Radziłabym włączyć link przy słowie 'anielski głos', to piosenka, którą śpiewa Lil ;)
Muszę zapalić. Przystanął przed moim domem i powoli odpaliłem papierosa. Zaciągając się powoli i próbując się pozbyć z głowy pewną blondynkę o niebieskich oczach. *Jakich oczach* wolę brunetki. *tak sobie wmawiaj.* Moje rozterki wewnętrzne przerwał dzwonek komórki sygnalizujący sms'a.
Muszę zapalić. Przystanął przed moim domem i powoli odpaliłem papierosa. Zaciągając się powoli i próbując się pozbyć z głowy pewną blondynkę o niebieskich oczach. *Jakich oczach* wolę brunetki. *tak sobie wmawiaj.* Moje rozterki wewnętrzne przerwał dzwonek komórki sygnalizujący sms'a.
-Przyjeżdżaj: Brother street 3/4.- od Harry'ego. Czego on ode mnie teraz chce?!
Nie zastanawiając się zbyt długo wszedłem do samochodu i z piskiem opon wyjechałem na drogę. Po kilku minutach byłem już na miejscu. Spokojna uliczka, za pewne chodzi albo o interesy, albo o miejscówkę.. a może jedno i drugie? Zaraz się przekonamy. Na wszelki wypadek sięgnąłem pod siedzenie i wyjąłem broń, aby schować ją za pasek spodni i przykryć koszulką. Ostrożności nigdy za wiele. Wyszedłem cicho zamykając drzwi i kierując się do wyznaczonego miejsca.. 3/4
To nie powinno być trudne. Doszedłem do umówionego miejsca i zobaczyłem tam siedzącego na schodkach Harry'ego. Mógłbym się założyć, że jeśli by to była kreskówka, oczy miałby czerwone a z uszu leciała para. A nad nim chmurka z tym, co się dzieje w tej jego głowie.
-Stary, zaraz oszalejesz, jak nie przestaniesz myśleć.-powiedziałem na luzie i usiadłem obok niego.
-Byłeś u niej?- zapytał od razu, a ja spiąłem się w środku.
-Tak jak mnie prosiłeś. Zaniosłem jej lekcje.-powiedziałem nieco poważniej.
-To dobrze.. co u niej słychać?
-Już jest ok.. był u niej ten gnojek, Bieber.. -odparłem nieco ostrożniej.
-Żartujesz?! Zabroniłem jej z nim gadać.
-Wiesz, myślę, że to jest tego typu dziewczyna, której nie można nic zabronić, bo mówi i robi co chce...
-Nie znasz jej.-stwierdził pewny siebie.
-Jestem na tym samym poziomie co ty.. ty znasz jedynie bardziej jej ciało.-odparłem sucho.
-Wiesz co mnie najbardziej denerwuje? To, że nigdy, na prawdę nigdy nie kłamie. A czasem na prawdę by się to przydało. Zawsze mówi to, co chce i to, co myśli. Wiesz jakie to jest denerwujące? Spędzać z nią tyle czasu i nie oszaleć to jest wyczyn.- przyjaciel wypowiedział te słowa na jednym wdechu, a ja go nie rozumiałem. Kompletnie.
-Daj mi fajkę..- zażądał po chwili milczenia, a ja się pohamowałem.
-Jedziesz później do niej?
-Tak, raczej tak. Chociaż nie mam na to w ogóle ochoty.- ty Styles za to ciągle kłamiesz.
-To nie pal. Ona nie cierpi tego zapachu.-odparłem na luzie, a Harry spojrzał na mnie podejrzanie.
-Nie bój się, po prostu zapaliłem przy niej, a ona powiedziała mi to. Nic takiego uwierz..-spojrzałem na niego tryumfalnie wiedząc, że zdał sobie sprawę, że nie wie o niej kompletnie nic.
-Dobra, jadę do niej..
-Po co mnie tu ściągnąłeś?
-Pogadać.- wzruszył ramionami, a ja czułem, że w środku wybucham.
-Styles, następnym razem, pofatyguj się do mnie.. ode mnie masz bliżej do dziewczyny.
