzdrygnął się przy trzasku metalowej blachy.
-Jak już mówiłam.. nikogo takiego nie znam. Jeśli dalej chcesz gadać o tym czymś to nie mów nic.- wydukałam przez zęby i odeszłam w stronę sali 47. Weszłam, a ona jeszcze była pusta.. była na prawdę duża.. rzędy ławek coraz wyżej wokół 'katedry'. Weszłam na trzeci rząd i usiadłam z boku w ławce. Wszystkie ławki w danym rzędzie były łączone. Włożyłam słuchawki do uszu i słuchałam muzyki próbując się uspokoić po raz setny tego dnia. *nie wychodzi ci to za bardzo* Gdybyś ciągle mi nie przypominała o pewnym loczku, już dawno byłoby po wszystkim. Skarciłam się w myślach i zaczęłam coś rysować po zeszycie. Po chwili ktoś mnie szturchnął w ramię.
-Czego?- warknęłam wykładając jedną słuchawkę z ucha.
-Grzeczniej. Ja tu siedzę.- usłyszałam charakterystyczną chrypkę, ale głos poważny, zirytowany i groźniejszy niż zwykle.
-To masz problem.-odparłam olewając go totalnie.
-Zejdź.- w końcu uniosłam głowę znad zeszytu i popatrzyłam na niego. Nie pokazując cienia uczuć. Przez chwilę był zdezorientowany, ale zaraz potem uniósł kącik ust do góry w cwaniackim uśmiechu.
-Pozwolę ci zostać... niech to będzie twoja rekompensata.- loczek usiadł dwie ławki dalej i siedział do końca, gdy rozległ się dzwonek. *On musi być tak cholernie blisko?!* Cały czas mnie oglądał.. musi to robić?! Odwróciłam się po raz kolejny w jego stronę i popatrzyłam na niego z politowaniem, na co nadal analizował wszystkie rysy mojej twarzy. Ludzie zaczęli wchodzić do sali i widząc mnie i Harry'ego tak blisko siebie znów nasunął się im temat. Wale to. Wszedł profesor i od razu go polubiłam. Starszy już siwiejący gość w garniturze i okularach. Między mną a Harrym nikt nie ośmielił się usiąść. Loczek był bardzo zadowolony z tego, co wskórał swoim 'zabójczym' wzrokiem.
-Już proszę się uciszyć.. poleciłem wam przeczytanie "Duma i uprzedzenie".. szczerze mówiąc zawsze miałem słabość do tej książki- nauczyciel słabo się uśmiechnął i kontynuował.
-Chcę wiedzieć co sądzicie o niej. To może zacznie Panna Stones?- popatrzył na mnie znad okularów wstając i przechadzając się po katedrze.
-Moim zdaniem jest to wciągająca powieść , w której autor pokazał, że od nienawiści do miłości jest niedaleko, a przeciwieństwa przyciągają się z nadzwyczajną siłą. Zawsze łapię się na tym, że choć czytam to po raz dziesiąty mam pewną obawę, że bohaterzy jednak się nie zejdą. Pan Darcy jest okropny dla Elizabeth, więc nie byłam pewna, czy będzie potrafiła wybaczyć mu tyle okrucieństwa i kłamstwa.. nie mówiąc już o kochaniu.
-To przesada.- odezwał się Harry ledwo słyszalnie, ale jednak nauczyciel to wyłapał.
-Chciał Pan coś dodać?- zapytał z satysfakcją, że zdołał kogoś zainteresować książką.
-Tak. Mówiłem, że to przesada. Kobiety chcą mieć to, czego mieć nie mogą. Pan Darcy swoim 'okrutnym' jak tu koleżanka nazwała, zachowaniem jeszcze bardziej wypełniał żądzę Elizabeth. To było pewne, że ze sobą skończą.- odparł rysując w zeszycie nikomu nie znane wzory, jakby w ogóle nie interesowała go lekcja.
-To nie prawda o kobietach, które chcą mieć to czego mieć nie mogą. Pan Darcy był dla niej tak bardzo nieuprzejmy i oschły, bo był zbyt dumny, by przyznać, że ją kocha. Jednak Elizabeth wyłapała to w jednej chwili słabości Pana Darcy'ego i przez to się zgodziła, co wyszło dla wszystkim dobrze.- dodałam dumnie z tego, że wygrywam tą konfrontację, ale widziałam, że każdy się na nas gapi.. łącznie z nauczycielem. Harry wyprostował się i spojrzał na mnie.
-Gdyby ją kochał nie byłby dla niej taki wredny. A zgodziła się na to, ponieważ od samego początku o tym marzyła. Aczkolwiek moim zdaniem gdyby do tego nie doszło Elizabeth byłaby szczęśliwsza, a Pan Darcy znalazłby sobie inną naiwną kobietę.- wydawało mi się, że już nie mówimy o książce.