-Ok. Nie jest moją dziewczyną. Jest moją Lilianą.-powiedział pewnie, a ja stwierdziłem, że i tak nie ma sensu tłumaczenie mu, ze to też dziewczyna. *I to jaka*
Nie zastanawiając się zbyt długo wszedłem do samochodu i z piskiem opon wyjechałem na drogę. Po kilku minutach byłem już na miejscu. Spokojna uliczka, za pewne chodzi albo o interesy, albo o miejscówkę.. a może jedno i drugie? Zaraz się przekonamy. Na wszelki wypadek sięgnąłem pod siedzenie i wyjąłem broń, aby schować ją za pasek spodni i przykryć koszulką. Ostrożności nigdy za wiele. Wyszedłem cicho zamykając drzwi i kierując się do wyznaczonego miejsca.. 3/4
To nie powinno być trudne. Doszedłem do umówionego miejsca i zobaczyłem tam siedzącego na schodkach Harry'ego. Mógłbym się założyć, że jeśli by to była kreskówka, oczy miałby czerwone a z uszu leciała para. A nad nim chmurka z tym, co się dzieje w tej jego głowie.
-Stary, zaraz oszalejesz, jak nie przestaniesz myśleć.-powiedziałem na luzie i usiadłem obok niego.
-Byłeś u niej?- zapytał od razu, a ja spiąłem się w środku.
-Tak jak mnie prosiłeś. Zaniosłem jej lekcje.-powiedziałem nieco poważniej.
-To dobrze.. co u niej słychać?
-Już jest ok.. był u niej ten gnojek, Bieber.. -odparłem nieco ostrożniej.
-Żartujesz?! Zabroniłem jej z nim gadać.
-Wiesz, myślę, że to jest tego typu dziewczyna, której nie można nic zabronić, bo mówi i robi co chce...
-Nie znasz jej.-stwierdził pewny siebie.
-Jestem na tym samym poziomie co ty.. ty znasz jedynie bardziej jej ciało.-odparłem sucho.
-Wiesz co mnie najbardziej denerwuje? To, że nigdy, na prawdę nigdy nie kłamie. A czasem na prawdę by się to przydało. Zawsze mówi to, co chce i to, co myśli. Wiesz jakie to jest denerwujące? Spędzać z nią tyle czasu i nie oszaleć to jest wyczyn.- przyjaciel wypowiedział te słowa na jednym wdechu, a ja go nie rozumiałem. Kompletnie.
-Daj mi fajkę..- zażądał po chwili milczenia, a ja się pohamowałem.
-Jedziesz później do niej?
-Tak, raczej tak. Chociaż nie mam na to w ogóle ochoty.- ty Styles za to ciągle kłamiesz.
-To nie pal. Ona nie cierpi tego zapachu.-odparłem na luzie, a Harry spojrzał na mnie podejrzanie.
-Nie bój się, po prostu zapaliłem przy niej, a ona powiedziała mi to. Nic takiego uwierz..-spojrzałem na niego tryumfalnie wiedząc, że zdał sobie sprawę, że nie wie o niej kompletnie nic.
-Dobra, jadę do niej..
-Po co mnie tu ściągnąłeś?
-Pogadać.- wzruszył ramionami, a ja czułem, że w środku wybucham.
-Styles, następnym razem, pofatyguj się do mnie.. ode mnie masz bliżej do dziewczyny.
-Ok. Nie jest moją dziewczyną. Jest moją Lilianą.-powiedział pewnie, a ja stwierdziłem, że i tak nie ma sensu tłumaczenie mu, ze to też dziewczyna. *I to jaka*
~Oczami Harry'ego~
Jak on mógł? *tak samo jak ty* ja to co innego. Ja jej nie skrzyw.. *widzisz?* nie tak bardzo jak on. Wszedłem do samochodu i po chwili byłem już na miejscu. Otworzyłem sobie drzwi.. (tak, miałem klucz.. niby jak inaczej wszedłbym tyle razy bez jej zgody?)i wszedłem. Powitała mnie całkowita ciemność.. zamknąłem powoli za sobą drzwi i zacząłem cicho szukać ją po całym domu. Na parterze ani śladu po niej.. chowa się czy jak? Przeszedłem schodami na górę i wszedłem do jej pokoju.. tu też pusto. Posprawdzałem już wszystkie pokoje w domu.. a przynajmniej tak mi się wydawało.. gdy już byłem zrezygnowany i schodziłem po schodach zastanawiając się czy iść do siebie, czy może poczekać na nią, usłyszałem pierwsze dźwięki pianina. Zaraz później ten anielski głos. Podszedłem do pokoju, gdzie ostatnio byłem.. jak mogłem być taki głupi? Drzwi były uchylone, a ja patrzyłem i słuchałem jak zaczarowany.. nigdy nie słyszałem tej piosenki.. może ona napisała? Nie wiem, ale była piękna. *piosenka?* nie tylko. Stałem tam i słuchałem do samego końca i gdybym nie znał jej wcześniej, pomyślałbym, że śpiewa to osoba mocno uczuciowa, wrażliwa i zakompleksiona. O wielkich przeżyciach.. nieśmiała. Na szczęście poznałem ją wcześniej i wiem, że większość cech, które wymieniam nie należą do niej. Skończyła.
-Długo jeszcze będziesz tam tak stał?-rzuciła od niechcenia.
-Ale jak..?
~Oczami Liliany~
Dostałam znowu tej niekontrolowanej 'weny'.. chyba tak się na to mówi. U mnie w słowniku nie występuje taki termin. Ciągłe melodyjki w głowie zaczęły mnie denerwować i nie mogłam się na niczym skupić. Wiem, że to wszystko przez te cholerne uczucia. Och tak, gdyby ich nie było, życie byłoby o wiele prostsze. Oczywiście wiem, że mi to pomoże.. jednak nie lubię się nad sobą użalać, zawsze kończy się to źle. Kocham to robić. To mnie osłabia, mam sentymenty do tego, co piszę, bo określa mój wewnętrzny stan. Dlatego lepiej, jak zostawiam to dla siebie. Nikt o tym nie wie. Usiadłam przy pianinie i zaczęłam naciskać kolejno klawisze.. wzięłam parę pustych kartek i po jakichś 40 minutach powstało to 'coś'. Nigdy nie nadaję tytułów.. są mainstreamowe.. po chwili patrzenia na ten stos kartek postanowiłam zagrać to w całości.. tak dawno tego nie robiłam. Drżącymi rękami nacisnęłam klawisze i po chwili wpadłam w muzykę. Zaczęłam śpiewać i grać tak płynnie, jakbym nigdy nie przestała. Przechodziły przeze mnie te wszystkie uczucia, które tak długo ukrywałam. Gdy byłam blisko końca poczułam zbierające się pod powiekami łzy.. skończyłam.. smutno się uśmiechnęłam sama do siebie i zaraz usłyszałam jak ktoś 'cicho' oddycha.. czemu nie usłyszałam tego wcześniej?! Przecież zawsze.. uhghgh.
-Długo jeszcze będziesz tam tak stał?- rzuciłam siląc się na wszelką obojętność i dyskretnie wytarłam pojedynczą łzę spływającą po policzku.
-Ale jak..?
-Myślisz,że cię nie słyszałam? Musisz wiedzieć, że osoby które są związane jakkolwiek z muzyką, mają dobry słuch. Przynajmniej tak jest ze mną.
-To było piękne.. twoje?- spytał podchodząc i siadając koło mnie na podłużnej pufie.
-Taa.. wygrzebałam, stare.- modliłam się, żeby uwierzył w to, co mówię.
-Za dużo kartek.. poskreślane nuty.. stare?- Boże, czego ty nie rozumiesz w moich modlitwach?!
-No ok.. pisałam dziś. Ale to nic takiego, na prawdę.- powinnam zostać aktorką.
-Myślałem, że nie kłamiesz.- odparł, a mnie zatkało.
-Nie wiesz o mnie za dużo.. nie kłamę w większości sprawach.. a to jest nie ważne.
-Jasne. Tytuł?
-Nie ma. Są mainstreamowe.. z reszta i tak nikt tego nie usłyszy, więc po co tytuł?? - zaczęłam zbierać wszystkie kartki leżące na pianinie i koło niego, ewentualnie pod nim... Harry zaczął mi pomagać, nie liczyłam na to.
Gdy już skończyliśmy wszystko wyrzuciłam do kosza, oprócz wersji, którą śpiewałam. Tą włożyłam do teczki, w której było pełno innych karteczek. Schowałam ją pod szafę znajdującą się w pokoju i ruszyłam do salonu, a loczek poszedł w moje ślady.
-Długo tam stałeś..?-zapytałam myśląc, że przyszedł kiedy go słyszałam..
-Słyszałem wszystko, jeśli o to ci chodzi.To było takie prawdziwe.. wow.
-Wydaje ci się.. jakieś tam przypadkowe słowa pozrzucane na kartkę. Nic dla mnie nie znaczą.-przekonywałam go dalej a on zmusił mnie, abym spojrzała na niego.
-Mnie nie okłamiesz.- powiedział śmiertelnie poważnie patrząc mi prosto w oczy.
-Nawet nie próbuję.. i tak czytasz we mnie jak w otwartej księdze. Ale mam prośbę... nie mów nikomu o.. tym.
-Jasne. Słyszałem, że miałaś gościa.- napiął się cały i bił znów od niego niesamowity dystans.