-On nią manipulował! Na początku go nienawidziła, a później zaczął nią manipulować i udawać, że jest dla niej uprzejmy, po to, aby następnie wykorzystywać jej słabości. Inaczej ona by się na to nie zgodziła- wstałam podnosząc głos i widziałam otwarte buzie innych.
-Manipulował!?- krzyknął Harry również wstając.
-Próbuj dalej...ona była tak znudzona swoim życiem, że potrzebowała odskoku i był nim on. A po drugie pytał jej się w ciul razy, czy tego chce! To ona była tak naiwna i się zgodziła!- nadal krzyczał chłopak,a we mnie narastała furia.
-Panie Styles, myślę, że to nie na miejscu..- zignorowaliśmy słowa nauczyciela i kontynuowaliśmy.
-Miała co robić w swoim pełnym niespodzianek życiu, póki się nie zjawił i nie zaczął narzucać! Jej się nudziło?! To nie ona wymyśliła idiotyczny zakład, bo nie miała co robić! Zgodziła się tylko i wyłącznie dlatego, że myślała, że mu zależy na niej i nie będzie tego wykorzystywał!
-Ona również tego chciała i jej się to podobało! Inaczej by do tego nie doszło.
-Cóż, może gdyby nie był taką męską dziwką powstrzymałby to za pierwszym razem, zamiast pokazywać się w jej domu!- krzyknęłam tym razem zaczynając ciężko oddychać przez tego dupka, a teraz nawet nikt nie ukrywał, że się na nich gapi, tylko wręcz przeciwnie nachylali się do przodu, żeby lepiej widzieć ten wybuch.Już wiedziałam, że wszyscy załapali o co nam chodzi, ale nie obchodziło mnie to.
-Na dzis wystarczy. Wychodzimy.- odparł poważnie nauczyciel, a ja szybko chwyciłam swoje rzeczy i wybiegłam z sali słysząc za mną krzyki Harry'ego.- obejrzałam się za siebie zobaczyłam, że biegnie za mną. Wbiegłam między dwa budynki mając nadzieję, że będzie wyjście. Ale nic z tego. Ciasna 'szczelina' była ślepym zaułkiem. Odwróciłam się szukając drogi ucieczki ale loczek zatarasował mi przejście.
-Pozwolę ci zostać... niech to będzie twoja rekompensata.- loczek usiadł dwie ławki dalej i siedział do końca, gdy rozległ się dzwonek. *On musi być tak cholernie blisko?!* Cały czas mnie oglądał.. musi to robić?! Odwróciłam się po raz kolejny w jego stronę i popatrzyłam na niego z politowaniem, na co nadal analizował wszystkie rysy mojej twarzy. Ludzie zaczęli wchodzić do sali i widząc mnie i Harry'ego tak blisko siebie znów nasunął się im temat. Wale to. Wszedł profesor i od razu go polubiłam. Starszy już siwiejący gość w garniturze i okularach. Między mną a Harrym nikt nie ośmielił się usiąść. Loczek był bardzo zadowolony z tego, co wskórał swoim 'zabójczym' wzrokiem.
-Już proszę się uciszyć.. poleciłem wam przeczytanie "Duma i uprzedzenie".. szczerze mówiąc zawsze miałem słabość do tej książki- nauczyciel słabo się uśmiechnął i kontynuował.
-Chcę wiedzieć co sądzicie o niej. To może zacznie Panna Stones?- popatrzył na mnie znad okularów wstając i przechadzając się po katedrze.
-Moim zdaniem jest to wciągająca powieść , w której autor pokazał, że od nienawiści do miłości jest niedaleko, a przeciwieństwa przyciągają się z nadzwyczajną siłą. Zawsze łapię się na tym, że choć czytam to po raz dziesiąty mam pewną obawę, że bohaterzy jednak się nie zejdą. Pan Darcy jest okropny dla Elizabeth, więc nie byłam pewna, czy będzie potrafiła wybaczyć mu tyle okrucieństwa i kłamstwa.. nie mówiąc już o kochaniu.
-To przesada.- odezwał się Harry ledwo słyszalnie, ale jednak nauczyciel to wyłapał.
-Chciał Pan coś dodać?- zapytał z satysfakcją, że zdołał kogoś zainteresować książką.
-Tak. Mówiłem, że to przesada. Kobiety chcą mieć to, czego mieć nie mogą. Pan Darcy swoim 'okrutnym' jak tu koleżanka nazwała, zachowaniem jeszcze bardziej wypełniał żądzę Elizabeth. To było pewne, że ze sobą skończą.- odparł rysując w zeszycie nikomu nie znane wzory, jakby w ogóle nie interesowała go lekcja.