-Tak, przyszedł do mnie kolega. Ma na imię Justin. Kojarzysz?- *nie denerwuj go*
-Nie drażnij się ze mną. Może się to źle skończyć dla ciebie.-odparł i pociemniały mu oczy.
-Oh no tak. Jesteś w gangu. Zapomniałam, skarbie.-powiedziałam 'niby przejęta'
-Daruj sobie dziś, dobra? Nie miałem najlepszego dnia.
-Nie obchodzi mnie to. Ja ciągle miewam te 'gorsze' dni. I żyję. Naucz się z tym żyć, bo widzę, że wszystkich podporządkowujesz sobie wokół i wychodzisz na tym najlepiej. Nie potrafisz zrobić czegoś sam?!
-Ale o co ci chodzi znowu?!- tym razem on krzyknął.
-Odpowiedz mi, znowu przysłałeś do mnie Zayn'a?- odparłam nieco spokojniej.
-Gdybyś się mnie nie słuchała, to nie musiałbym tego robić.
-Powiedz mi co to za sprawa w której jesteś zamieszany. Która dotyczy mnie.- uspokoiłam się i mówiłam już raczej monotonnie
-To nie twoja sprawa.
-Ależ właśnie moja! Ja piernicze, czy ty nic nie rozumiesz?! Chcę to wiedzieć.. powiedz mi teraz, albo się nie zna...!- nie mogłam dokończyć, gdyż loczek rzucił się na mnie bez żadnego ostrzeżenia i wpił mocno i namiętnie w usta. Nie potrafiłam go odepchnąć.
~Oczami Harry'ego~
-Powiedz mi co to za sprawa w której jesteś zamieszany. Która dotyczy mnie.- muszę to skończyć. Za daleko to wszystko zachodzi. Za dużo o mnie wie, a ja za dużo chcę wiedzieć o niej. Ona niedługo będzie o wszystkim wiedziała. Muszę to zrobić.
-Nie twoja sprawa.- rzuciłem od niechcenia.
-Ależ właśnie moja! Ja piernicze, czy ty nic nie rozumiesz?! Chcę to wiedzieć.. powiedz mi teraz, albo się nie zna...!- nie pozwoliłem dziewczynie dokończyć tego zdania.Nie chciałem tego słyszeć. Nie z jej ust. Za daleko to zaszło. Szybko ją pocałowałem używając wszystkiego co dusiłem w sobie od kąt ją poznałem. Cały ten stres, nerwy, nienawiść i coś czego do końca nie rozumiałem. To zamieszanie i spokój... namiętność. Miałem nadzieję, że podziała.. jeśli nie zrobię tego dziś, jutro już nie będę umiał. Wszystko pójdzie na marne. Wypracowany szacunek, placówka.. duma. Zrobię to i wszystko będzie po staremu. Pożegnamy się i będzie miała mnie dość. Nie będzie chciała więcej ze mną rozmawiać, a ja nie będę nalegał, z resztą.. po co? *zranisz ją* ja ją ostrzegałem.. to ona była nieostrożna..
Wpiłem się mocniej w usta dziewczyny zagłuszając jej jękiem wszystkie myśli tłoczące się w mojej głowie.
Uhhhh miałam dziką wenę xd
Tak trochę więcej, mam nadzieję, że mi to wynagrodzicie :D :D
No więc jak możecie się spodziewać za niedługo będzie wielki zwrot akcji c:
Dobra, nie będę spojlerem xd
Sama piszę to na bieżąco i z intuicją xd
Więc mam nadzieję, że zadowolone..
Tym razem na prawdę się postarałam :/
Next zależy od was :*

To jest GENIALNE! Taki zły Harry xx Mrrr :3 Ja chcę żeby był z Lilianną!! <3
OdpowiedzUsuńJesteś Niesamowita ♥
OdpowiedzUsuń~Gosia
Boże, nie mogę oddychać! *,* next ma być dziś, jak nie to zgon!
OdpowiedzUsuńSą segzy!! On ja kocha i nie zostawi inaczej na cholerę te uczucia w opowiadaniu :D
OdpowiedzUsuńKochana był cudowny rozdział. Mam nadzieję że Harry wygra zakład <3 Więcej szekszu proszę. W wolnej chwili zapraszam do siebie : http://nazawszebycrazem.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział! Nie mogę się doczekać nexta :)
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział! Nie mogę się doczekać nexta :)
OdpowiedzUsuńRozdział EKSTRA nie mogę się doczekać następnego :D
OdpowiedzUsuńPatiK
Zajebistośc na talerzu! Next!
OdpowiedzUsuńAnia z fb pozdrawia ♥♥♥♥♥