-To nie prawda o kobietach, które chcą mieć to czego mieć nie mogą. Pan Darcy był dla niej tak bardzo nieuprzejmy i oschły, bo był zbyt dumny, by przyznać, że ją kocha. Jednak Elizabeth wyłapała to w jednej chwili słabości Pana Darcy'ego i przez to się zgodziła, co wyszło dla wszystkim dobrze.- dodałam dumnie z tego, że wygrywam tą konfrontację, ale widziałam, że każdy się na nas gapi.. łącznie z nauczycielem. Harry wyprostował się i spojrzał na mnie.
-Gdyby ją kochał nie byłby dla niej taki wredny. A zgodziła się na to, ponieważ od samego początku o tym marzyła. Aczkolwiek moim zdaniem gdyby do tego nie doszło Elizabeth byłaby szczęśliwsza, a Pan Darcy znalazłby sobie inną naiwną kobietę.- wydawało mi się, że już nie mówimy o książce.
-On nią manipulował! Na początku go nienawidziła, a później zaczął nią manipulować i udawać, że jest dla niej uprzejmy, po to, aby następnie wykorzystywać jej słabości. Inaczej ona by się na to nie zgodziła- wstałam podnosząc głos i widziałam otwarte buzie innych.
-Manipulował!?- krzyknął Harry również wstając.
-Próbuj dalej...ona była tak znudzona swoim życiem, że potrzebowała odskoku i był nim on. A po drugie pytał jej się w ciul razy, czy tego chce! To ona była tak naiwna i się zgodziła!- nadal krzyczał chłopak,a we mnie narastała furia.
-Panie Styles, myślę, że to nie na miejscu..- zignorowaliśmy słowa nauczyciela i kontynuowaliśmy.
-Miała co robić w swoim pełnym niespodzianek życiu, póki się nie zjawił i nie zaczął narzucać! Jej się nudziło?! To nie ona wymyśliła idiotyczny zakład, bo nie miała co robić! Zgodziła się tylko i wyłącznie dlatego, że myślała, że mu zależy na niej i nie będzie tego wykorzystywał!
-Ona również tego chciała i jej się to podobało! Inaczej by do tego nie doszło.
-Cóż, może gdyby nie był taką męską dziwką powstrzymałby to za pierwszym razem, zamiast pokazywać się w jej domu!- krzyknęłam tym razem zaczynając ciężko oddychać przez tego dupka, a teraz nawet nikt nie ukrywał, że się na nich gapi, tylko wręcz przeciwnie nachylali się do przodu, żeby lepiej widzieć ten wybuch.Już wiedziałam, że wszyscy załapali o co nam chodzi, ale nie obchodziło mnie to.
-Na dzis wystarczy. Wychodzimy.- odparł poważnie nauczyciel, a ja szybko chwyciłam swoje rzeczy i wybiegłam z sali słysząc za mną krzyki Harry'ego.- obejrzałam się za siebie zobaczyłam, że biegnie za mną. Wbiegłam między dwa budynki mając nadzieję, że będzie wyjście. Ale nic z tego. Ciasna 'szczelina' była ślepym zaułkiem. Odwróciłam się szukając drogi ucieczki ale loczek zatarasował mi przejście.
Jejku kochane za te wszystkie komplementy :3
Wiem aczkolwiek, że nie każdemu się podobał obrót sprawy
Ale tak być musiało xd ;d
Mam nadzieję, że tym razem również się podoba c:
Pamiętam jak niedawno skakałam po pokoju ciesząc jak głupia bo 'mam 100 wyświetleń!!!'
Teraz nawet nie wiem kiedy zebrałam ponad 4K, dziękuje wam za to bardzo ^-^
Next zależy od was ;) :3

O mój Boże rozdział świetny. Ty piszesz amazing. Juz nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Mam nadzieje ze spodoba ci się mój, który najprawdopodobniej będzie jutro.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci miłej niedzieli :*
Twoja Sandra xx
Na pewno spodoba ^-^ Dziękuję! c:
UsuńO boże *.* już jak zaczęłam czytać ten moment gdy nauczyciel zapytał się Lil o tą książke wiedziałam o co kaman xD rozdział genialny :D
OdpowiedzUsuńDziękuje :3
UsuńTa kłótnia to świetna teksty najlepsze ever ! Nic dodac nic ując !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Ania z fb ♥♥♥♥♥
Dziękuję :3
UsuńDrama time dalej się ciągnie i to w zajebisty sposób. Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :3
UsuńTo co piszesz jest mega, a szczególnie ten rozdział poszedł Ci rewelacyjnie. To nawiązanie do książki był boskie, kłótnia bombowa. A co dalej to...Nie mogę się już doczekać :D
OdpowiedzUsuńPatiK.
Dziękuję :3
UsuńNajlepsza ��❤
OdpowiedzUsuńMoże nie aż tak :3 ale dziękuję :*
Usuń